Facebook Google+ Twitter

Analiza: FC Barcelona po batalii z PSG

Wymęczony remis Barcelony 1:1 z PSG na Camp Nou dał co prawda awans "Blaugranie" do półfinału rozgrywek Ligi Mistrzów, ale pokazał także, jak bardzo uzależniona jest gra Katalończyków od Leo Messiego.

 / Fot. Shai Pal, CC 3.0

Rekord Barcelony jedynym pozytywem?


Jest to już siódmy z rzędu awans Barcelony przynajmniej do 1/2 finału tych elitarnych rozgrywek, co czyni podopiecznych Tito Vilanovy pierwszym w historii klubem, który dostąpił tego zaszczytu. Jednak w obliczu środowego starcia Barcy z PSG, zakończonym "zwycięskim remisem" jest to chyba jedyny pozytyw godny odnotowania.

Podczas meczu z Paryżanami, zawodnicy hiszpańskiego giganta przez większe fragmenty spotkania wyglądali niczym kolos na glinianych nogach. Natomiast podopieczni Carlo Ancelottiego znakomicie wypełniali wszystkie założenia taktyczne po objęciu prowadzenia w 50. minucie (bramka Javiera Pastore) i byli o włos od sprawienia sensacji i wyeliminowania gwiazdorów Barcelony.

Bez Messiego ani rusz


W ekipie Tito Vilanovy szczególnie widoczny był brak Leo Messiego, który po kontuzji odniesionej w pierwszym meczu z PSG, zasiadł na ławce rezerwowych, z której obgryzając paznokcie, nerwowo przyglądał się nieudolnym próbom i nieporadnym akcjom swoich kolegów, które w żaden sposób nie mogły zagrozić bramce strzeżonej przez Salvatore Sirigu. Asy Barcelony pierwszy celny strzał na bramkę PSG oddały dopiero w 65. minucie, co delikatnie mówiąc nie wystawia najlepszego świadectwa całej jedenastce.

Zawodnicy Barcelony bez swojego gwiazdora kompletnie nie przypominali zespołu, który kilka tygodni wcześniej z Messim w składzie zdemolował
AC Milan, dominując od pierwszej do ostatniej minuty spotkania.

Wielkie problemy w obronie


W meczu z PSG bardzo niepewnie wyglądała formacja defensywna "Dumy Katalonii", która pozwalała na bardzo dużo klubowi z Parc des Princes. Szczególnie widoczny był brak kontuzjowanych Javiera Mascherano i Carlesa Puyola.

W obliczu kontuzji czołowych defensorów "Blaugrany" Tito Vilanova zdecydował się na pewną dozę ryzyka i na środku obrony obok Gerarda Pique wystawił rekonwalescenta Adriano, u którego były wyraźnie widoczne braki szybkościowe i zaległości treningowe. Na domiar złego Brazylijczyk dostał żółtą kartkę, która eliminuje go z pierwszego meczu półfinałowego. Jakby tego jeszcze było mało to Adriano doznał kontuzji po godzinie gry i w jego miejsce wszedł niedoświadczony Marc Bartra, mający zaledwie 6 występów w całym sezonie w barwach Barcelony! Dodatkowo na swoim koncie po żółtym kartoniku mają także Pique, Jordi Alba i Alex Song. Każde następne ich upomnienie wykluczy ich z gry w rewanżowym spotkaniu półfinałowym. Jedynymi zdolnymi do gry i bez żadnych zagrożeń zawodnikami są w tej sytuacji, wspomniany wyżej Bartra, a także Martin Montoya i Dani Alves.

Bez błysku i polotu przez godzinę gry


Wracając do przebiegu samego meczu, to zawodnicy Barcelony bardzo wolno, wręcz w ślamazarnym tempie rozgrywali swoje akcje. Brakowało w nich jakichkolwiek elementów zaskoczenia, a sytuacje Katalończyków, po których mogli zdobyć gola przez pierwszą godzinę spotkania można by policzyć na palcach jednej ręki. W grze Barcelony brakowało także pomysłu na rozmontowanie Paryżan, którzy na tle faworyta wyglądali znakomicie, raz po raz wyprowadzając groźne kontry. Jednak tylko jedna z nich skończyła się golem, natomiast w pozostałych brakowało precyzji i dokładnych podań do dobrze ustawionych i wychodzących na czyste pozycje paryskich zawodników.

Czytaj dalej na drugiej stronie--------------------------->

Wybrane dla Ciebie:




Komentarze (0):

Jeśli chcesz dodawać komentarze, musisz się zalogować.

Najpopularniejsze

Copyright 2017 Wiadomosci24.pl

Korzystamy z cookies i local storage.

Bez zmiany ustawień pliki są zapisywane na urządzeniu. Więcej przeczytasz tutaj.