Facebook Google+ Twitter

Pozycja materiału w rankingach:

21982 miejsce

Amerykańskie miasta umierają. Wszystkiemu winien jest kryzys

Kryzys światowy spowodował, iż znane amerykańskie metropolie kurczą się w zastraszającym tempie.

Detroit / Fot. Andrew Jameson/CC BY-SA 3.0W Stanach Zjednoczonych co 10 lat przeprowadzany jest spis ludności. Jak dotychczas ogólna liczba ludności kraju ciągle rośnie i obecnie wynosi 311 milionów mieszkańców. Jednak w wielu amerykańskich metropoliach sytuacja wygląda inaczej, a wszystkiemu winien jest kryzys. Bezrobotni Amerykanie rozpoczęli swoją "wędrówkę ludów" w poszukiwaniu pracy. To zjawisko wywołało efekt umierających miast. Oto lista niektórych miast dotkniętych tym zjawiskiem.

Grand Rapids, w stanie Michigan

W stanie Michigan znajduje się najwięcej umierających miast, wśród nich jest Grand Rapids. To właśnie tu urodził się były prezydent Stanów Zjednoczonych - Gerald Ford, i w tym miejscu przez kilkadziesiąt lat funkcjonowały fabryki General Motors. Jeszcze w 2000 roku, miasto liczyło prawie 200 tysięcy obywateli, dzisiaj jest to zaledwie 188 tys. Wszystko za sprawą masowych zwolnień w GM.

Flint, w stanie Michigan

O Flint zrobiło się głośno za sprawą filmu dokumentalnego "Roger&Me" autorstwa Michaela Moore. Miasto jest symbolem upadającej motoryzacji w USA. W 1960 roku w Flint mieszkało 200 tysięcy ludzi, natomiast w latach 70. XX wieku, 80 tysięcy mieszkańców pracowało w fabrykach GM, które znajdowały się na terenie miasta. Obecnie fabryki te praktycznie przestały funkcjonować, a liczba mieszkańców spadła do 100 tysięcy! W wyniku kryzysu wiele osób straciło domy, co doprowadziło do powstania osiedli namiotowych.

Detroit, w stanie Michigan

Detroit znane także jako Motor City lub Motown znane było z największych fabryk General Motors i dobrej muzyki. W latach 50. i 60. XX wieku tysiące Amerykanów z różnych stanów przybywały do miasta za pracą. Kiedy zakłady zaczęły produkować coraz mniej aut (w Detroit ten proces rozpoczął się już w latach 80. XX wieku) ludzie zaczęli opuszczać Motor City. Przez prawie 30 lat wyludniło się kilka dzielnic. W mieście zaczęła także rosnąć przestępczość. Zabytkowe hale produkcyjne i domy mieszkalne popadły już w ruinę. W latach 50. XX wieku w Detroit mieszkało 2 mln ludzi. Obecnie ta liczba spadła do 713 tysięcy.

Wybrane dla Ciebie:




Komentarze (2):

Sortuj komentarze:

W Polsce daje się obserwować trend powrotu na wieś. Tracą mieszkańców mniejsze i średnie ośrodki miejskie a zyskują duże miasta i wieś. "Wzrost wsi" to wynik migracji bogatych jak również zahamowanie wyjazdów z powodu dotacji europejskich.
Przyrost mieszkańców w dużych ośrodkach, choć jest faktem, to jednak nie odkłada się na przyroście ludności oficjalnie tam zameldowanej. Przyczyn jest wiele.
W USA natomiast ludność jest niesłychanie mobilna. Nie wydaje mi się by aktualne przemieszczenia były jedynymi w historii tego kraju.

Komentarz został ukrytyrozwiń

Jak widać na obrazku nie tylko u nas ludzie mają problemy. Swoją drogą jak dla mnie, to Warszawa mogła by się tak ładnie wyludnić... Od razu by się przyjemniej mieszkało. ;)

Komentarz został ukrytyrozwiń

Jeśli chcesz dodawać komentarze, musisz się zalogować.

Najpopularniejsze

Copyright 2016 Wiadomosci24.pl

Korzystamy z cookies i local storage.

Bez zmiany ustawień pliki są zapisywane na urządzeniu. Więcej przeczytasz tutaj.