Facebook Google+ Twitter

Amerykańscy twórcy globalnego biznesu

Fabryki domów, fabryki samochodów. Z fabrycznej taśmy zjeżdżają hamburgery, papierosy, komputery, idee. Ta taśma oplata dziś cały świat. Tworzy globalny biznes Stanów Zjednoczonych.

Marylin Monroe - jeden z (seks)symboli Ameryki. Fot. AKPA Stany Zjednoczone są jak koło napędowe. Fortuny hodowców bydła, pałace konsumpcji, hotele na kółkach, banki, giełdy, wynalazki i wielkie nazwiska - to tylko cząstka, z której zrodzona została Ameryka. Z tej cząstki czerpie korzyści dziś cały świat. Można nienawidzić USA za ich politykę zagraniczną, zarozumiałość, arogancję czy pychę. Ale należy dziękować Ameryce za to, że zrodziła wielkie postacie. Jest niemożliwe zaprezentowanie wszystkich wybitnych figur Nowego Świata, które zawojowały umysły ludzkie. Niemniej kilka osobowości należałoby nieco przybliżyć.

Człowiek, który sprawił, że wściekamy się na niego, stojąc w korku i klnąc na czym świat stoi. Za sprawą Henry Forda, bo o nim mowa, samochód stał się dobrem dostępnym dla mas. Jemu też zawdzięczamy powstanie autostrad. Zaczął od skonstruowania kwadrycyklu – własnej produkcji silnika osadzonego na ramie, z czterema kołami rowerowymi i kierownicą od steru łodzi. Potem zaprojektował kilka modeli samochodów wyścigowych. Z taśmy montażowej firmy Ford Motor Company zjechał słynny model T, który zmotoryzował Amerykę. Ford T mógł być tylko czarny. I to przyczyniło się do jego upadku.

Twórca coca-coli – amerykański farmaceuta John S. Pemberton, umierając, nie zdawał sobie sprawy z wielkości swego dzieła. Ikona kapitalizmu. Dla wielu symbol znienawidzony – dawniej zwalczany przez komunistów, dziś przez antyglobalistów. Pierwsza coca-cola została wyprodukowana 8 maja 1886 r. w laboratorium w Atlancie na bazie liści koki i orzeszków kola, jako „pyszny, orzeźwiający i dodający wigoru” napój z saturatora. Coca-cola to ulubiony napój miliardów ludzi na całym świecie. Pija się ją na Manhattanie i w chińskiej dżungli. Dziś sprzedaje się dziennie średnio 1,3 mld butelek tego napoju.

Nie mówilibyśmy dziś o macdonaldyzacji świata, gdyby bracia Richard i Maurice McDonald byli bardziej pracowici. Nie chciało im się zmywać, więc w swojej restauracji w San Bernardino (Kalifornia) w 1948 r. zrezygnowali z talerzy na rzecz papierowych toreb. Skupili się na hamburgerach. Ray Kroc, pracowity wizjoner, kupił w 1954 r. od braci licencję na tego typu restaurację i prawa do nazwy McDonald’s. Położył hamburgera na taśmę produkcyjną i zawojował świat, tworząc najsłynniejsza bułę świata.

Oscarowa mysz Miki – choć jej sława zbladła, wciąż pozostaje symbolem i ikoną współczesnej kultury masowej. Najsłynniejsza mysz świata urodziła się, a właściwie urodził, bo jest chłopcem, 18 listopada 1928 r. Jego ojcem był przyjaciel i współpracownik Walta Disneya – Ub Iwerks. Matką chrzestną – żona Disneya, to dzięki niej myszka nazywa się Mickey, a nie Mortimer, jak planowano w wytwórni. Prywatnie Mickey ma dziewczynę, myszkę Minnie, i przyjaciela – psa Pluto. W ponurych czasach komunizmu guma balonowa z komiksem o myszce była marzeniem każdego polskiego dziecka. Wydaje się jednak, ze epoka myszki Miki przeminęła wraz z wiekiem XX. Animacja komputerowa wypiera tradycyjne kreskówki, a popularność zaczęli zdobywać nowi bohaterowie, np. Shrek.

