Facebook Google+ Twitter

Andrzej Zaborski: Pozbądźmy się kompleksów

Rozmowa z aktorem Andrzejem Zaborskim, który zagrał komendanta w komedii "U Pana Boga za piecem 2. Terminator".

Andrzej Zaborski/fot. Janusz BlankZagrał Pan w kilku kasowych filmach, m.in. w „Dniu Świra”, „Kariera Nikosia Dyzmy”, „Kilerów 2-óch”. Czy w porównaniu z tymi produkcjami „U Pana Boga za piecem 2” jest dziełem wyjątkowym?
– Chyba tak. Nie wiem, na czym to polega. Pewnie jest to kwestia miejsca, tematu i klimatu. Każdy z nas starał się wnieść do tego filmu coś charakterystycznego. To nasza bardzo ważna misja. Może to patetycznie brzmi, ale tak właśnie jest. Podczas ponad osiemdziesięciu dni zdjęciowych codziennie na planie spotykali się przyjaciele, a nie ludzie, którzy wykonywali swój zawód w wielkich bojach i kłótniach.

Czy to zasługa reżysera?
– Jacek (Bromski, także scenarzysta – przyp. red.) wprowadził bardzo rodzinny klimat wykraczający poza typowe relacje: reżyser – aktor. To było widać na planie, we wszystkich scenach, które nakręciliśmy. Było fantastycznie. Nie można też zapomnieć o zasługach operatora Ryśka Klakiewicza, który jest naprawdę świetny w tym, co robi. Andrzej Zaborski/fot. Janusz Blank

Naniósł Pan sporo poprawek w scenariuszu. Uchodzi Pan za eksperta językowego, jeśli chodzi o gwarę?
– Tak. A to wynika chyba stąd, że niektórzy koledzy nie są związani z Białostocczyzną i trudno im było zrozumieć pewne niuanse językowe. Wprawdzie ja też nie pochodzę stąd (tylko z Wałbrzycha – przyp. red.), ale tyle lat już tutaj mieszkam, że mogę uważać się za eksperta. W kilku fragmentach scenariusza pomogłem nanieść pewną korektę. Pozmienialiśmy szyk zdań i poszczególne wyrazy. To są bardzo ważne drobiazgi, pewne rodzaju smaczki, które są istotą tego języka.

Język drugiej części różni się od tego, co mogliśmy usłyszeć w pierwszej?
– Nie. Wszyscy uważają, że Podlasie to kresy, że tutaj ludzie tylko „śledzikują”, ale przecież to nie o to chodzi. Najważniejsze są smaczki np. „idź przynieś bułkę chleba”, „ja był, ja widział”. To bardzo sympatyczne drobiazgi. Język z części drugiej nie różni się niczym od tego z pierwszej. Jedynie staraliśmy bardziej świadomie go używać. Wydaje mi się, że w pierwszej części dużo było przypadkowości i robiliśmy to trochę na siłę. Teraz staraliśmy się tego uniknąć. Chcieliśmy pokazać Podlasie, o którym się mówi, że tutaj przysłowiowe wrony zawracają....

Albo niedźwiedzie chodzą po ulicach...
Andrzej Zaborski/fot. Janusz Blank– Właśnie. A to przecież nieprawda! Mamy się czym szczycić! Mieszkamy w pięknym regionie. To jest tradycja, którą, na litość boską, powinniśmy pielęgnować! Tym się różnimy od Warszawy, od Śląska, od Kaszub, od górali. Dlaczego oni bez przerwy chwalą się tym, co mają, a my bez przerwy się tego wstydzimy. Pozbądźmy się w końcu kompleksów i cieszmy się z tego, co mamy. A mamy naprawdę przepiękne rzeczy, fantastycznych ludzi, fantastyczną krainę, fantastyczny język.

