Facebook Google+ Twitter

Aneta K., bohaterka seksafery w Samoobronie, nie przyznaje się do winy

Zbierała pieniądze od kandydatów na radnych. Zapewnia, że nie wiedziała, że to niezgodne z prawem. Przekonuje, że nie schowała ich do własnej kieszeni. Aneta K. nie przyznała się do oszustwa.

Express Ilustrowany / Fot. Fot. Kamil JóźwiakOkoło dwóch godzin trwało dziś przesłuchanie Anety K., głównej bohaterki seksafery w Samoobronie. Prokuratura Okręgowa w Piotrkowie Trybunalskim przedstawiła jej zarzut oszustwa. - Podejrzana nie przyznała się do winy - informuje Witold Błaszczyk, rzecznik Prokuratury. - Złożyła wyjaśnienia negujące konstrukcję prawną zarzutu i opis zachowania, jaki zarzut zawiera - uzupełnia Błaszczyk. Grozi jej od pół roku do 8 lat więzienia.

Według prokuratury, w okresie od marca do lipca 2002 roku Aneta K. wyłudziła 60 tysięcy złotych od kandydatów na radnych z kilku powiatów województwa łódzkiego. Krawczyk była wtedy dyrektorem biura poselskiego Stanisława Ł. w Tomaszowie Mazowieckim. Informowała kandydatów, zamierzających startować do rad z list Samoobrony, że muszą wpłacić określone kwoty na kampanię wyborczą. - Podejrzana tymczasem wiedziała, że pieniądze te zostaną przeznaczone na prywatne cele jej oraz współpodejrzanych Waldemara B. i Stanisława Ł. I tak też zostały one wykorzystane - zwraca uwagę Błaszczyk. Aneta K., jak podkreśla, działała w celu osiągnięcia korzyści majątkowej i z zamiarem popełnienia przestępstwa, wspólnie z byłymi posłami. - Oszukała w ten sposób kilkadziesiąt osób, doprowadzając je do niekorzystnego rozporządzenie mieniem - precyzuje rzecznik piotrkowskiej prokuratury.

 / Fot. Logo SamoobronyK., przesłuchana w obecności swej pełnomocnik, mecenas Agaty Kalińskiej-Moc - nie przyznała się do winy. Po zakończeniu przesłuchania powiedziała wprawdzie, że faktycznie zbierała pieniądze od kandydatów, ale podkreśliła, że tylko wykonywała polecenia, nie miała świadomości, że to niezgodne z prawem i nie schowała tych pieniędzy do swojej kieszeni.

Z kolei Kalińska-Moc zanegowała konstrukcję zarzutu. - Nie można przypisać mojej klientce świadomego działania z bezpośrednim zamiarem osiągnięcia korzyści majątkowej - argumentowała. - W dodatku to właśnie ona, składając zeznania w innych sprawach, mówiła o nieprawidłowościach finansowych w partii Samoobrona - podkreślała pełnomocnik K..

Taki sam zarzut miał dzisiaj usłyszeć były poseł Samoobrony Stanisław Ł., od sierpnia ubiegłego roku przebywający w areszcie. Nie został jednak przywieziony do Piotrkowa, ponieważ nie zgodziła się na to Prokuratura Okręgowa w Łodzi. Kończy ona właśnie śledztwo w sprawie seksafery i Stanisław Ł. w Łodzi zapoznaje się z aktami. Piotrkowska prokuratura, jak poinformował Błaszczyk, zarzut oszustwa przedstawi mu w pierwszych dniach lutego.

Kiedy w charakterze podejrzanego przesłuchany zostanie drugi były poseł Samoobrony Waldemar B. - jeszcze nie wiadomo. Wezwany był na środę, 23 stycznia, ale nie zjawił się w Piotrkowie.

Wybrane dla Ciebie:




Komentarze (0):

Jeśli chcesz dodawać komentarze, musisz się zalogować.

Najpopularniejsze

Copyright 2016 Wiadomosci24.pl

Korzystamy z cookies i local storage.

Bez zmiany ustawień pliki są zapisywane na urządzeniu. Więcej przeczytasz tutaj.