Facebook Google+ Twitter

Amerykański kij i polskie mrowisko

Radosław Sikorski rozpoczął wizytę w Waszyngtonie, która prawdopodobnie rozstrzygnie o losach lokalizacji amerykańskiej tarczy antyrakietowej. Czy ta nagła wizyta to dyplomatyczny blef czy wyjazd ostatniej szansy?

Radosław Sikorski / Fot. PAP/Tomasz GzellPiątkowa konferencja prasowa Donalda Tuska postawiła pod znakiem zapytania dalsze losy tarczy antyrakietowej i umiejscowienia jej na terenie Polski. Niedostateczne gwarancje bezpieczeństwa miały stać się przyczyną odrzucenia przez polski rząd oferty znanej polskim władzom od kilku lat, a szczegółowo negocjowanej od kilkunastu miesięcy. Czemu ma służyć to podtrzymywanie napięcia? Czy w rezultacie nie przyjmiemy wcześniej wynegocjowanych umów, z drobnymi korektami Amerykanów, które rząd ogłosi jako swój sukces negocjacyjny?

Skąd ta nagła wizyta?
Jak podaje dzisiaj rzecznik polskiego MSZ Piotr Paszkowski dwudniowa wizyta Radosława Sikorskiego w Stanach przygotowywana była na długo przed ostatnimi wydarzeniami. Jej głównym celem jest przede wszystkim spotkanie się z kandydatem na prezydenta Johnem McCain’em. Na dziś jest także zaplanowana rozmowa telefoniczna z drugim kandydatem do prezydenckiego fotela - Barackiem Obamą. Na stronie internetowej ministerstwa nie widnieje jednak żaden wpis o wizycie ministra w Stanach.

W ostatniej chwili polska strona zdecydowała się także na przygotowanie spotkania z Condollezą Rice, amerykańską sekretarz stanu, która rozpoczyna w najbliższych dniach wizyty w Czechach, Bułgarii i Gruzji i która miała także odwiedzić Polskę. Rozmowa miałaby dotyczyć głównie instalacji tarczy na terenie naszego kraju. Media spekulują czy w związku z piątkowymi "rewelacjami" premiera, Rice pojawi się w Polsce? Dzisiejszy oficjalny komunikat Departamentu Stanu dotyczący podróży nie wskazuje na to, by miała się pojawić w Warszawie. Rzecznik polskiego MSZ z odpowiednią dla tej instytucji dyplomacją, mówi w wywiadzie dla TVN24: - Nie ma pewności czy przyjedzie, nie ma pewności że nie przyjedzie.
Dodał, że dotychczas oficjalnego stanowiska w tej sprawie Warszawa nie otrzymała, wobec czego ciągle trwają rozmowy o wizycie Rice w Warszawie" (planowana była na 10 lipca).

Tak czy inaczej spotkanie Radosława Sikorskiego z Rice w Stanach jest najlepszą okazją do zapoznania się ze stanowiskiem Amerykanów po piątkowej „bombie” Tuska. Jak podaje
„Rzeczpospolita” niektórzy dyplomaci znający kulisy negocjacji zakładają, że Amerykanie przygotują prawdopodobnie korekty do dotychczasowych umów, na które rząd mógłby się zgodzić. Idealnym momentem na podpisanie porozumienia byłaby wizyta szefowej Departamentu Stanu w Warszawie. Jak podaje dalej to samo źródło „nie musiałaby ona podpisywać gotowego dokumentu, tylko np. deklarację o osiągnięciu porozumienia w jakimś zakresie”.

Dzisiejsze rozmowy na najwyższym politycznym szczeblu mogą okazać się decydujące dla amerykańskiej tarczy w Polsce. Według źródeł "Rz" Amerykanie "zaproponują nam pewne modyfikacje w swojej ofercie. Nie będą to zmiany rewolucyjne, ale mogą pomóc rządowi w pokazaniu, że odniósł negocjacyjny sukces."

Czy w czasie dzisiejszych rozmów strony dojdą do porozumienia i czy amerykańska sekretarz stanu przyjedzie do Polski powinniśmy wiedzieć już za parę godzin.

Wybrane dla Ciebie:




Komentarze (0):

Jeśli chcesz dodawać komentarze, musisz się zalogować.

Najpopularniejsze

Copyright 2017 Wiadomosci24.pl

Korzystamy z cookies i local storage.

Bez zmiany ustawień pliki są zapisywane na urządzeniu. Więcej przeczytasz tutaj.