Facebook Google+ Twitter

„Andrzeja Findaisena Sprawa Honoru”

  • Autor usunął profil

  • Data dodania: 2006-08-13 00:17

Bracia Czesi, którzy o wiele mniej się wykazali w Bitwie o Anglię, pokusili się o film oddający hołd ich lotnikom. Do tej pory bezskutecznie wnosimy projekty przynajmniej telewizyjnego filmu oddającego naszym asom sprawiedliwą pamięć.

Uparł się na propagowanie lotnictwa polski wydawca Andrzej Findeisen. Pojawił się jak płonący Feniks przypominając czytelnikom książek Arcta, Fiedlera i Meissnera fascynujące opowieści o polskich pilotach, którym sprawiedliwy hołd złożył premier Wielkiej Brytanii Winston Churchill. Powiedział, że „... nigdy w dziejach ludzkich konfliktów, tak wielu nie zawdzięczało tak wiele, tak nielicznym”.

Abstrahując od metaforycznego znaczenia tytułu jego bestselleru to, co on zdziałał na polskim rynku wydawniczym stało się osobistym wyzwaniem i rzeczywiście sprawą honoru. Nam, w kraju, wydaje się, że cały świat powinien pamiętać o poniesionych ofiarach i odniesionych przez naszych bohaterów zwycięstwach. Tymczasem niepisanym prawem rynku jest osoba autora, która decyduje o życzliwym nastawieniu czytelnika. Andrzej Findaisen odnalazł amerykańskich pisarzy, historyków, researcherów zainteresowanych pogmatwaną historią Polski. Sprawą honoru dla urodzonego w kraju nad Wisłą intelektualisty stało się przerwanie milczenia wokół żywotnych problemów dotyczących boleśnie pokoleń ludzi walczących o wolność, cierpiących podczas wojny i oddających za Ojczyznę życie. Nagłośnił nam zapomnianą, a raczej przemilczaną historię amerykańskich lotników, którzy pomagali Polakom w wojnie z bolszewikami w 1920 roku. Miałem zaszczyt współuczestniczyć w promocji tej niezwykłej książki realizując reklamowy spot na jego stronie internetowej.

Bojowi oficerowie

Zachęcony odbiorem książki wydawca pragnął wskrzesić przedwojenny zwyczaj odwiedzania mogiły amerykańskich lotników na Cmentarzu Orląt we Lwowie. Ten wielki dżentelmen uznał jednak, że będzie bardziej stosowne, jeżeli szlachetna inicjatywa uroczystych obchodów Memorial Day wyjdzie od polskiego Ministerstwa Obrony Narodowej. Jakże się mylił! Owszem, został nawet przyjęty w jednym z wielu gabinetów słynnego "Domu bez Kantów". Usłyszał wyrazy zachwytu i zapewnienia, po czym wszystko rozmyło się w rzeczywistości napisanych raportów i opinii. Kiedy przyszła właściwa pora do podjęcia decyzji, jak zwykle na ostatnią chwilę, wszystko okazało się zbyt trudne, a nawet niemożliwe do realizacji.

Jeszcze raz słuszna okazała się obiegowa opinia o, pożal się Boże, oficerach WP w służbie czynnej, którzy według niej są bojowi, czyli boją się wszystkiego, a przede wszystkim podejmowania jakichkolwiek samodzielnych decyzji. Uznano, że Ukraińcy nie wyrażą zgody na uroczystości we Lwowie, a Ministerstwo Spraw Zagranicznych ma ważniejsze problemy na głowie.

O polskich lotnikach pamiętają Holendrzy, a nie polscy urzędnicy

Być może i w tym wypadku potrzebni są ludzie pokroju holenderskich rybaków, którzy potrafili przezwyciężyć rutynę urzędów i atrofię woli pracowników urzędów centralnych Rzeczpospolitej. Pan Andrzej Findaisen nie rezygnuje. Teraz pragnie uświadomić czytelnikom ofiarę żołnierzy gen. Stanisława Sosabowskiego. Polscy spadochroniarze doczekali się pomnika, który został ufundowany wspólnym wysiłkiem alianckich kombatantów i postawiony dzięki, a jakże – Holendrom, w Driel, miejscu lądowania Polaków w 1944 roku podczas akcji Market Garden.

Jestem nieprzejednany w swoich poglądach, ale nie tak zdesperowany, jak Andrzej Findaisen. Wydawca powinien dbać o statystykę sprzedaży, aby nie zbankrutować. Wspomniany entuzjasta polskiej historii zachowuje się z pozoru mało racjonalnie, bo sam boleśnie w niej uczestniczył jako dziecko represjonowanej matki. Aresztowana wraz ze Stanisławem Skalskim spędziła w więzieniu prawie 8 lat, a pozbawiony rodzicielskiej opieki chłopiec został umieszczony w jednym z podwarszawskich domów dziecka. Naturalnie, kolejną pozycją na półce wydanych książek będzie więc kobieca interpretacja losów twórcy Cyrku Skalskiego.

Nie wątpię w powodzenie kolejnych projektów z cyklu polskiej historii pisanej przez ludzi spoza ustalonego tradycją kręgu ludzi uprawnionych do zabierania głosu na ten temat.

Wybrane dla Ciebie:




Komentarze (1):

Sortuj komentarze:

Spodobał mi się ten tekst. A szczególnie jego pointa. Pozdrawiam i zostawiam plusa.

Komentarz został ukrytyrozwiń

Jeśli chcesz dodawać komentarze, musisz się zalogować.

Najpopularniejsze

Copyright 2017 Wiadomosci24.pl

Korzystamy z cookies i local storage.

Bez zmiany ustawień pliki są zapisywane na urządzeniu. Więcej przeczytasz tutaj.