Facebook Google+ Twitter

Pozycja materiału w rankingach:

18766 miejsce

"Ambasador" czyli jak Borat handlował diamentami w Afryce

Jak wygląda handel krwawymi diamentami w upadłym afrykańskim państwie? Mads Brügger wciela się w rolę dyplomaty i pokazuje nam szczegóły tego szemranego procederu. Brzmi poważnie? A jednak "Ambasador" to dokumentalna komedia.

 / Fot. Fot. John Stahl Winthereik/Materiały prasoweMads Brugger, niczym Sasha Baron-Cohen, wciela się w fikcyjną postać. Jest nim zdeprawowany dyplomata, wyglądający jak „skrzyżowanie Henry’ego Stanleya z Karlem Lagerfeldem”, który wyrusza do Afryki z zamiarem rozpoczęcia handlu diamentami. By zrealizować swoje zamiary, najpierw za ponad 100 tys. dol. kupuje paszport dyplomatyczny od holenderskiego biznesmena z niejasnymi powiązaniami we władzach Liberii. Dokument jest mu niezbędny, by mógł, jako dyplomata, omijać kontrole celne na lotniskach i wywozić diamenty, bez narażania się na niebezpieczeństwo.

Tak wyposażony Brugger, jako konsul Liberii, ląduje w Bangui, stolicy Republiki Środkowoafrykańskiej, państwa znanego głównie z tego, że kiedyś władał nim Bokassa – słynny cesarz-kanibal. W najwyższym wieżowcu zakłada swoje biuro i z pomocą Paula, miejscowego przewodnika, próbuje kupić diamenty. Przez jego gabinet przewijają się same groteskowe postacie – m. in. cyniczny właściciel kopalni diamentów, gruby szef służb bezpieczeństwa, minister obrony RŚ. Wszyscy chcą albo łapówek, albo w sposób niezwykle bezczelny próbują go oszukać.



Czy Madsowi uda się kupić diamenty? Czy założy wytwórnię zapałek? Czy wyjdzie bez szwanku z niebezpiecznej gry, którą podjął? O tym dowiecie się, jak wybierzecie się na ten doskonały film i oryginalny film.

Alter ego Bruggera, dyplomata z nieodłącznym cygarem w zębach, z wyższością odnoszący do Afrykanów, umiejętnie prowokuje swoich rozmówców. Bezczelnie ich korumpuje, udając głupiego uzyskuje od nich cenne informacje, słowem – przy pomocy przeróżnych tricków powoduje, że ujawniają przed kamerą pełnię swojego prymitywizmu, złej woli lub głupoty, niekiedy w groteskowej postaci. Metoda Bruggera jest podobna do tej stosowanej przez Sashę Barona Cohena w „Boracie”, z tym, że w tym dokumencie jedyną fikcyjną postacią jest ów liberyjski konsul w Bangui. Całą reszta bohaterów filmu to postacie autentyczne i, co ważne, naprawdę niebezpieczne. Bądźmy szczerzy – podróż przez Stany Zjednoczone rozmowa z podpitymi studentami, to nie to samo, co kupowanie diamentów od watażki w upadłym państwie Afryki. Duński reżyser, kręcąc ten film, nadstawiał swoją głowę.

Wybrane dla Ciebie:




Komentarze (0):

Jeśli chcesz dodawać komentarze, musisz się zalogować.

Najpopularniejsze

Copyright 2017 Wiadomosci24.pl

Korzystamy z cookies i local storage.

Bez zmiany ustawień pliki są zapisywane na urządzeniu. Więcej przeczytasz tutaj.