Facebook Google+ Twitter

Andrzej Saramonowicz: Sława to niewola, której nie życzę nikomu!

Spotykamy się w firmie producenckiej Andrzeja Saramonowicza San Graal na warszawskiej Woli. Wita mnie niezwykle ciepły, choć trochę skryty człowiek. Osoba, która od początku swoją charyzmą i osobowością budzi we mnie lekkie onieśmielenie.

Andrzej Saramonowicz - znany i ceniony reżyser, scenarzysta, producent takich hitów jak Lejdis, Testosteron, Idealny facet dla mojej dziewczyny... / Fot. Glinka AgencyAndrzej Saramonowicz - reżyser, aktor, dziennikarz, scenarzysta, dramaturg, producent filmowy. Do której roli jest Ci najbliżej?
- Aktorem na pewno nie jestem.

Dlaczego?
- Bo nigdy tego nie robiłem, a całe moje „aktorstwo” to zaledwie dwa zdania wypowiedziane w telewizyjnym filmie Krzysztofa Zanussiego 13 lat temu. Więc nie ma o czym mówić.

To skąd błędne informacje podawane na okrągło w internecie? (śmiech)
- Z umysłowego lenistwa dziennikarzy, którzy ślepo przepisują jedni od drugich. Nigdy nie byłem i nigdy nie będę aktorem.

Wróćmy zatem do wcześniejszego pytania…
- Myślę, że wszystko, co jest związane z pisaniem i kreowaniem historii jest mi najbliższe. Postrzegam się jako pisarza, chociaż nie piszę powieści, tylko scenariusze i sztuki. Ale wymyślanie historii jest najciekawszą rzeczą z tych wszystkich, które robię.

Kiedy na poważnie zająłeś się pisaniem scenariuszy?
- Myślę, że wtedy, gdy sprzedałem swój pierwszy w życiu scenariusz do filmu "Ciało". To było 12 lat temu. Dotarło do mnie, że mogę się z tego utrzymywać bez wspomagania, czyli bycia dziennikarzem.

W internecie przeczytałam, że podobno zająłeś się pisaniem scenariuszy, bo Twoim zdaniem na polskim rynku brakowało dobrych filmów?!
- Zawsze chciałem pisać. Jakiś czas temu znalazłem swoje nastoletnie zapiski, kiedy byłem przekonany, że zostanę pisarzem. Później o tym zapomniałem (ciekawe jest to, jak człowiek szybko wypiera takie rzeczy ze swojej pamięci?!) i przez kilka lat byłem dziennikarzem i redaktorem, z całkiem sporymi sukcesami. Z latami jednak stawało się dla mnie jasne, że nie chcę tego robić do końca życia. Żeby funkcjonować, muszę wrzeć, a dziennikarstwo zaczęło mi się wydawać nadmiernie letnie. Poza tym miałem przeczucie, że stać mnie na wymyślanie lepszych historii, niż te, które oglądałem w polskich filmach z tamtego czasu.

Postanowiłeś więc wziąć sprawy w swoje ręce…? (śmiech)
- W pewnym sensie. Choć skłamałbym, gdybym twierdził, że chciałem „ratować” polską kinematografię przed nudą. Chciałem raczej uratować przed nią własne życie.

Wybrane dla Ciebie:




Komentarze (3):

Sortuj komentarze:

Świetny wywiad:) Oby więcej takich artykułów na link 5*

Komentarz został ukrytyrozwiń

Nie jedną z nas urzekły filmy "Lejdis", "Ciało" i "Testosteron", poznanie fragmentu umysłu jednego z ich twórców jest wielce odświeżające. Ilonka jak zwykle dała z siebie wszystko i nie pozwoliła pozostać pytaniom bez odpowiedzi.

Komentarz został ukrytyrozwiń

Wspaniały flirt dwóch błyskotliwych umysłów. Ilonko jak zawsze z klasą i na najwyższym poziomie.

H.

Komentarz został ukrytyrozwiń

Jeśli chcesz dodawać komentarze, musisz się zalogować.

Najpopularniejsze

Copyright 2016 Wiadomosci24.pl

Korzystamy z cookies i local storage.

Bez zmiany ustawień pliki są zapisywane na urządzeniu. Więcej przeczytasz tutaj.