Facebook Google+ Twitter

Amerykański Shogunat

Trivium po dwóch latach powraca z nowym, czwartym już studyjnym albumem - "Shogun". I jak na Shoguna przystało album jest szybki, brutalny i zabójczy.

Trivium / Fot. Fot. materiały prasoweGrupa mimo iż istnieje dopiero osiem lat ma na koncie już trzy albumy i jak widać nie zamierza zwalniać. 30 września swoją premierę miał ich czwarty krążek, który szybko trafił w moje ręce.

W oczy rzuca się bardzo ładnie zaprojektowana okładka z rysunkami inspirowanymi japońskimi malowidłami z czasów feudalnych. Co może być zaskoczeniem, książeczka już nie jest tak jednoznaczna jeśli chodzi o artworki ją wypełniające, no i co ciekawe brak w niej tekstów. Ale nie okładka i książeczka są najważniejsze, przejdźmy zatem do dania głównego jakim jest zawartość srebrnego krążka.

Utwór otwierający płytę "Kirisute Gomen", zwrot którym japońscy samurajowie zwracali się do swoich przeciwników przepraszając ich przed zadaniem śmiertelnego cięcia, jest jak najbardziej na miejscu. Utwór zaczyna się spokojną, czystą gitarą by po chwili uderzyć kaskadą mocnej, wibrującej perkusji, która daje początek niesamowitej kanonadzie riffów wspomaganej melodyjnym wokalem i głębokim growlingiem. Tym mocnym akcentem panowie z Trivium dają słuchaczom do zrozumienia, że tutaj nie będzie litości.

"Torn between Scylla and Charybdis", drugi na płycie utwór równie długi jak poprzednik i równie jak on melodyjny i brutalny nie daje nam odpocząć. Nogi same aż rwą się do wybijania rytmu i ciężko wysiedzieć na miejscu słuchając tego kawałka.

Trzeci i czwarty kawałek na płycie ("(Down form the Sky", "Into the Mouth of Hell We March") przywołuje na myśl dokonania Iron Maiden zwłaszcza melodyjnie wyśpiewany "Into the Mouth of Hell We March". Nie jest on już tak brutalny jak poprzednie utwory i dominują w nim chwytliwe melodie.

Z kolei "Throes of Perdition" to duża dawka growlingu i szybkich, ostrych riffów z domieszką chwytliwego refrenu. Świetny przedsmak przed niesamowicie szybkim, brutalnym " Insurrection", w którym perkusja wściekle wybija szalony rytm.

"The Calamity", utwór numer siedem to najsłabsze nagranie na płycie. Niby jest szybko i melodyjnie, ale przez prawie pięć minut trwania utworu nieco się nudziłem. Na tle poprzedniczek utwór ten wypada średnio.

Numer osiem ("He Who Spawned the Furies") jest najwolniejszy na całej płycie, toczy się jak walec, ale nadrabia swoją masywnością i ciężarem. Dominuje growling i ciężkie, masywne riffy.

"Of Prometheus And The Crucifix" oraz "Like Callisto To A Star In Heaven", czyli utwory dziewięć i dziesięć to powtórka z tego co już słyszeliśmy wcześniej dlatego nie będę się na ich temat rozpisywać dodam tylko, że na uwagę zasługuje ciekawa solówka z "Like Callisto To A Star In Heaven".

W ten sposób dotarliśmy do ostatniego utworu na płycie, tytułowego "Shogun". Jest to jedenastominutowy, epicki potwór pełen świetnych, soczystych riffów (brzmieniem momentami przypominały mi Slipknot) z głębokim brzmieniem perkusji i melodyjnym mocnym wokalem. Od czwartej minuty kawałek zwalnia, robi się spokojnie i balladowo. Czysta gitara, prosta melodia, nostalgiczny wokal. Ale to tylko przykrywka. Ostatnie trzy minuty to thrash metal w najczystszej formie z brutalnym growlingiem na czele.

Cała płyta wypada bardzo równo. Brak jakiegoś naprawdę mocnego utworu, ale także nie ma na niej niczego niepotrzebnego. Świetne, głębokie brzmienie albumu w połączeniu z chwytliwymi melodiami (dużo inspiracji Iron Maiden), które nie gryzą się z brutalnym growlingiem i perkusją sprawiają, że słucha się tego albumu z przyjemnością. Jedynym minusem może być długość odtwarzania albumu (w sumie to ponad godzina ostrej muzyki), która może dać się we znaki fanom ze słabszą kondycją. Dodałbym jeszcze growling za niemożliwość zrozumienia tekstu ale na szczęście jest on tak dobrze wkomponowany w utwory, że można go traktować jak kolejny instrument.

Wybrane dla Ciebie:




Komentarze (0):

Jeśli chcesz dodawać komentarze, musisz się zalogować.

Najpopularniejsze

Copyright 2017 Wiadomosci24.pl

Korzystamy z cookies i local storage.

Bez zmiany ustawień pliki są zapisywane na urządzeniu. Więcej przeczytasz tutaj.