Facebook Google+ Twitter

Pozycja materiału w rankingach:

165964 miejsce

Amerykanie w finale Ligi Światowej! Klęska Brazylii!

Pierwszy mecz półfinałowy Ligi Światowej pomiędzy Brazylią a USA stał na najwyższym, światowym właśnie poziomie. Spotkanie było godne finału igrzysk olimpijskich. Dzięki wspaniałej grze w obronie, Amerykanie wygrali 3:0.

Już pierwsza akcja meczu pokazała, że przed nami mecz dwóch czołowych drużyn na świecie. Po długiej akcji zablokowany został Clayton Stanley. Ciekawie zagrał Marcelinho zdobywając punkt z ataku, z drugiej piłki. Kolejne akcje to wciąż długie wymiany. Na początku spotkania główną bronią Brazylii był blok, który co chwila „łapał” amerykańskich zawodników. Na pierwsze dwupunktowe prowadzenie wyszli obrońcy tytułu (7:5) ale siatkarze USA szybko doprowadzili do remisu. Po stronie Brazylii działał blok, natomiast Amerykanie grali w obronie niczym Japończycy. W połowie seta na prowadzenie wyszli goście (12:10 dla USA), ale szybko je stracili. Na drugą przerwę techniczną z dwupunktową przewagą zeszli podopieczni Bernardo Resende. Cały czas grę kontrolowali Brazylijczycy, mając jeden punkt przewagi. Jednak w końcówce seta „drugi bieg wrzucili” zawodnicy Hugha McCutcheona. Najpierw wyszli na prowadzenie 19:18 po skutecznym bloku. Następnie błąd w ataku popełnił Gustavo, dając Amerykanom piłkę setową. Ostatni punkt w tej części meczu zdobył Priddy i niespodziewanie USA wyszły na prowadzenie 1:0.

Ciąg dalszy niespodzianki

Amerykanie podbudowani zwycięstwem w I secie, kontynuowali dobrą grę. Chociaż pierwszy punkt zdobył Dante, asem serwisowym i na dwupunktowe prowadzenie Brazylię wyprowadził Giba (3:1). Chwile później goście już prowadzili 7:5 po cudownej grze w obronie. Następnie Stanley i spółka tylko powiększali przewagę. Błąd przekroczenia linii 3 metra przez Gibę oraz wygrana kontra przez USA i już była różnica 4 punktów. Taka przewaga utrzymywała się przez znaczną część meczu. Kolejny punkt dorzucił asem serwisowym rezerwowy Touzinsky. I gdy się wydawało, że pewnie drugą partię meczu wygrają Amerykanie, do gry wzięli się gospodarze. Po dwóch asach Bruno Rezende i Giby, w szeregi Amerykanów wkradł się niepokój. Jednak kolejny serw gwiazdy Brazylii był już serwem autowym, a seta zakończył atakiem niezawodny Stanley.

Niesamowici Amerykanie

Na trzecią partię, trener Brazylii wysłał trzech nowych zawodników: pozostawił na boisku rozgrywającego Bruno Rezedne, za Gustavo pojawił się Rodrigao oraz za Hellera - Samuel.

Początek III seta to szybkie prowadzenie USA. 2:0 po bloku i autowym ataku Brazylijczyków.
Jednak gospodarze dogonili rywali jeszcze przed pierwszą przerwą techniczną (8:7), po błędzie amerykańskiego rozgrywającego – Lloy’a Balla. Gra Brazylii zaskoczyła i po dwóch pomyłkach atakującego USA, gospodarze prowadzili już 12:9. Ale tego dnia Amerykanie bronili niesamowite piłki, dodawali do tego atomowe zagrywki, dzięki czemu już na drugiej przerwie technicznej prowadzili 16:14. Trener Bernardo Resende za Samuela wprowadził Andersena, ale ta zmiana nic nie wniosła do gry Brazylii. Po czasie, Stanley zaserwował kolejne dwa asy serwisowe! Ale Dante nie chciał być gorszy od swojego amerykańskiego kolegi i także pokazał jak się zdobywa punkty bezpośrednio z miejsca zagrywki, dając nadzieje zespołowi z Ameryki Południowej. W końcówce seta, przewaga Amerykanów zmniejszyła się do jednego punktu, po kontrach Brazylijczyków. Po bloku na Salmonie, na tablicy wyników widniał remis 22:22 co zapowiadało dramatyczną końcówkę. Przy stanie 23:23, pomylił się w ataku Priddy, posyłając piłkę w aut. Piłkę setową uratował Stanley, zdobywając punkt na potrójnym bloku. Mecz zakończył się po własnych błędach w ataku Dantego i Andersena.

Można zadać pytanie: czemu Brazylia przegrała? Otóż tak sformułowane pytanie jest błędne. Bo to nie Brazylia przegrała, a Amerykanie wygrali półfinał. Grali bardzo dobrze w obronie, włączając w to nawet Stanley’a Claytona. Cała drużyna USA grała jak rasowy mistrz. Zawodnicy mieli też dużo szczęścia. Świetnie grali w ataku. Okazali sie nazbyt dla Brazylijczyków trudnym rywalem.

Brazylia – USA 0:3
(23:25, 22:25, 25:27)

Składy :

Brazylia : Macelinho, Andre Heller, Gustavo, Giba, Andre, Dante, Santos, oraz Bruno Rezende,
Samuel, Rodrigao, Anderson.

USA : Ball, Lee, Priddy, Millar, Salmon, Stanley, Lambourne oraz Touzinsky, Hoff.

Wybrane dla Ciebie:




Komentarze (0):

Dziękujemy za Twoją aktywność w serwisie wiadomosci24. Do zobaczenia niebawem w innym miejscu.

Copyright 2017 Wiadomosci24.pl
#PRZEPROWADZKA: Dowiedz się więcej

Korzystamy z cookies i local storage.

Bez zmiany ustawień pliki są zapisywane na urządzeniu. Więcej przeczytasz tutaj.