Facebook Google+ Twitter

Pozycja materiału w rankingach:

82388 miejsce

„Amatorki”: między sceną a powieścią.

  • Źródło: Gość dnia
  • Data dodania: 2014-09-17 12:00

Czytając „Amatorki” Elfriede Jelinek przez pryzmat heglowskiej filozofii pana i niewolnika, kształtuje się nam obraz brutalnego zmaskulinizowanego świata.Na deskach Teatru Wybrzeże Ewelina Marciniak ze swoim spektaklem poszła o krok dalej

Jelinek na granicy językowej niepoprawności, grając konwencją kolażu, zdaniami krótkimi, urywanymi, ostro kreśli obraz dwóch kobiet. Jednakowo pokaleczonych jak język, którym posługuje się autorka. Zamknięte w roli niewolnic postanawiają zdegradować się wyłącznie do funkcji kobiety będącej własnością mężczyzny. W świecie Jelinek kobieta okazuję się być wartością ujemną. Jej atutem jest fizyczna praca, ciało, czysta seksualność i pełne oddanie. Oddanie mężczyźnie, który pełniąc funkcje pana istnieje wyłącznie dla siebie i korzyści płynących z czerpania rozkoszy cielesnej. W ścisłej kalkulacji kobieta to także korzyść materialna, której on pożąda i musi posiąść.
Czterech bohaterów wpisanych jest w dwie pozornie odległe od siebie rzeczywistości wsi
i miasta, zespolonych jednak opisami przestrzeni mającej wspólną cechę swojskości, dobra natury, bogactwa krajobrazu. I to właśnie krajobraz będący z jednej strony klamrą kompozycyjną tekstu, jawi się jako jedyna nienaruszalna i dodatnia jego wartość. Jelinek żonglując konwencją romansu, pamfletu na ojczyznę i gorzkiego dramatu, kreśli osobistą wizję rzeczywistości, która na tle świetlistej zieleni przyrody jest pozbawioną sentymentalnych świecidełek, brutalną walką o przetrwanie świata obojga płci, w którym role społeczne zostały odgórnie określone przez tradycję i biologię. Względem takich kategorii bohaterowie stają się bezbronni, mogą jedynie bezwolnie poddać się jej mechanizmom, brnąc w pułapki i schematy własnych nieudolności. Zamknięci w swoich rolach, rozpaczliwie jawią się jako ci, dla których nie ma drogi ucieczki, a pozostaje wyłącznie podążanie utartymi schematami, rządzącymi światem tak bardzo znanym,
a jednakowo niechcianym. W tekście Jelinek nie posługuje się majuskułami, co daje czytającemu wrażenie zdegradowania świata bohaterów, mierzenia rzeczywistości jedną, niewartościującą skalą, niską bez waloryzacji i naddatków.
Rola oceniającego przypada odbiorcy. A ten, co ciekawe, mimo zrozumienia pełnego upokorzenia i intelektualnego upadku bohaterów, wybiera kobiety, dopingując im naiwnie w ich drodze do kapitulacji.
Przyświeca tu jednakowo heglowska myśl świadomości nieszczęśliwej, z zasadniczym jednak pytaniem: czego nasi bohaterowie są świadomi? Odnajdujemy bowiem przede wszystkim w figurze kobiety świadomość służebną , a więc tę, której własny sens jest światłem odbitym, sensem nadawanym przez mężczyznę.
Ta, bądź co bądź, feministyczna krytyka zmaskulinizowanego świata w odbiciu prywatnych, intymnych, a jednakowo miłosnych historii dwóch par została przetransponowana na język teatru.
Adaptację „Amatorek” na potrzeby teatru popełnił Michał Buszewicz, spektakl wyreżyserowała Ewelina Marciniak. Ich propozycja nie odbiega od pierwowzoru Jelinek.
Spektakl Teatru Wybrzeże to nadal dwie historie miłosne: Pauli i Ericha oraz Brigitte
i Hainza . Porzucająca marzenia o karierze młoda dziewczyna ze wsi i jej partner drwal po ukończonych czterech klasach podstawówki; Brigitte szwaczka biustonoszy wraz
z niekochanym przez nią Hainzem mającym zagwarantować jej awans społeczny przez krótką drogę małżeństwa zwieńczonego upragnionym macierzyństwem.
Przestrzeń sceniczna, w jaką wpisani zostali bohaterowie to ta wyjęta z kart powieści, uproszczona i sprowadzona do draperii paproci i białego, szpitalnego linoleum, kształtem imitującego rozlaną plamę mleka, a może pole golfowe, taflę wody. Jej twórczynią jest Marta Stoces MizBeware artystka multimedialna. Stworzyła ona scenografię będącą metonimią natury, na której opis autorka powieści położyła nacisk nie bezzasadnie, a
