
Zaczęło się od belgradzkiego koncertu Amy Winehouse, który przeszedł już do historii jako największy blamaż w karierze piosenkarki. Zdjęcia Amy pod wpływem alkoholu i narkotyków potykającej się na scenie o własne nogi i nieudolnie mruczącej do mikrofonu obiegły cały świat.
Trafiły między innymi do znanej amerykańskiej komiczki Chelsea Handler, która w swoim programie emitowanym na stacji E! zdecydowała się na serię żartów z piosenkarki. I prawdopodobnie nie byłoby w tym nic ciekawego, gdyby rykoszetem nie oberwało się gospodarzom koncertu, Serbom. Zaczął Chris Franjola wątpliwością, jak koncert Winehouse może być uważany za katastrofę w kraju, w którym miały miejsce czystki etniczne i ludobójstwo. Później była ironia na temat serbskiego ministra obrony Dragana Šutanovca, który na swoim profilu na Facebooku nazwał koncert „wstydem i rozczarowaniem” i na temat tego, czy Serbowie mogą w ogóle chodzić na koncerty i czy korzystają z portali społecznościowych.
Autorka programu nawet w najgorszych snach nie przewidywała reakcji wzburzonych Serbów. Zaczęło się od prasy, także tej poważnej, w bardzo dowolny sposób przenoszącej słowa, które w nim padły. Reagował szereg osób z życia publicznego: od popularnego prowadzącego Ivana Ivanovicia, który stwierdził, że „ktoś powinien przypomnieć Chelesa, że jej rząd zbombardował porodówkę w Belgradzie” po wspomnianego ministra obrony, który odpowiedział ponownie drogą Facebooka: „Idziemy dalej, jeśli nie wiedzą kto to Tesla, Pupin i Milanković nauczy ich Novak Djoković”.
Vox populi osądził komiczkę jeszcze ostrzej. Grupa serbskich emigrantów wysłała Chelsea Hendler tort w kształcie penisa, a internauci wyciągnęli na światło dzienne jej rzekomy domowy film porno (który w istocie był tylko żartobliwym komentarzem na temat podobnych filmów amerykańskich gwiazdek pojawiających się co jakiś czas w internecie). Tajemniczy serbski biznesmen mieszkający w Niemczech postanowił wytoczyć prowadzącej proces o zniesławienie narodu serbskiego i zażądał wielomilionowego odszkodowania, które zamierza przekazać na cele charytatywne. Interweniował nawet ambasador Serbii w Waszyngtonie, Vladimir Petrović, domagając się wyjaśnień od telewizji NBC.
Pojawiły się oczywiście głosy rozsądku. Jak napisał w swoim felietonie w tygodniku „Vreme” dziennikarz Teofil Pančić, Serbowie sami ośmieszają się podobnymi reakcjami i na własne życzenie robią z siebie przedmiot żartów. Znana blogerka „Alicja w krainie czarów”, odwołując się do słynnej książki Tadeusz Konwickiego „Kompleks polski” przekonuje, że histeria Serbów wynika z ich grzechów, których w większości, nawet jeśli publicznie tego nie przyznają, są doskonale świadomi.
„Burza w szklance wody” wciąż trwa i biorąc pod uwagę nadejście wyjątkowo nudnego dla mediów sezonu urlopowego, pewnie nieprędko się skończy. I chociaż amerykańskie żarty zwykle mają niewiele wspólnego z rzeczywistością to może przesadzona reakcja serbskich mediów i społeczeństwa wynika z tego, że tym razem Chelsea Handler i jej goście uderzyli w czułe punkty.