
Wczoraj do redakcji dziennika "Polska" zgłosiła się nasza czytelniczka Karolina Lewandowska, która znalazła odłamek szkła w leku kupionym w aptece w podwarszawskim Mińsku Mazowieckim. - Zobaczyłam szkło, zanim zdążyłam otworzyć ampułkę. Skoro było widoczne dla mnie, dlaczego nie zauważył go ktoś odpowiedzialny za kontrolę lekarstwa? - denerwuje się.
Tłumaczy, że powiadomiła nas, by przestrzec innych pacjentów. Wielu rodziców trzyma zakupione ampułki na wypadek nagłej choroby dziecka i zanieczyszczone nadal mogą być podawane maluchom.
Lakcid to jeden z najpopularniejszych probiotyków podawanych dzieciom - nawet niemowlętom - równocześnie z antybiotykami, bo odbudowuje mikroflorę bakteryjną w jelitach i zapobiega biegunkom. Na forach internetowych o wychowaniu dzieci młode mamy polecają go jako jeden z najskuteczniejszych leków na dolegliwości jelitowe. Szczególnie że jest ogólnodostępny i sprzedawany w aptekach bez recepty.
Feralna ampułka pochodziła z serii o numerze 073208 wypuszczonej na rynek w listopadzie. Seria składała się z 250 tys. sztuk. Nikt nie wie, ile jeszcze znajduje się w sprzedaży i w domowych apteczkach. Obecnością szkła w fiolce nie jest zaskoczony producent leku. - Mieliśmy już taki przypadek pod koniec ubiegłego roku. A seria 073208 została wyprodukowana w tym samym tygodniu co tamta - mówi "Polsce" Artur Bielawski, dyrektor ds. produkcji firmy Biomed Lublin.
Cały artykuł przeczytasz na stronach
polskatimes.pl