Facebook Google+ Twitter

Andrzej Seremet: Koniec hipotezy o wybuchu

Prokurator generalny Andrzej Seremet w radiowym Kontrwywiadzie RMF rozprawiał o śledztwie w sprawie katastrofy w Smoleńsku. Zarzucenie hipotezy o wybuchu na pokładzie prezydenckiego tupolewa nie zamyka dochodzenia w kwestii zamachu.

Prokurator Generalny Andrzej Seremet; wikipedia; licencja: CC3.0 / Fot. Kancelaria Prezydenta RPBadania i śledztwo nad domniemanym wybuchem na pokładzie prezydenckiego Tupolewa nie potwierdziły hipotez, ni przypuszczeń takiej przyczyny katastrofy. Nie znaczy to jednak, by zarzucono tym samym wiarę w jakikolwiek inny rozwój wypadków: "Koniec hipotezy o wybuchu, co do zamachu prokuratura wstrzymuje się przed ostatecznym rozstrzygnięciem, dlatego że przedmiotem zamachu nie musiało być użycie tych metod, które byłyby właściwe dla wybuchu." Tak więc, "w zakresie hipotezy zamachowo-wybuchowej" niczego więcej prokuratura już nie zrobi, ale są jeszcze hipotezy czysto zamachowe, "które związane były ze stanem technicznym samolotu i przede wszystkim ta, która dotyczy jakości pilotażu." Pierwsza, jak nie trudno się domyślać bierze pod uwagę ewentualność zaniedbań i lekkomyślności mających wydatny wpływ na stan techniczny statku powietrznego; nawet sabotaż czy podobne działania. Drugie z rozważanych mocnych przypuszczeń dotyczy dziedziny behawioryzmu. Tutaj uwaga specjalistów skupi się na poszukiwaniu śladów anomalii w zachowaniu pilotów. Można zakładać, że wciąż rozpatruje się możliwość desperackiego aktu pilota lub wystąpienia czynników destabilizujących daną fazę lotu TU-154M o numerze bocznym 101 Sił Powietrznych RP. Takie zakłócenie mogło mieć miejsce ze strony wieży kontroli lotów w Smoleńsku.

Andrzej Seremet odnosi się do dowodów przedstawianych przez Antoniego Macierewicza, w tym do zdjęcia "zwęglonej i stopionej" salonki prezydenckiej: "To zdjęcie, na które powołuje się pan Macierewicz, świadczy co najwyżej o tym, że rzeczywiście ogień traktował ten element samolotu, i nic więcej." Macierewicz dowodził też, że zniknęły "próbki dowodzące obecności materiału wybuchowego" czego nie potwierdza ostatecznie prokuratura generalna. Spektrometry ruchliwości jonów jako urządzenia mogące wykazywać obecność materiału wybuchowego nie są jeszcze dowodem w postaci właściwej ekspertyzy. Seremet wyjaśnia: "Otóż odpowiadają w ten sposób: "W przypadku wyniku pozytywnego, czyli wskazania, że sygnalizują jakiś materiał wybuchowy, należało każdorazowo potwierdzić go badaniami laboratoryjnymi, które to badania jako jedyne mogły zweryfikować prawdopodobieństwo ujawnienia materiały wybuchowego. Tym samym tylko badania laboratoryjne można uznać za miarodajne w tej kwestii." Poza tym, 60 tysięcy kawałków na jakie rozpadł się samolot, wedle szacunków Antoniego Macierewicza, to też mieści się w granicach prawdopodobieństwa, i to bez naciągania poza warunki brzegowe ściśle zakreślonego przypadku: "Biegli powiedzieli, że nie tyle ma znaczenie ilość kawałków, które znaleziono, lub które jeszcze będzie można znaleźć, bo to nie jest oczywiście wykluczone, ale promień, zakres, powierzchnia rozrzutu - ten zaś nie jest promieniem wielki."

Prokurator generalny Andrzej Seremet, jak też prokuratorzy wojskowi stanęli oficjalnie na stanowisku, że można zakończyć śledztwo bez sprowadzania wraku Tupolewa do Polski. Inną istotną kwestią jest długość trwania śledztwa w sprawie katastrofy w Smoleńsku i takie też pytanie postawiono gościowi RMF: "Próbujemy rysować jakąś realna perspektywę i ona coraz bardziej pojawia się na horyzoncie. Myślę, że perspektywa kilkunastu miesięcy jest tą właściwą, ponieważ w zakresie tych materiałów, które są zależne wyłącznie od działań polskich organów, mamy coraz mniej do zrobienia, ale perspektywa czasowa jednak musi się zamykać w tych kilkunastu miesiącach." Prokurator Seremet prosi jednak, aby nie przyjmować za pewnik, że rok 2015 przyniesienie definitywne zakończenie śledztwa.

Media wiele czasu i uwagi poświęciły na przybliżenie uwag i zarzutów rodzin oraz pozostałych osób bliskich ofiar tragedii z dnia 10 kwietnia 2010 r. Konrad Piasecki zauważa, że właśnie ci ludzie głośno ubolewają nad złym traktowaniem przez prokuraturę, "mówią o chamstwie, zażenowaniu, dezinformacji." Andrzej Seremet stara się zaznaczyć, że prokuratura nie może sobie pozwolić na uleganie emocjom i nastrojom: "Z każdym rokiem, z każdą rocznicą następuje eskalacja tego rodzaju emocji i uczuć (...) wolelibyśmy oczekiwać merytorycznej oceny tego, co czyni prokuratura, a nie uleganie takim właśnie emocjom i formułowanie ocen, które nie mają nic wspólnego ze spokojnym i chłodną oceną tego, co czynią prokuratorzy. A czynią wiele: przecinek po przecinku, znak po znaku, litera po literze, czytają każdy dokument i dzięki nim jesteśmy w tym miejscu, w którym jesteśmy. Chciałem wyrazić wielkie uznanie dla prokuratorów wojskowych, którzy naprawdę profesjonalnie postępują w tej sprawie."

Od kilku tygodni, coraz częściej słyszy się o wtórnym zainteresowaniu katastrofą Smoleńską. Można nabrać przeświadczenia, że jest to wpisane w zakładany z góry efekt zabiegów kampanii wyborczych każdej z partii, z których każda szafuje tragedią w dogodny dla siebie sposób. Wypadkowa takich starań skupia się też wokół osoby prokuratora generalnego, który musi deklarować wielokrotnie bezstronność swojego urzędu i udowadniać, że nie jest wróżką. Póki co, łatwiej przewidywać rozkład miejsc w PE, aniżeli rezultaty kolejnych analiz, badań, wniosków w sprawie smoleńskiej.

źródło: RMF







Wybrane dla Ciebie:




Komentarze (1):

Sortuj komentarze:

Gdyby nawet Bóg Wszechmogący autorytatywnie stwierdził, że był to nieszczęśliwy wypadek, Antoni Malarewicz rzekłby -"Coś tu kręcisz Boże"

Komentarz został ukrytyrozwiń

Jeśli chcesz dodawać komentarze, musisz się zalogować.

Najpopularniejsze

Copyright 2016 Wiadomosci24.pl

Korzystamy z cookies i local storage.

Bez zmiany ustawień pliki są zapisywane na urządzeniu. Więcej przeczytasz tutaj.