Facebook Google+ Twitter

Andrzej Gołota - Riddick Bowe. Show must go on

Andrzej Gołota nie pozwala o sobie zapomnieć. 44-letni były bokser postanowił po raz kolejny zagościć na czołówkach polskich i zagranicznych gazet. Tym razem postanowił bić się ze swoim odwiecznym rywalem - Riddickiem Bowe.

We wrześniu Wrocław będzie najprawdopodobniej areną niezwykle emocjonującego wydarzenia. Oto naprzeciwko siebie staną dwie legendy zawodowego boksu: Andrzej Gołota i Riddick Bowe. Pojedynek weteranów może przyciągnąć przed telewizory miliony sympatyków Gołoty, a także jego nieprzejednanych wrogów, którzy będą z pewnością oczekiwać kolejnej kompromitacji 44-letniego Polaka. Smaczku całemu widowisku doda na pewno fakt, że walka nie odbędzie się w formule pojedynku bokserskiego, ale będzie mieszanką MMA i wrestlingu. Kibice Gołoty zadają sobie zapewne pytanie, czy kolejny powrót Andrzeja do świata sportów walki ma być przez nich traktowany jako wydarzenie stricte sportowe, czy też może bardziej jako event typowo autopromocyjny?

Magia Gołoty

Nie ulega wątpliwości, że bez względu na ostatnie osiągnięcia sportowe Andrzej Gołota wciąż pozostaje jednym z najbardziej popularnych i lubianych polskich sportowców. Biorąc pod uwagę fakt, że łaska kibica po kolejnych niepowodzeniach swych idoli zazwyczaj przekształca się w trudną do ukrycia
niechęć, przypadek Gołoty stanowi istny fenomen, który zdaje się mówić nam zupełnie coś innego.

Gdy w 1997 roku młody polski bokser stanął przed szansą zdobycia tytułu mistrza świata w "królewskiej" wadze ciężkiej, w Polsce panowała istna "Gołotomania". Sympatycy boksu liczyli, że uznawany przez bokserskich trenerów za jeden z najbardziej obiecujących pięściarzy w wadzie ciężkiej, poradzi sobie z brytyjskim kolosem Lenoxem Lewisem. Niestety, nadzieje polskich kibiców okazały się płonne. Andrzej Gołota nie zdołał przebrnąć nawet do drugiej rundy. Walka została przerwana zaledwie po kilkudziesięciu sekundach i zakończyła dla polskiego pięściarza bolesnym nokautem.

Po porażce z Lewisem Gołota nie pozwolił, by polscy kibice postawili na nim krzyżyk. Do historii przejdzie z pewnością jego walka z Michaelem Grantem, jaka odbyła się 20.11.1999 w Atlantic City. Gdy po pierwszej rundzie po niezwykle mocnym prawym sierpowym Gołoty, Grant był liczony, a przed bolesnym nokautem uchronił go tylko gong oznajmiający koniec pierwszego starcia, nikt nie przypuszczał, że Polak może w tej walce nie odnieść zwycięstwa. Tak samo myślał zapewne sam Gołota, do momentu gdy nadeszła 10 runda. Rozluźniony pięściarz otrzymał potężny prawy od Granta po którym Gołota wylądował na deskach.

Wybrane dla Ciebie:




Komentarze (14):

Sortuj komentarze:

Nie ulega wątpliwości, że to postać nietuzinkowa. W innym wypadku nie prowadzilibyśmy dzisiaj tej dyskusji :D.

Komentarz został ukrytyrozwiń

Andrzej jest na tyle kontrowersyjną postacią, że ciężko jednoznacznie ocenić jego wszystkie osiągnięcia. Pomimo tego, że w tym wątku pełnie rolę jego wielkiego obrońcy to sam mam wielkie wątpliwości rozważając wiele momentów jego sportowej kariery.

Jednego jednak nie można mu odebrać. Wprowadził polski boks na salony. Został pierwszym polskim uznanym bokserem na amerykańskim rynku i co by tu dużo nie mówić to on wyciągnął za uszy Adamka i dzięki niemu Tomek dostał szanse walki o pas w wadze półciężkiej.

Komentarz został ukrytyrozwiń

Panowie - osobiście sądzę, że taki artykuł to byłaby piękna sprawa. Wreszcie mielibyśmy jeden materiał, pod którym można by osiągnąć jakiś konsensus co do oceny tej niecodziennej postaci. Swoją drogą - to miły widok, gdy na łamach W24 nie spiera się jedynie o trącące monotonią kwestie polityczne, a brane są pod lupę gwiazdy polskiego sportu.