W drugiej części nadal wszyscy ulegają proboszczowi?
– Mądry, fajny ksiądz, taki jak nasz tutaj, jest naszym ojcem duchowym i pasterzem. On prowadzi tę naszą całą owczarnię i mimo woli musimy mu się podporządkować. Przede wszystkim jego prawom boskim. Proboszcz jest pośrednikiem między niebem a ziemskim padołem, na którym my szaraczki żyjemy. Tu się nic nie zmienia. Wszyscy jesteśmy ulegli wobec księdza.

Pana bohaterowi przybyło problemów?
– Tak, mój komendant ma więcej problemów. W pierwszej części miał jeden problem, który nazywał się Marusia. To Rosjanka, która przyjechała, by zrobić jakiś przygraniczny geszeft, co się jej nie za bardzo udało. W drugiej części komendantowi przybywają problemy rodzinne. Wydaje mi się, że wszystkie postaci występujące w tym filmie są bardziej jędrne. Rola wtedy jest fantastyczna, kiedy postać jest pokazana w różnych sytuacjach życiowych, kiedy widzimy, jak się zachowuje w domu, w pracy, u znajomych itd. Jest wtedy pełniejsza, barwniejsza, bogatsza. Wdaje mi się, że te postaci, które napisał Jacek, są właśnie takie.

Komendant ma cierpliwość do młodego policjanta Mariana?
– Z uwagi na to, że kręciliśmy od razu serial i film fabularny, trudno jest mi ogarnąć przebieg psychologiczny, jeśli chodzi o stosunek mojego bohatera do Mariana. Mogę zdradzić tajemnicę, że Marian w pewnym momencie zostaje członkiem rodziny. Jest długo oczekiwany na posterunku, więc na początku się nim zachwycamy. Potem zaczyna zgłaszać jakieś żądania. Komendant się na nie zgadza i dlatego Marian jest przez niego ganiony i ganiany. W końcu jednak zostaje jego zięciem. Ogólnie komendant traktuje go raczej sympatycznie.

Powstanie trzecia część „U Pana Boga za piecem"?
Andrzej Zaborski/fot. Janusz Blank– Nie wiem. Kwestia jest otwarta. Nikogo tutaj nie uśmiercamy. Zobaczymy, jak film odbierze publiczność. Mamy nadzieję, że druga część nie będzie gorsza od pierwszej. Jeśli by tak było, ponieślibyśmy cholerną porażkę. Życzylibyśmy sobie, aby widzowie po jego obejrzeniu powiedzieli: fajny, ciepły, sympatyczny, śmieszny, liryczny film. Osnuty metafizyką, pewną tajemnicą, Kresami, klimatem, zapachem, aurą. Niedawno ktoś powiedział o „Jasminum”, że ten film pachnie. Wydaje mi się, że my zrobiliśmy coś podobnego. Zobaczymy, czy widzowie też tak go odbiorą. Wydaje mi się, że będzie bardzo dobrze.

Jaka będzie Pana następna przygoda filmowa, w czym Pana zobaczymy?
– Jest taki projekt filmowy, świetny scenariusz pana Andrzejewskiego, który już został nagrodzony. Film nosi tytuł „Brak świateł stopu”. Może zrealizujemy go już w przyszłym roku. Chcielibyśmy bardzo namówić Jacka do współpracy. Jest to historia ludzi z małego miasteczka, którzy mają swoją drużynę piłkarską i marzą o wielkiej sportowej karierze. Ja gram kierownika drużyny.

Wybrane dla Ciebie:




Komentarze (1):

Sortuj komentarze:

Anna Markus
  • Anna Markus
  • 24.08.2012 07:26

Czekam na kolejną część. Podlasie jest piękne. Film super. Wywiad ciekawy.

Komentarz został ukrytyrozwiń

Jeśli chcesz dodawać komentarze, musisz się zalogować.

Najpopularniejsze

Copyright 2016 Wiadomosci24.pl

Korzystamy z cookies i local storage.

Bez zmiany ustawień pliki są zapisywane na urządzeniu. Więcej przeczytasz tutaj.