Facebook Google+ Twitter

Pozycja materiału w rankingach:

61288 miejsce

Amerykański Kongres wydaje wojnę nielegalnym emigrantom

Drżyjcie nielegalni! Wydaliśmy Wam wojnę - słychać w amerykańskim Kongresie. O nielegalnych emigrantach mówi się głównie w kontekście dziurawych granic i miejsc pracy zabieranych Amerykanom. Debatom nadają ton doniesienia z Arizony i z Missisipi, gdzie uchwalona ustawa pozwoliła lokalnej policji na organizowanie obław na nielegalnych.

Kwestia nielegalnych imigrantów przewijała się jako jeden z głównych tematów kampanii wyborczej do Kongresu (wybory odbyły się w listopadzie 2010 r.) I nie była to konstruktywna debata: pełno w niej było taniego populizmu i demagogii z równoczesnymi pomysłami na wzmacnianie bezpieczeństwa granic i przy rekordowych deportacjach (w skali roku deportuje się ok. 250 Polaków i 150 tys. Meksykanów).

Walczący o legalizację plują sobie w brodę. Kilkanaście miesięcy temu daliby wszystko, aby nielegalna imigracja stała się przedmiotem publicznej debaty. A dziś o nielegalnych mówi się, ale w kontekście dziurawych granic i miejsc pracy zabieranych Amerykanom. Debatom nadają ton nie tylko doniesienia z Arizony. Teraz już i z Missisipi, gdzie uchwalona ustawa pozwoliła lokalnej policji na organizowanie obław na nielegalnych.

Mimo że sąd federalny zakwestionował jej konstytucyjność, inne stany maja ochotę na przyjęcie podobnych legislacji. Już mówi się o kolejnych dziesięciu, w tym na Florydzie. Republikanie w Kongresie dołożyli do tego dyskusję na temat zniesienia 14. poprawki do Konstytucji, dającej wszystkim urodzonym na terytorium USA prawo do amerykańskiego obywatelstwa (w USA funkcjonuje tzw. prawo ziemi), które nadaje każdemu urodzonemu tutaj obywatelstwo. Choć szanse na to są znikome, internetowe fora rozgrzały się do czerwoności. „Nie płaca podatków”, „żyją na nasz koszt”, „zabierają nam prace”– takie hasła przyświecają demonstrantom, opowiadającym się za bezwarunkową walka z nielegalnymi.

Generalnie problem nielegalnej emigracji jest problemem złożonym. Jak dotąd, dotyczy wschodniego i zachodniego wybrzeża oraz południowych krańców USA. Na północnej i w centralnej części kraju nie ma takiego problemu. Co nie znaczy, że nie ma tam nielegalnych. Dlaczego? Amerykańskie obrzeża są bardziej zaludnione, jest tutaj więcej ośrodków przemysłowych, łatwiej o pracę. A właśnie imigranci, głównie Latynosi, ale nie tylko oni, pracują na amerykańskich budowach, w szwalniach, zakładach mięsnych, restauracjach i hotelach. To oni strzygą trawniki w rezydencjach przedstawicieli klasy średniej, opiekują się dziećmi i staruszkami. I nie zanosi się na to, aby do tych zawodów wrócili masowo rdzenni mieszkańcy USA.

Wybrane dla Ciebie:




Komentarze (0):

Dziękujemy za Twoją aktywność w serwisie wiadomosci24. Do zobaczenia niebawem w innym miejscu.

Copyright 2017 Wiadomosci24.pl
#PRZEPROWADZKA: Dowiedz się więcej

Korzystamy z cookies i local storage.

Bez zmiany ustawień pliki są zapisywane na urządzeniu. Więcej przeczytasz tutaj.