Co do walki z Tysonem - przeciwnikiem Gołoty był wówczas nie tylko "Żelazny Mike", ale również sam trener Andrzeja. Nie zmienia to oczywiście faktu, że owa ucieczka rzuca jakiś tam cień na jego karierę.

Komentarz został ukrytyrozwiń

Nie napisałem, że z tego wynika a sugeruje a to są dwie różne sprawy. Wiele tekstów bokserskich czytają ludzie młodzi, którzy kojarzą Andrzeja Gołotę co najwyżej z walk z Tomkiem Adamkiem lub youtubowych skrótów haniebnej sytuacji z Tysonem. Warto byłoby więc nie sugerować (co zauważył również kolega Kamil), że kariera Gołoty to pasmo porażek ale podczas pisania tekstu zaznaczyć również, że po drodze były inne walki. Wybiórcze traktowanie kariery sportowca może co najwyżej zamazać jej obraz.

Po prostu twierdzę, że artykuł mimo swojej długości jest niekompletny.

Co do współpracy przy tworzeniu długiego artykułu o Gołocie to niestety nie jestem entuzjastą tego typu wspólnej pracy ale jeszcze mogę się zastanowić. Oczywiście w żadnym momencie nie chciałbym urazić Pańskiego warsztatu.

Komentarz został ukrytyrozwiń

Jak już wspomniałem jestem gotów podjąć współpracę w stworzeniu dużego artykułu przedstawiającego całą karierę Gołoty: wtedy obaj będziemy mogli całościowo, a więc i entuzjastycznie i krytycznie ocenić jego dokonania bokserskie :D

Komentarz został ukrytyrozwiń

Panie Rafale z przykrością stwierdzam, że nadal nie potrafi pan odstawić emocji na bok i racjonalnie ocenić tego co napisałem. Z faktu, że wspomniałem o jednej ze zwycięskich walk Gołoty, wcale nie wynika, że była to jego jedyna ważna walka, którą wygrał. Pana argument jest zatem logicznie niepoprawny. Pzdr.

Komentarz został ukrytyrozwiń

Istotą artykułu jest chęć ukazania niezrozumiałej sympatii kibiców wobec Andrzeja Gołoty, który ponoć co krok się kompromituje. Skoro chciał Pan pisać o samych porażkach to niepotrzebna jest tu też wstawka na temat zwycięstwa z Kevinem Mcbridem, która sugeruje, że było to jedyne istotne zwycięstwo. Skoro podchodzi Pan do problemu popularności sportowca to warto napisać skąd ona się wzięła.

Komentarz został ukrytyrozwiń

I jeszcze jedno panie Rafale. Bokser o nazwisku Sander nie istnieje. Mam nadzieję, że wie pan, że pisał pan o Correyu Sandersie?

Komentarz został ukrytyrozwiń

Panu Ireneuszowi dziękują za rozsądną, merytoryczną i pełną zrozumienia dla debiutanta wypowiedz :D

Komentarz został ukrytyrozwiń

Co do wypowiedzi pana Rafała. Proszę wskazać zdanie, w którym obrażam Andrzeja Gołotę. Istotą artykułu było pokazanie spektakularnych porażek tego boksera panie Rafale. Nigdzie nie napisałem, że Gołota był beznadziejnym pięściarzem, który potrafił wygrywać tylko z kelnerami, tak więc radzę miarkować się nieco w ocenach. Wierzę, że jako osoba inteligentna i orientująca się w karierze Andrzeja Gołoty, zgadza się pan ze mną, że porazki w karierze Gołoty także miały miejsce. Rozumiem ludzi, którzy w sposób emocjonalny podchodzą do tego co robią, jednak nie jestem w stanie wykrzesać w sobie ani krzty zrozumienia dla osób, które nie czytają tego co piszą inni ze zrozumieniem.

Komentarz został ukrytyrozwiń

Dziękujemy za Twoją aktywność w serwisie wiadomosci24. Do zobaczenia niebawem w innym miejscu.

Najpopularniejsze

Copyright 2017 Wiadomosci24.pl
#PRZEPROWADZKA: Dowiedz się więcej

Korzystamy z cookies i local storage.

Bez zmiany ustawień pliki są zapisywane na urządzeniu. Więcej przeczytasz tutaj.