Facebook Google+ Twitter

Amy Winehouse. Ulubieńcy bogów umierają młodo

Z całą pewnością nie jestem fanem muzyki, którą tworzyła Amy Winehouse. Nieszczególnie interesowała mnie również jej kariera. Wczorajsza, szokująca informacja o śmierci wokalistki nie pozostawiła mnie jednak obojętnym.

Londyn po śmierci Winehouse. / Fot. EPA/KERIM OKTENInspiracją do wystukania na klawiaturze niniejszej refleksji był w głównej mierze fakt, iż skład sławetnego i tragicznego Klubu 27 powiększył się o kolejną osobę… Dlaczego młodzi ludzie, będący u szczytu sławy, mający u stóp cały świat, decydują się na tak drastyczny krok?

Podzielam w tej kwestii zdanie niemieckiego filozofa i psychologa Ericha Fromma, który w wielu swoich pracach zajmował się wolnością (a raczej jej brakiem) oraz alienacją. Pisał: Spotykamy dziś człowieka, który zachowuje się i czuje jak automat; który nigdy nie przeżywa niczego naprawdę osobistego; który samego siebie doświadcza wyłącznie jako osoby, którą swoim zdaniem powinien być; który sztucznych uśmiechem zastąpił szczery śmiech; który bezsensowną paplaniną zastąpił zrozumiałą mowę; który tępą rozpaczą zastąpił prawdziwy ból.

Dwie rzeczy możemy powiedzieć o takiej osobie. Po pierwsze, że cierpi na nieuleczalny być może defekt spontaniczności i indywidualności. A jednocześnie - że zasadniczo niczym się nie różni od milionów innych osób, które są w tej samej sytuacji.


Zapewne każdy z nas na co dzień ma styczność z takimi ludźmi. Najczęściej w ogóle nie zdajemy sobie z tego sprawy, bo nie zwracamy uwagi na takie (błahe?) rzeczy. A dlaczego? Niestety dlatego, że sami również wpisujemy się w orientację opisaną przez Fromma. Dzisiejsza młodzież streściłaby to krótko: żyjemy w matrixie.

Wybrane dla Ciebie:




Komentarze (2):

Sortuj komentarze:

To miała takie same zaburzenia jak te pokazane w "Przerwanej lekcji muzyki". Film (na faktach zresztą)) oglądałem wielokrotnie więc mam jakieś tam wyobrażenie jak to może wyglądać... A nie wiedziałem swoją drogą, że na to chorowała... Dzięki za garść informacji.

Komentarz został ukrytyrozwiń
Karolina Kobiałka
  • Karolina Kobiałka
  • 24.07.2011 21:44

Życie na ostrzu noża przynosi opłakane skutki. Ją na pewno nie zabił ‘automatyzm szarej codzienności’, ona żyła na wulkanie, była szczera do bólu i cierpiała na zaburzenia osobowości typu borderline. Osobowość tego typu jest nieprzewidywalna, jej dominujące cechy to niestabilność, chaos, huśtawka nastrojów i ogromny lęk przed porzuceniem. W parze z borderline często idą zaburzenia depresyjne i uzależnienia. Amy trafiała do kliniki odwykowej wielokrotnie, niestety skończyło się to tragicznie…

Komentarz został ukrytyrozwiń

Jeśli chcesz dodawać komentarze, musisz się zalogować.

Najpopularniejsze

Copyright 2017 Wiadomosci24.pl

Korzystamy z cookies i local storage.

Bez zmiany ustawień pliki są zapisywane na urządzeniu. Więcej przeczytasz tutaj.