w przypadku teatralnego odczytu daje o wiele szersze możliwości interpretacyjne, jednakowo stanowiąc uzupełnienie dla treści podawanych przez aktorów. Oniryczna konwencja scenografii, z jednej strony przenosi widza w świat niezbadany, obcy, w którym koniecznością jest dopisywanie kolejnych warstw znaczeniowych. Z drugiej zaś w prostej linii dostrzec możemy konotacje z eklektyczną estetyką opery mydlanej czy telewizyjnego show wraz z kampowymi wstawkami jak chociażby wprowadzona statyczna, posągowa postać w kostiumie Holly Golightly na tle ściany plastikowych paproci. Jednakowo przywołuje wizerunek Temidy, stojącej na straży prawa i wiecznego porządku, rozstrzygając relatywne prawdy obojga płci. Stanowi ona nierozerwalny element układu scenicznego, pełniąc zarówno rolę chóru komentującego akcję sceniczną, jak i nadając muzyczną narrację dla aktorów.
Aranżacja ta jest nie bez znaczenia względem oryginalnego tekstu powieści. Aktorzy w osobliwy sposób wygłaszają swoje role. Głównie polega to na zabawie słowem: zapętlaniu, wielokrotnym powtarzaniu poszczególnych fragmentów teksu, czy nadawaniu sztuczności przez rymowanie, refreny i podbijanie tekstu dźwiękiem. Zabieg ten stanowi jednak odbicie lustrzane tego z czym mamy do czynienia w tekście Jelinek. Językowo poszatkowana powieść, będąca zbiorem sloganów, haseł, podzielona na podtytuły, fragmentami znanych piosenek czy reklam lat siedemdziesiątych nie stanowi zamkniętej całości, na płaszczyźnie narracji, cały czas przypominając o swojej umowności i ironicznym charakterze.
To także nie pozostało obojętne dla dwójki twórców. Marciniak i Buszewicz, zachowując pierwotny charakter i styl jakim posłużyła się Jelinek, skrupulatnie burzą sceniczną iluzję, wytrącając widza z umowności teatru. Po brechtowsku burzą czwartą ścianę, nawiązując tym samym bezpośrednią relację z widzem. Aktorzy w konwencji stend up show opowiadają swoje życiowe dramaty, zmuszając widza do czynnego udziału, głośnego komentarza, wspólnej amatorskiej gry poza przestrzenią sceniczną.
Brutalność i dosłowność z jaką odczytana zostaje heglowska myśl pana i niewolnika u Jelinek, na scenie przyjmuje jeszcze bardziej wymowną formę. Scena aportowania butów przez Brigitte z jednoczesnym monologiem Heinza, opisującym zasady funkcjonowania ich związku językiem lapidarnym i pozbawionym emocji, staje się jednym z dowodów na to.
Odważne sceny seksu, koronkowe kostiumy aktorek, negliż i prowokacja ciałem oddają smak jej literatury, przemycając jednocześnie nowatorski rys teatru współczesnego, tak bardzo bazującego na seksualności i definiowaniu siebie przez ciało.
Sceny te mimo swojej kontrowersji nie zostały wprowadzone na próżno. To wciąż kontynuacja filozoficznej myśli o domenie pana, jaką jest rozkoszowanie się, korzystanie z rzeczy przy jednoczesnym jej negowaniu. W myśl podtrzymywanej służebności drugiej strony i niezbędnym elemencie strachu.
Przy takim nagromadzeniu negacji kreowanego świata, mimo usilnego dopingowania kobiecej strony, naiwnej, narzucającej się, głupiej, widz obserwuje klęskę bohaterek, a definicja miłości okazuje się być wyłącznie realizacją pierwotnych instynktów. Mężczyźni stają się obrzydliwymi samcami, kobiety zaś przebiegłymi sukami, podążającymi w myśl chłodnej kalkulacji. Jeśli okazuje się, że bohaterowie mimo pozorów świadomi są przyjętych przez siebie ról, w dodatku myślą, kroi się tu heglowska przewrotna definicja wolności. Ich jednostkowej wolności. I w takim ironicznym charakterze pozostała zarówno Jelinek na kartach swojej powieści, jak i Marciniak ze swoim spektaklem.













(Agata Mazurek)

Wybrane dla Ciebie:




Komentarze (0):

Dziękujemy za Twoją aktywność w serwisie wiadomosci24. Do zobaczenia niebawem w innym miejscu.

Copyright 2017 Wiadomosci24.pl
#PRZEPROWADZKA: Dowiedz się więcej

Korzystamy z cookies i local storage.

Bez zmiany ustawień pliki są zapisywane na urządzeniu. Więcej przeczytasz tutaj.