Facebook Google+ Twitter

Aneta Kręglicka: - Zakupy to katastrofa!

  • Źródło: Słowo Polskie Gazeta Wrocławska
  • Data dodania: 2006-11-25 08:39

- Lubię dobrze i modnie wyglądać, ale robię to dla siebie, by dobrze się czuć, niż z jakiejś dzikiej pogoni za trendami - mówi Aneta Kręglicka, Miss World 1989.

 

- W fioletowej sukni, najsłynniejszej swojej kreacji, zdobyła Pani tytuł Miss World. Sama ją Pani zaprojektowała?

– W Japonii na konkursie Miss International zajęłam drugie miejsce. Wenezuelka, która była trzecia, miała na sobie suknię, która bardzo mi się podobała. Postanowiłam wykorzystać choć część z tego wzoru. Na uszycie sukienki miałam trzy dni, ale niezastąpiona okazała się moja krawcowa – pani Sławomira Pik. Do trenu, uszytego tak jak ten z sukni Wenezuelki, zaprojektowałyśmy resztę. Mojej mamie cudem udało się kupić fioletową żorżetę i lisa w podobnym kolorze. Suknia była piękna. Fot. Gazeta Wrocławska

- Zakłada ją Pani jeszcze czasem, czy leży ukryta głęboko w szafie?
– Teraz jest u mojej mamy w Gdańsku. Choć wielokrotnie mnie o to proszono, założyłam ją od tego czasu tylko jeden jedyny raz, na galę w Teatrze Buffo. Zrobiłam to na ogromną prośbę Janusza Józefowicza.

- Ale lubi Pani modę, pokazy, zakupy?
– Lubię dobrze i modnie wyglądać, ale robię to dla siebie, by dobrze się czuć, niż z jakiejś dzikiej pogoni za trendami. Nie jestem fasion victim, nie myszkuję po sklepach, nie znoszę zakupów. Dla mnie to katastrofa! Najchętniej robiłabym je przypadkiem, a najczęściej robię z konieczności. Na szczęście przyjaźnię się z Maćkiem Zieniem i kiedy tylko szykuje się jakieś „wyjście”, idę do jego atelier. Na drugi dzień mam sukienkę, o której wiem, że jest uszyta specjalnie dla mnie. To wymarzona sytuacja dla kobiety.

- Jest Pani jego stałą klientką, więc wszystkie wymiary Miss World ma w swoim kajeciku?
– Jasne, zna mój każdy centymetr w biodrach.

- Miała Pani kiedykolwiek kłopoty z wagą?
– Należę do osób szczupłych. Najwięcej w życiu ważyłam 55 kilogramów. Miałam wtedy chyba 19 lat. Potem schudłam kilka kilo, ale przy podróżach związanych z konkursem i pysznym jedzeniu z całego świata, tuż przed finałem ważyłam 54 kilogramy. Lubię dobrze zjeść, nie odmawiam sobie krwistego befsztyka czy knedli i pierogów leniwych. Zwłaszcza kiedy zrobi je moja mama. Ale też sporo się ruszam. Kiedyś uprawiałam gimnastykę artystyczną. Po „Tańcu z gwiazdami” siłownia nie sprawia mi już przyjemności, wolę tańczyć. To był dla mnie kopniak, solidna dawka adrenaliny. Teraz czuję się naprawdę fit.

- Gdyby miała Pani wziąć udział w kampanii reklamowej domu mody, który miałby największe szanse?
– Valentino. Jego stroje urzekają kobiecością. Mam ogromny sentyment do tego projektanta, może dlatego, że moja suknia ślubna była szyta u Valentino.

Katarzyna Kroczak

Wybrane dla Ciebie:




Komentarze (0):

Jeśli chcesz dodawać komentarze, musisz się zalogować.

Najpopularniejsze

Copyright 2016 Wiadomosci24.pl

Korzystamy z cookies i local storage.

Bez zmiany ustawień pliki są zapisywane na urządzeniu. Więcej przeczytasz tutaj.