Facebook Google+ Twitter

Pozycja materiału w rankingach:

17633 miejsce

Aneta była w Korei Północnej. Kim nagle przepadł. Nieszczęście?

O Korei Północnej krążą różne wieści – prawdziwe, półprawdziwe, oskarżające, legendy i mity. Trudno znać całą prawdę o tym zamkniętym dla świata kraju. Wiadomo na pewno, że jest tam źle, nawet bardzo źle. A silny Kim nagle gdzieś zaginął.

 / Fot. WikipediaNieliczni Polacy, którzy tam bywają, przywożą informacje na ogół o charakterze panującej w Korei normalności. Pewien polski student, po kilkunastomiesięcznej praktyce w Korei Płn., w wypowiedziach dla telewizji, był zadowolony z tego, co tam zobaczył, m.in. jak żyją ludzie w mieście i na wsi. A widział – jak zapewniał – to, co chciał. Bez swojego tzw. opiekuna. Natomiast nieliczni cudzoziemcy, którzy mieli szanse dotrzeć do Korei Północnej, wracają pełni wrażeń. Najczęściej jednak nie są to – jak podaje Polskie Radio - relacje zachwyconych turystów, którzy marzą o powrocie...

Były takie lata w historii Polski, kiedy nasi sportowcy, jako grupa nielicznych obywateli, korzystali z szansy swobodnych podróży po świecie, w tym szczególnie do państw socjalistycznych. Zaprzyjaźnione kraje socjalistyczne, m.in. w Europie i Azji, w ramach ustaleń międzyrządowych, organizowały zawody. Spotkania zawodników różnych dziedzin, dawały możliwość szlachetnej rywalizacji między narodami. Dzięki temu młodzi ludzie mogli zwiedzić i zobaczyć kawałek świata.

Zawody drużyn krajów socjalistycznych

"Do Korei Północnej dotarliśmy na zawody łyżwiarskie, organizowane pod nazwą: "Zawody Krajów Demokracji Ludowej" – wspomina była nasza łyżwiarka szybka Aneta Hołówek. Sama rywalizacja sportowa nie utkwiła w jej pamięci tak bardzo, jak to wszystko, co wtedy zobaczyła. Do Phenianu – ówczesnej stolicy Korei - sportowcy z Polski pojechali pod koniec lat osiemdziesiątych XX wieku. Przyjechali razem z ekipami: Związku Radzieckiego, Chin, NRD, Czechosłowacji i Rumunii. Najpierw kilka dni spędzili w Phenianie, później udali się w góry, gdzie w pobliżu najwyższego punktu Korei Płn., góry Pektu-san (2744 m n.p.m.) wybudowano tor łyżwiarski.

"Zanim wyruszyliśmy na górską wyprawę, gospodarze zabrali nas na obowiązkowe zwiedzanie stolicy" - opowiada łyżwiarka. "Najważniejszym punktem odwiedzin w Phenianie jest miejsce urodzin Kim Ir Sena, byłego przywódcy Korei - dodaje pani Aneta. "Miejsce, w którym urodził się ojciec Koreańczyków, jest szczególne” - podkreślali przewodnicy. "Do specjalnie zaaranżowanej chatki", która wygląda jak "wychuchany okaz w skansenie", mieszkańcy Korei Płn. i goście przybywają, jak do "miejsca kultu" - mówi była polska zawodniczka.

Na zakupy do sklepu w bunkrze

Ciekawym i zaskakującym wydarzeniem, w trakcie podróży koreańskiej, była również wyprawa do sklepu. Prosiliśmy o nią przewodnika, bo mieliśmy dużo pieniędzy od organizatorów zawodów i chcieliśmy je wydać - wspomina Aneta Hołówek. Wtedy w Korei, w latach dziewięćdziesiątych, obowiązywały dwie waluty: "won czerwony" dla gości i "won siny" dla swoich. "Interesowało nas, gdzie są sklepy. W pobliżu hotelu i w drodze z lotniska, nie było widać żadnych punktów usługowych, handlowych, kawiarni czy restauracji".