Powołany do życia w 1954 r. kowboj sprawił, że Marlboro stało się najlepiej sprzedającą się marką papierosów. Papieros, który miał być nieodłącznym atrybutem męskości, stał się symbolem zmierzchu ery nikotynowej. Do tego przyczyniło się kilku mężczyzn. W 1987 r. David Millar zmarł na rozedmę płuc, Wayne McLaren zachorował na raka płuc i zmarł w 1992 r., wcześniej angażując się w kompanię antynikotynową, David McLean zmarł na raka płuc w roku 1995. Stąd najsłynniejsi palacze świata stali się najwymowniejszą przestrogą.

Kanadyjska dziennikarka Naomi Klein wypowiedziała wojnę powszechnemu kultowi marki, kreowanemu przez marketing wielkich korporacji. – Dopiero po zamachach al-Kaidy z 11 września 2001 r. amerykańska flaga stała się najpopularniejszym tatuażem w USA. Do tamtej pory pierwszy był Nike – mówi Klein. Naomi wypowiedziała wojnę marce i sama stała się marką. „No Logo” jest desperackim wołaniem o zmiany. Swój sukces komentuje ironicznie: – We Włoszech pojawiła się oliwa i telefony komórkowe o marce “No Logo”. To śmieszne. Ale tak się dzieje, jeśli nie zastrzeżesz swojego znaku firmowego.

Pierwszy prawdziwy biznesmen epoki postmodernizmu, Donald Trump dał nam przykład, jak zarabiać mamy: trzeba zrobić pierwsze pieniądze i sprzedać mediom opowieść o tym, jak to się robi, by na tym zarobić jeszcze więcej. Należy też sprzedać swoje nazwisko, swój wizerunek i markę swojej firmy. Zaczynając od zera, w latach 80., Donald stał się gigantem na rynku nieruchomości. Miał drapacze chmur, kasyna, gry, linię lotniczą. W latach 90. miał 900 mln dolarów długu osobistego i 5,6 mld dolarów zadłużenia w biznesie. Jednak gdy tylko drgnęła koniunktura, Trump podniósł się jeszcze szybciej niż upadł. Sprzedał swoją twarz i nazwisko milionom telewidzów, m.in. grając w kilku filmach, i występując w telewizyjnych talk show. Został producentem telewizyjnych pokazów Miss USA i Miss Universe. Sam chętnie dawał się fotografować z kochankami, zazwyczaj pięknymi modelkami. Kandydował na prezydenta USA, ale nic z tego nie wyszło. Największą popularność przyniósł Donaldowi program telewizyjny „The Apprentice”, w którym dokonuje selekcji wśród kandydatów na rekinów biznesu. Midas nowej ery stał się najlepiej sprzedającym się towarem.

Kowboj na kapitolu – Ronald Reagan, może nie należy do rekinów biznesu, ale ten przeciętny aktor zasłużył na Oscara za rolę odegraną w Białym Domu. Zanim zasłynął jako jeden z najwybitniejszych prezydentów w historii USA, który doprowadził do upadku Związku Radzieckiego i całego bloku komunistycznego, był popularnym aktorem, zagrał w 53 filmach. W 1980 r. wygrał wybory prezydenckie, pokonując Jimmye’go Cartera. Cztery lata później zwyciężył ponownie, zdobywając 525 głosów elektorskich – najwięcej w historii USA. Był radykalnym liberałem, w krótkim czasie wyciągnął amerykańską gospodarkę z recesji najgłębszej od czasu wielkiego kryzysu. W 1983 r. określił Związek Radziecki mianem „imperium zła” i rzucił mu wyzwanie – ogłosił, że Ameryka zbuduje system gwiezdnych wojen. Projekt wydawał się niemożliwy do zrealizowania, ale Reagan osiągnął swój cel. Gospodarka ZSRR nie wytrzymała. Rodacy uwielbiali go tak bardzo, że jeszcze za jego życia – rzecz bez precedensu – nazwali imieniem Reagana lotnisko i lotniskowiec. Pobił wiele rekordów w dziejach prezydentury, także ten ostatni – żył 93 lata, najdłużej ze wszystkich amerykańskich prezydentów.

