Facebook Google+ Twitter

Pozycja materiału w rankingach:

1331 miejsce

Amin Bensalem: „Algieria to naprawdę piękny kraj“

O rodzinnych stronach, Polsce, a także o wymagającej roli Fayada w „Barwach Szczęścia“ rozmawiałam z Aminem Bensalem. Zahaczyliśmy także o tematy muzyczne.

Jest Pan pół-Polakiem, pół-Algierczykiem, ale wychował się Pan w Polsce, w Drawsku Pomorskim. Czy od najmłodszych lat w Pana domu rodzinnym mówiło się po polsku?

- U mnie w domu od zawsze głównym językiem był polski, choć arabski mam mocno osłuchany, chociażby dlatego, że razem ze swoim ojcem, chcąc nie chcąc, oglądałem arabską telewizję od małego, słuchałem tamtej muzyki.

Nie ciągnęło Pana nigdy na dłużej do Algierii? Jak często udaje się Panu wyjeżdżać w rodzinne strony?

- Algieria to naprawdę piękny kraj, fauna i flora. Algierski klimat jest jeszcze nie rozchwiany, ponieważ turystyka tam tak naprawdę dopiero raczkuje, ten kraj otwiera się na świat z bardzo oryginalną niezachwianą niczym atmosferą tamtego miejsca.

Nie jest Pan „nową twarzą“ wśród aktorów, bo ma Pan na swoim koncie wiele ról gościnnych, m.in w „Hotelu 52“, czy w serialu „Na Wspólnej“. Co jednak spowodowało, że dobre zawitał Pan w „Barwach szczęścia“?

- Propozycja zagrania w „Barwach szczęścia“ bardzo mnie zaskoczyła, pracowałem nad albumem, kiedy zadzwonił telefon, po wstępnej rozmowie z reżyserem obsady pomyślałem, że będzie ciekawie - postać Fayada to nie jest po prostu wypełnienie serialu, tutaj zainteresowało mnie zmierzenie się z doświadczeniami postaci, ale też wspólny mianownik jakim jest nasze arabskie pochodzenie.

W serialu „Barwy szczęścia“ wciela się Pan w rolę syryjskiego uchodźcy. Jest Pan zdania, że przedstawianie takich historii w produkcjach telewizyjnych może zmienić postrzeganie przez ludzi tej jakże aktualnej obecnie tematyki?

- Uważam, że każdy kto pozna historię Fayada, temu łatwiej będzie się utożsamić z osobami dotkniętymi problemami popychającymi do ucieczki z kraju.
Sesja / Fot. Fot. Zdjęcie nadesłane przez Amina Bensalema
Jak potoczą się losy Fayada w serialu? Czy jest szansa, że mieszkańcy Zacisznej wkrótce go zaakceptują?

- Pewna sytuacja, która dotknie Fayada, zdarzyła się także mi, musiałem bronić swojej dziewczyny (teraz już żony) przed osobami mającymi problem związany z moim pochodzeniem. Jest to bardzo trudne, ponieważ zdajesz sobie sprawę, że najbliższa ci osoba może mieć problemy przez coś, co nie jest zależne od ciebie, a jest zarazem zarzucane tobie…

Jak Pan myśli, skąd bierze się w ludziach brak akceptacji?

- Myślę, że brak akceptacji bierze się z tego, że ktoś w dzieciństwie sam z jakiegoś powodu odczuł ją na sobie. To takie koło, które jak się popchnie, to już trudno je zatrzymać.
Amin Bensalem i Marysia Dębska -
W jakich jeszcze produkcjach telewizyjnych, oprócz wspomnianego wcześniej serialu będzie można zobaczyć Pana w najbliższym czasie?

- Szykuję się kilka sporych projektów, jestem przed premierą kolejnego utworu. Przygotowuję się do telewizyjnego show, które poprowadzę.
A już niebawem na ulicy Borowskiego 2 w Warszawie otwieram przestrzeń eventowo-produkcyną "City Hall".

Czuje się Pan lepiej przed kamerą, czy na deskach Teatru?

- To dość skomplikowane pytanie, ale "deski" są dla mnie jak prysznic, a kamera to bardziej kąpiel w wannie... z bąbelkami (śmiech)

Czy te dwa gatunki pracy różnią się dla Pana czymś szczególnym?

