Facebook Google+ Twitter

Anetka - więzień własnego ciała

Rozumiem, gdy do mnie mówisz, lecz nie mogę odpowiedzieć. Chcę Ci pokazać tyle emocji, lecz nie potrafię. Wysłuchaj mojego niemego krzyku o pomoc...

Sobotnie przedpołudnie. Idąc długimi korytarzami Centrum Zdrowia Dziecka w Warszawie, mijam blade twarze dzieci i rodziców ze smutkiem w oczach. Każde dziecko, to inna historia, inna choroba. Kolorowe rysunki na szpitalnych salach przypominają im o dzieciństwie. Jak echem odbija się słowo: nadzieja - na wyzdrowienie, na poprawę stanu zdrowia, na szansę na normalne życie.
 / Fot. Agnieszka Drążek

Anetka


Na końcu jednego z korytarzy czeka na mnie pani Jadwiga - mama dziesięcioletniej Anetki. Dziewczynka o pyzatej buzi i rozbieganych oczkach tkwi jakby w zamyśleniu. Jednak niestety...Anetka jest poważnie chora. Dziewięć lat temu przeszła ostre zapalenie mózgu, które wywołało u niej padaczkę i opóźnienie w rozwoju. Anetka nie ma kontaktu ze światem.

By tylko nie było gorzej...


Anetka do Centrum Zdrowia Dziecka przyjechała na miesięczną rehabilitację. Od 2004 roku przyjeżdża tutaj co pół roku. - Jesteśmy na oddziale rehabilitacji, gdzie robią wszystko by nie było gorzej. To znaczy, żeby nie było zaników mięśni czy podkurczów. Ma tutaj masaże buzi, by nauczyła się gryźć - opowiada pani Jadwiga. Anetka nauczyła się już łykać pokarm, ale wciąż nie jest w stanie sama jeść. Szybko się męczy podczas jedzenia. Ma podłączoną stomię do brzuszka, za pomocą której przyjmuje zmiksowane pokarmy, kiedy sama nie jest w stanie zjeść odpowiedniej porcji.

Noclegi w szpitalu


Podczas pobytu Anetki w szpitalu pani Jadwiga nie wraca do domu oddalonego o 55 km od Warszawy. Korzystają z możliwości obecności rodzica na oddziale. - Od niedawna jest to możliwe. Dla rodzica jest to korzystne finansowo. Za nocleg na oddziale płaci się 4zł 80gr, a w hotelu dla rodziców około 35 zł za dobę - mówi pani Jadwiga. Mama Anetki opowiada, że właściwie chodzi tylko o to, by miała gdzie się przespać, bo cały dzień i tak spędza razem z córeczką w szpitalu. Jak to wygląda? - Mamy swoje polówki obok łóżek dzieci - tłumaczy pani Jadwiga.

Wybrane dla Ciebie:




Komentarze (5):

Sortuj komentarze:

Poza współczuciem, nic mi do głowy nie przychodzi, co by mogło pomóc dotkniętej nieszczęściem Rodzinie. Chylę głowę, życząc dużo Boskiego i Ludzkiego Wsparcia oraz wytrwałości. Co by nie powiedział, nieszczęście i tak pozostanie, nieszczęściem.

Komentarz został ukrytyrozwiń

Pani Agnieszko piekny artykuł. Ja zawsze mówię, choc sama jestem osoba niepełnosprawną, że jak chorują cierpią dorośli to to jeszcze jakoś da się znieść, ale jeśli cierpią małe bezbronne dzieci...to jest strasznie przykre. Ale pieknie Pani to wszystko opisała. Pozdrawiam.

Komentarz został ukrytyrozwiń
Komentarz został ukrytyrozwiń
  • B P
  • 22.03.2010 11:57

Założycielką fundacji AKOGO jest Ewa, tyle że Błaszczyk a nie Kasprzak ;)

Komentarz został ukrytyrozwiń

6 stron artykułu to niestety dla mnie za dużo do czytania, ale wiem o co chodzi. Od czasu jak aktorka Ewa Kasprzak (mogę mylić nazwisko) założyła fundację AKOGO? Staram się czasami wesprzeć fundację SMSami. Córka Pani Ewy od kilku lat jest w śpiączce. Wspomniałem na początku że nie dam rady odczytać 6 stron, ale mam nadzieję że na jednej z nich jest nr konta sms-owego na rzecz fundacji? Powodzenia.
5+ za artykuł i poruszenie tak ważnego tematu.

Komentarz został ukrytyrozwiń

Jeśli chcesz dodawać komentarze, musisz się zalogować.

Najpopularniejsze

Copyright 2016 Wiadomosci24.pl

Korzystamy z cookies i local storage.

Bez zmiany ustawień pliki są zapisywane na urządzeniu. Więcej przeczytasz tutaj.