Prokurator Krzysztof Kopania, rzecznik prasowy Prokuratury Okręgowej w
Łodzi, powiedział gazecie Wiadomości24.pl, że Aneta K. sama stawiła się
na przesłuchanie, które trwa jeszcze, a rozpoczęło się o godzinie
17. Aneta K. ma status świadka. Postępowanie prowadzone jest w
sprawie żądania i przyjmowania korzyści osobistych przez osoby pełniące
funkcje publiczne w postaci czynności seksualnych i uzależniania od
tych czynności w szczególności zatrudnienia w biurze poselskim.
Prokurator Kopania nie chciał powiedzieć jakie osoby miałyby żądać
czynności seksualnych. Przyznał jedynie, że czyn taki zagrożony jest
karą pozbawienia wolności do lat 10.
Aneta K. mówiła dziennikarzom, że musiała ulegać nie tylko pracodawcy, ale także
przewodniczącemu partii. Stawką była posada w biurze poselskim Łyżwińskiego oraz
możliwość kandydowania w wyborach samorządowych z list Samoobrony.
Aneta K. twierdzi, że zdecydowała się mówić o tym teraz , by od podobnego problemu
uwolnić inne młode kobiety pracujące w biurach działaczy Samoobrony:
Tuż po tej rozmowie Aneta K. trafiła na przesłuchanie do prokuratury.
Sprawę ujawniła dzisiejsza "Gazeta Wyborcza". Przewodniczący Andrzej
Lepper zaprzecza rewelacjom byłej pracownicy i działaczki partii. Stanisław Łyżwiński jest nieuchwytny dla dziennikarzy, a inni posłowie
Samoobrony nie dają wiary informacjom.