- Przed kamerą szukam grania na niuansach, drobnych często bardziej spontanicznych reakcjach zazwyczaj podczas kręcenia np. serialu, nie ma na to czasu, ale staram się żeby forma filmowa nie była przerysowana. Często, grając szczególnie w dużym teatrze, musimy naddać formę mimice i gestykulacji, aby osoba w ostatnim rzędzie wiedziała, co się dzieje na scenie. Dlatego przełączenie się z jednej formy pracy na drugą nie należy do najłatwiejszych.

Obecnie pracuje Pan w Teatrze Capitol we Wrocławiu, gdzie Pan gra w sztuce „Czekając na Otella“. Opowiada o tym, jak to jest być aktorem Mulatem w Polsce. Jak na spektakl reagują widzowie?

- Spektakl gramy razem z Mikołajem Woubishetem który podobnie jak ja, jest Mulatem i aktorem, podchodzimy z dystansem do sprawy o której opowiadamy, podczas spektaklu Mikołaj mówi, że czasami ma dość rozkroku pomiędzy dwoma kulturami, dwoma mentalnościami, mówi że czasami nie chce czuć się jak „jakiś kundel“ ja odbijam w pozytywną stronę - jesteśmy bardziej jak kawa z mlekiem albo latte machiatto. Ostatecznie ten fragment rozmowy puentujemy tym, że pomimo wielu pozytywnych aspektów jakie daje nam nasze pochodzenie czasem fajnie byłoby zrzucić z siebie ten kombinezon, nie patrzeć na warunki i moc zagrać nawet Niemca w dobrym historycznym filmie.

Aktorstwo nie jest Pana jedyną pasją i zawodem. Od 15 lat zajmuje się Pan również… rapem. Skąd pomysł?

- Tak, zajmuję się rapem, w końcu jestem gotowy wydać album, nad którym pracuje, pierwszy utwór "I'm in - Casino Royale" miał niedawno premierę, bardzo zapraszam do obejrzenia.

Przygotowuje Pan właśnie kolejny teledysk. W jakiej scenerii był realizowany? Kiedy premiera?

- Premiera kolejnego teledysku "Ballin like at Warsaw" już niebawem, towarzyszyła ona będzie otwarciu nowej industrialnej przestrzeni "City Hall" na ul. Borowskiego 2, wstępnie jestem w porozumieniu z telewizją 4fun.tv, Superstacją i Polsat Cafe, które obejmą patronat nad klipem podczas wydarzenia.

Czy gdyby musiał Pan zrezygnować z jednej aktywności na rzecz drugiej, zrezygnowałby Pan łatwiej z aktorstwa, czy z rapu?

- Jeśli miałbym zrezygnować z którychś czynności, to już chyba byłby ten moment, kiedy wiedziałbym, że trzeba zejść ze sceny. W teledyskach wykorzystuje swoje aktorskie doświadczenie, w muzyce podejście do sztuki, którego nauczyła mnie szkoła, w aktorskie czerpie z improwizacji którą rozwijałem dzięki rap freestyle.
"U mnie w domu od zawsze głównym językiem był polski, choć arabski mam mocno osłuchany, chociażby dlatego, że razem ze swoim ojcem, chcąc nie chcąc, oglądałem arabską telewizję od małego, słuchałem tamtej muzyki" - mówi / Fot. Fot. Zdjęcie nadesłane przez Amina Bensalema
O czym najczęściej lubi Pan rapować?

- Staram się w muzyce, którą robię odejść od przyjętych standardów, szukam w alternatywie, mocno inspiruje się tym, co dzisiaj dzieje się na świecie. Mam nadzieję, że jestem na tyle gotowy, aby pokazać ciekawe oblicze muzyki, którą tworzę.
Amin Bensalem i Marysia Dębska -
(Rozmawiała Mariola Morcinková)

Wybrane dla Ciebie:




Komentarze (0):

Jeśli chcesz dodawać komentarze, musisz się zalogować.

Najpopularniejsze

Copyright 2016 Wiadomosci24.pl

Korzystamy z cookies i local storage.

Bez zmiany ustawień pliki są zapisywane na urządzeniu. Więcej przeczytasz tutaj.