Facebook Google+ Twitter

"Amoroso", czyli wieczór piosenki włoskiej w Teatrze Ateneum

"Amoroso" to spektakl muzyczny według scenariusza i w reżyserii Artura Barcisia, który także występuje w swojej sztuce. Czy poradził sobie w tych trzech rolach?

 / Fot. Bartek Warzecha, Teatr AteneumSpektakl "Amoroso" w reżyserii Artura Barcisia to niezwykła historia pewnej nieszczęśliwej miłości, która zostaje opowiedziana za pomocą włoskich szlagierów z lat 60. i 70. Przedstawiony jest w niej włoski styl, szyk oraz namiętność.

Sztuka rozpoczyna się od rozstania Gigi (w tej roli Stefano Tarazzino) ze swoją dziewczyną (w tej roli Paulina Gałązka), którą opuszcza, by poszukać przygody w innym świecie. Przed wyjazdem do Ameryki śpiewa ukochanej "Tornero": ...nasz romans, który w oczach mam, tornero, czas życiu spłacić dług, tęsknocie wyjść przed próg. Zbyt dobrze było razem nam, by mogło dłużej trwać. Kobieta zalewa się łzami, wie, że mogą się już więcej nie zobaczyć. Podczas gdy on przebywa za granicą, ona poznaje trzech mężczyzn, którzy się o nią starają - z różnym skutkiem. Jednak dziewczyna cały czas myśli o swoim ukochanym. W dodatku co jakiś czas w jej życiu pojawia się postać tajemniczego mężczyzny. Można tylko snuć domysły kim może być dla dziewczyny - jej ojcem, kochankiem czy aniołem stróżem. Jak się zakończy ta historia, tego nie zdradzę, trzeba to zobaczyć.

W spektaklu, oprócz "Tornero", usłyszeć można inne znane piosenki: "Che sera", "Noi Duri", "Mambo Italiano", "Tango Italiano", "Volare, cantare", "Byłaś taka mała", "Proszę cię Teresa", "Quando, quando" "Nie płacz kiedy odjadę", "Caruso", "Miłość w Portofino", "Gigi Amoroso", "L'Italiano (Lasciatemi cantare)". Głównie są to piosenki Freda Buscaglione, nazywanego gangsterem włoskiej piosenki, ale są także innych wykonawców - m.in. Toto Cotugno czy Dalidy. Warto przy okazji wspomnieć o tym, że muzyka na żywo. Niestety nie widać zespołu pod kierunkiem Wojciecha Borkowskiego, który jest ukryty za kulisami. Można go zobaczyć dopiero na koniec spektaklu.

 / Fot. Bartek Warzecha, Teatr AteneumDużym walorem sztuki jest to, że większość piosenek została przetłumaczona przez Wojciecha Młynarskiego, którego przekłady są genialne (miałam okazję przekonać się o tym podczas spektaklu Teatru Komedia "Być jak Frank Sinatra"). Pozostałe utwory przełożył na polski Marcin Sosnowski, który także bardzo dobrze sobie poradził. Dzięki tłumaczeniom nadana jest im nowa barwa, wydźwięk, interpretacja. Tak jak w przypadku "Proszę cię Teresa", w której żona chce zabić męża, strzelając do niego z pistoletu, a nie pędząc samochodem z zawrotną prędkością. A to dlatego, by dopasować tekst do poprzedniej piosenki "Byłaś taka mała" – Rzuć pistolet – oszalałaś. Przecież jesteś taka mała.

Jeśli chodzi o grę aktorską, to wszyscy artyści świetnie się spisali. Piosenki budziły emocje, smutek, żal czy wywoływały śmiech. Moim zdaniem wszystkie wykonania były niezwykłe, może poza tymi śpiewanymi przez Stefano Tarazzino po polsku (zdecydowanie lepiej by wypadł, gdyby śpiewał po włosku, z uwagi na silny akcent). Jednakże jego wykonanie "Italiano vero" po włosku było bez zarzutu. Nie można zapominać także o cudownym tangu, które zatańczył z Pauliną Biernat, która odpowiadała także za choreografię spektaklu.

Wybrane dla Ciebie:




Komentarze (2):

Sortuj komentarze:

Zachęcam, może Ci się spodobać :)

Komentarz został ukrytyrozwiń
  • Autor usunął profil
  • 21.03.2014 08:45

może i bym się przeszła :)

Komentarz został ukrytyrozwiń

Jeśli chcesz dodawać komentarze, musisz się zalogować.

Najpopularniejsze

Copyright 2016 Wiadomosci24.pl

Korzystamy z cookies i local storage.

Bez zmiany ustawień pliki są zapisywane na urządzeniu. Więcej przeczytasz tutaj.