Polską ekipę sportową zawieziono w miejsce, gdzie miała zrobić zakupy. Był to nieduży budynek – jak opisuje łyżwiarka - na obrzeżach miasta. Najpierw długo zjeżdżali windą w podziemia budynku, aż w końcu dotarli do sklepu. "Okazało się, że zakupy będziemy robili w... bunkrze, dobrze zaopatrzonym jak na tamtejsze warunki" - opowiada łyżwiarka, podaje Polskie Radio.

To, co najbardziej zaskoczyło Anetę Hołówek - to "skrajna bieda", którą widziała w "koreańskich górach". "Podczas zawodów, w których braliśmy udział, panowały bardzo trudne warunki. Było dużo poniżej -20 stopni, ale publiczność dopisała" - wspomina. "Gospodarze skrzyknęli dzieci ze wszystkich szkół z okolicy. Na trybunach stały zmarznięte maluchy, obute w cieniutkie trampki i mocno dopingowały startujących zawodników" - mówi.

Pomniki "ojca narodu" Kim Ir Sena

Wprawdzie, w tym czasie w Polsce, również nie ubieraliśmy się szczególnie modnie i światowo, ale jednak to, co wtedy sportowcy zobaczyli w Korei, "było zdumiewające". "Cieniutkie szmaciane buty, gołe głowy i "lodowisko" pod nosem... to obraz dziecka który pozostał w mojej głowie".

Jak zapewnia Aneta Hołówek, biedy nie było widać tam, gdzie czciło się przywódcę Kim Ir Sena. Właśnie w górach jest wiele miejsc, które kiedyś odwiedził ojciec narodu, Kim Ir Sen. Był tam czasem sam albo na wycieczce krajoznawczej z żoną. W takich miejscach wybudowanie dużego pomnika "ojca narodu" jest obowiązkiem gospodarzy - podkreśla łyżwiarka.

Pamięta z informacji w miejscach pamięci - "tu Kim Ir Sen rozmyślał o swoim kraju", a "tu żona Kim Ir Sena zastanawiała się, jaką potrawę przyrządzi dla swojego męża na obiad". "W tym miejscu Kim Ir Sen zawrócił z wycieczki, bo wezwały go ważne obowiązki państwowe...." - czytaliśmy w napisach pod wzniesionymi z rozmachem miejscami pamięci "ojca narodu".

W nastroju wojny atomowej

Od tamtej pory wiele się zmieniło w Polsce, na świecie i w Korei Północnej. Na szczycie władzy w tym kraju, zasiadł najmłodszy od lat, 30-letni Kim Dzong Un. Korea Kima ma bombę atomową, rakiety bliskiego i dalekiego zasięgu oraz ponad milionową armię, głód i obozy koncentracyjne. Ostatnio użyła ostrej retoryki wojennej wobec Ameryki i Korei Południowej. Ekspert uznał: Korea Płn. może użyć rakiety…

Grupa międzynarodowych hakerów rzuciła hasło: zniszczymy Kima, pozbawimy władzy dyktatora. Zaatakowano konta osobiste 6 tys. funkcjonariuszy Korei Płn. Pojawił się też atak hakerów na Seul. Oskarżono o ten czyn służby specjalne Pjongjangu. Korea Północna tłumaczy się: To nie my! Pjongjang odrzuca oskarżenia o cyber-atak na Koreę Południową. Rośnie nowy rodzaj napięcia. Północ oskarża Południe, że dolewa oliwy do ognia i chce nieustającej eskalacji napięć na Półwyspie Koreańskim.

Przez kilka minionych tygodni świat wstrzymywał oddech, gdy media informowały o możliwej wojnie nuklearnej. ONZ, Rosja, Chiny i NATO wezwały Koreę Północną do unikania działań, które zwiększają napięcie na Półwyspie Koreańskim. Również szef NATO i amerykański sekretarz stanu, ostrzegały reżim w Pjongjang, że z "wojenną retoryką posunął się za daleko".

