Facebook Google+ Twitter

Ameryka (latynoamerykańska) też się sypie

Wznowienie "Gorączki latynoamerykańskiej" Artura Domosławskiego w kontekście wciąż świeżej biografii "Kapuściński Non-fiction" tego samego autora to bardzo ważne wydarzenie na rynku książkowym. Stawia pytanie o dziedzictwo Kapuścińskiego.

Problem biografii pisarza i reportera odchodzi chwilowo w niepamięć, ale wznowiona niedawno "Gorączka..." jest książką dzięki której warto mimo to do dyskusji wrócić. Nieprzypadkowo w pierwszym wydaniu tej książki pozytywną notę recenzencką Domosławskiemu wystawił ten, któremu reporter będzie później pisał życiorys. Abstrahując w tej chwili od samej "Kapuściński Non –Fiction", "Gorączkę latynoamerykańską" można wziąć do ręki jako reportaż porównywalny z reportażami samego Mistrza Reportażu. Czy samo takie zestawienie nie jest przesadą?

Otóż jestem wyznawcą teorii, że można przyrównać wszystko do wszystkiego, oczywiście z zachowaniem proporcji i dobrego smaku. Tak jak Kapuściński, w zasadzie i Domosławski wybiega daleko poza format reportażu. Kapuściński w tym co pisał był bardzo selektywny i skrupulatny, każde zdanie sączył i cyzelował. To było czuć. Jego reportaże miały wyraźną strukturę, zaczynały się i kończyły pozostawiając nam jakąś zamkniętą, bo dopracowaną do perfekcji wizję świata. Zadaniem Kapuścińskiego było pokazanie mikroświata w taki sposób, żeby można było odebrać go uniwersalnie nie tracąc jednak specyfiku. Domosławski nie ma takich ambicji. Konstrukcja jego książki jest celowo chaotyczna, kilkadziesiąt rozdziałów nie podzielonych jest na części. Domosławski pisze kilka rozdziałów o Kubie, później krótko o wojskowej Brazylii, dalej o przewrocie w Chile i "znikniętych" w Argentynie, po czym znowu powraca do nędzy w Brazylii i favelach, wspomina o zinstytucjonalizowanej rewolucji Meksyku i Hugo Chavezie z Wenezueli. Niektóre partie książki są rozbudowane, inne okrojone. Część rozdziałów to spisane wprost nagrania wspomnień świadków i uczestników rewolucji i ewolucji. Miniatury przerywające rozdziały tematyczne muszą też kojarzyć się z "Lapidariami".

Domosławski wielokrotnie wraca do tych samych problemów. Jego metoda opisu nie jest jasno określona, chociaż autor przez cały czas dąży do jednego. Domosławski wielokrotnie, może nawet do znudzenia opisując historię Ameryki Łacińskiej analizuje to, jak Polacy mogą widzieć jej problem w kontekście swoich najnowszych dziejów. Nakreślając czytelnikowi prawicowy przewrót w Chile i krwawe żniwa argentyńskiej dyktatury mówi nam, Polakom: oni mieli to samo, co my, tylko W INNYM KOLORZE.

Wybrane dla Ciebie:




Komentarze (1):

Sortuj komentarze:

Interesujący tekst (5).

Komentarz został ukrytyrozwiń

Dziękujemy za Twoją aktywność w serwisie wiadomosci24. Do zobaczenia niebawem w innym miejscu.

Najpopularniejsze

Copyright 2017 Wiadomosci24.pl
#PRZEPROWADZKA: Dowiedz się więcej

Korzystamy z cookies i local storage.

Bez zmiany ustawień pliki są zapisywane na urządzeniu. Więcej przeczytasz tutaj.