Kobiety globalnego biznesu USA

Lewicowa Barbarella z lat 60. Jane Fonda stała się symbolem ideowych przemian ostatniego półwiecza. Przeszłą drogę od „bezbożnej” hipisowskiej rewolty do chrześcijańskiej pokory, ale nie zatraciła przy tym lewicowej wrażliwości. Uważana przez Amerykanów za jedną z najbardziej rozpolitykowanych aktorek Ameryki, hollywoodzki symbol hipisowskiej rewolty 1968 r., za zdrajczynię. Choć po roli w filmie „Barbarella” uznano ją za wcielenie seksu, Fonda nie pozwoliła, by wizerunek ponętnej blondynki przesłonił jej polityczne zaangażowanie. Niedawno Fonda nawróciła się i pod koniec wieku „spotkała” Jezusa Chrystusa.

W latach 80. na miejsce zarezerwowane dotąd dla władczyń i artystek, wdarły się przebojem modelki. To one sprawiły, że bycie piękną stało się zawodem z bajecznymi honorariami a we współczesnym świecie wyznacznikami urody stały się obwód biustu, talii, bioder, wzrost, waga. Słynny pieprzyk Cindy Crawford, bo o niej mowa, stał się jej znakiem firmowym. Polacy z zachwytem patrzyli na nieco zaspaną Cindy w białym szlafroczku, informującą świat: „Mój dzień, moja woda”. Podobno za to krótkie zdanie firma Hoop wypłaciła modelce pół miliona dolarów.

Marilyn Monroe tak jak szybko stworzyła wzorzec współczesnej urody, tak szybko odeszła. Pełna seksapilu, krucha platynowa blondynka z wyrazem tragizmu w niewinnych dziecięcych oczach – ten ideał urody kobiecej, wyśmiewany w złośliwych dowcipach, stworzyła dziewczyna urodzona jako Norma Jeane Mortensen. Sławę przyniósł jej film „Mężczyźni wolą blondynki” (1953). Dopiero po śmierci przyznano, że prócz boskiego ciała Marilyn Monroe miała wielki talent aktorski, którego nie zdążyła wykorzystać. Uzależniona od alkoholu i leków, pewnego razu połknęła dość tabletek, by się nie obudzić, tak przynajmniej mówi wersja oficjalna. Miała wtedy 36 lat. Zanim poznało ją Hollywood, reklamowała puder Happy End. Jednak jej koniec szczęśliwy nie był.

Amerykańskie ikony i symbole, ludzie, którzy wzbogacili nasze myślenie o świecie, którzy stali się idolami globalnej wioski i są symbolami burzliwych XX-wiecznych przemian. Ich rola jest niekwestionowana dla współczesnego świata. Stali się budowniczymi nie tylko Stanów Zjednoczonych Ameryki Północnej, ale całego świata. Z nich dzisiaj świat czerpie korzyści w biznesie, nauce, polityce i artyzmie.

Źródło: „Newsweek Polska”, Biblioteka myśli, 79 postaci, które zmieniły bieg dziejów, 13.03.2005.

Wybrane dla Ciebie:




Komentarze (2):

Sortuj komentarze:

Uwielbiam Marilyn Monroe ;) ale + daję za ciekawe spojrzenie na temat.

Komentarz został ukrytyrozwiń

cóż....U.S.A i wszystko co piszesz jwst jak najbardziej oczywiste stany to typowy producent bubli,szkodliwości,popkultury,idoli i innej szmiry...moze nie mam fobi na wszystko co z U.S.A,ale nie lubię tych wszystkich amerykańskich szmir,bubli, itp....

Komentarz został ukrytyrozwiń

Jeśli chcesz dodawać komentarze, musisz się zalogować.

Najpopularniejsze

Copyright 2017 Wiadomosci24.pl

Korzystamy z cookies i local storage.

Bez zmiany ustawień pliki są zapisywane na urządzeniu. Więcej przeczytasz tutaj.