Porozumienie? To "chytry spisek"

Choć atmosfera napięcia w rejonie Półwyspu Koreańskiego nieco zelżała, to jednak do stanu normalności daleko. Korea Południowa ostrzega, że w rocznicę urodzin Kim Ir Sena, zasypie Północną sympatycznym "prezentem" tysięcy balonów z zawartością "antykomunistycznych ulotek". Pjongjang grozi Seulowi "katastrofą" za wypuszczenie wrogich balonów.

Władze Pjongjangu odrzuciły południowokoreańską propozycję dialogu obu państw w sprawie przyszłości strefy przemysłowej Kaesong, zamkniętej kilkanaście dni temu w trybie nagłym. Strefa przemysłowa prowadzona wspólnie przez oba państwa koreańskie, od 2004 roku, może być zamknięta na dobre, "z braku dostaw i siły roboczej" - podała agencja Yonhap, za którą cytuje polnocna.

Od 3 kwietnia 2013 roku, Pjongjang nie wpuszcza do strefy pracowników z Korei Południowej i wycofał stamtąd 53 tys. swoich pracowników. W ten sposób zawieszona została działalność strefy, która mieści się ok. 10 km od granicy obu państw. Gdy południowokoreański minister ds. zjednoczenia narodowego, wezwał władze Północy do negocjacji w sprawie wznowienie działalności strefy, Pjongjang odrzucił propozycje.

Uznano, iż oferta dialogu jest chytrym spiskiem, który ma na celu ukrycie "konfrontacyjnej polityki prowadzonej przez Południe" i zrzucenie z siebie odpowiedzialności za "wywołanie kryzysu w strefie Kaesong" - powiedział rzecznik komitetu Korei Północnej ds. pokojowego zjednoczenia obu Korei.

Gdzie Kim? Nagle gdzieś zaginął

Od dwóch tygodni nikt nie widział Kim Dzong Una. Nie wiadomo, co dzieje się z nim dzieje. Odkąd wypłynął łodzią w poszukiwaniu na horyzoncie Amerykanów, przepadł jak kamień w wodę Gdzie jest Kim - Zobacz ZDJĘCIE. Według niektórych ekspertów i komentatorów polityki, może to być sygnał, że Kim Dzong Un najpierw wymachiwał szabelką, teraz złagodzi swoją wojenną retorykę. Rządzona przez niego Korea Północna wciąż jednak prowadzi politykę eskalacji napięcia w stosunkach z Koreą Południową, USA i Japonią.

W związku z groźbami Korei Północnej, cały demokratyczny świat śledzi sytuację, na Półwyspie Koreańskim. Politycy zastanawiają się, czy Kim rzeczywiście dąży do wojny, czy raczej używa wojennej retoryki, jako teatru potrzebnego jemu do wzmocnienia słabej pozycji wewnętrznej i odgrywania ważnej roli silnego "ojca narodu", broniącego kraj przed zewnętrznym wrogiem. Za tą drugą opcją – zdaniem ekspertów - przemawia fakt, że przeciąga termin zapowiadanego "ataku", daje Korei Płd., USA i Japonii czas na odpowiednie przygotowanie sprzętu wojskowego, dostarczenie go w rejon konfliktu oraz właściwe przygotowanie armii.

Stanisław Cybruch

Wybrane dla Ciebie:




Komentarze (1):

Sortuj komentarze:

A co na urlopie jest należy się wypoczynek każdemu

Komentarz został ukrytyrozwiń

Jeśli chcesz dodawać komentarze, musisz się zalogować.

Najpopularniejsze

Copyright 2016 Wiadomosci24.pl

Korzystamy z cookies i local storage.

Bez zmiany ustawień pliki są zapisywane na urządzeniu. Więcej przeczytasz tutaj.