Dziennik Zachodni: Jakie będą dalsze losy Milana Suboticia, sekretarza programowego TVN, którego "Gazeta Polska" oskarżyła o związki z Wojskowymi Służbami Informacyjnymi?
Andrzej Sołtysik: Trudno powiedzieć. Tekst w "Gazecie Polskiej" jest moim zdaniem słabo udokumentowany i przypomina zbiór pomówień w stylu tabloidalnym. Nie ma tam żadnych dowodów. Z drugiej strony jest oświadczenie Suboticia, że nigdy nie był agentem WSI. Mam nadzieję, że ta sprawa wyjaśni się, jeśli wysłuchany zostanie nasz apel: jeśli są jakieś "kwity" na Milana Suboticia, to niech je ktoś ujawni.
Czy pana zdaniem to element ataków na TVN?
— Nawet gołym okiem widać, że jest realizowany jakiś scenariusz kontrataku ze strony partii rządzącej.
A o co chodzi Prawu i Sprawiedliwości - tylko o ujawnienie taśm z pokoju Renaty Beger?
— Komentarze i opinie niezależnych ekspertów wskazują na to, że partia rządząca po ujawnieniu tych kompromitujących nagrań została urażona i teraz chce przejść do ofensywy, bo wychodzi z założenia, że władza jest po to, aby się jej trzymać. My ze swojej strony możemy powiedzieć tylko tyle, że na pewno nie walczymy z Prawem i Sprawiedliwością, a nagrany ukrytą kamerą program jest elementem publicystyki i pokazuje patologie na naszej scenie politycznej. Taką samą prowokację zastosowalibyśmy wobec każdej innej partii, która sprawuje władzę w naszym kraju.
Czy teraz jednak, gdy wybuchała z tego powodu gigantyczna afera, TVN nie żałuje, że upublicznił te materiały?
— Absolutnie nie. Gdybyśmy ulegli atmosferze zagrożenia, przejęli się pogróżkami, to lepiej żebyśmy w życiu zajęli się czymś innym. Myślę, że nasi chłopcy – Andrzej Morozowski i Tomasz Sekielski wykonali kawał dobrej roboty i są w tej chwili kandydatami numer jeden do nagrody Grand Press za 2006 rok. Jesteśmy z nich naprawdę dumni.
Witold Pustułka
–
Dziennik Zachodni