Facebook Google+ Twitter

"Angel" François Ozona - dla kogo ta zabawa?

Twórca m.in. "Basenu" i "8 kobiet" postanowił wskrzesić ducha filmowych melodramatów z lat trzydziestych. Ta zabawa formą zaczyna jednak od pewnego momentu męczyć widza.

Plakat do filmu "Angel" / Fot. Gutek Film François Ozon, jeden z ciekawszych reżyserów europejskich ("8 kobiet", "Basen", "Sitcom"), w swoich obrazach często nawiązuje do konkretnych gatunków filmowych, by wnieść do nich nową jakość, najczęściej poprzez ironiczne spojrzenie. "Angel", pierwszy jego anglojęzyczny film, to próba odtworzenia klimatu melodramatów, szczególnie tych z okresu międzywojennego.

Fabuła, oparta na powieści Elizabeth Taylor (nie, to nie ta...), opisuje losy tytułowej "Angel" - dziewczyny mieszkającej na głębokiej angielskiej prowincji, która szczerze nienawidzi swojego życia i otoczenia, a jej marzeniem jest kariera pisarki. Wyznaje przy tym zasadę, że "kiedy fakty nie zgadzają się z moją wersją - to tym gorzej dla faktów". W ten sposób na przykład mocno "upiększa" swoja biografię ( "w moich żyłach prawdopodobnie płynie błękitna krew"). Jest jednak tak bezczelna i zdeterminowana, że wreszcie osiąga sukces - jeden z londyńskich wydawców postanawia opublikować jej powieść "Lady Irania" – grafomańską, łzawą i pełną patosu, ale uwielbianą, szczególnie przez czytelniczki (podobnie jak i następne jej "dzieła").

Romola Garai jako Angel / Fot. Materiały producenta Nie będę streszczał całej fabuły - dość powiedzieć, że Angel staje się bogata, podziwiana i bryluje w londyńskich wyższych sferach. Wychodzi za przystojnego, ale biednego i nierozumianego malarza, po drodze mamy też utratę dziecka, zdradę i samobójstwo.
Reżyser świadomie pokazuje pewną kiczowatość melodramatu jako gatunku - i to na kilku poziomach. Mamy bowiem marne dzieła Angel-pisarki, ale równie "melodramatyczna" jest jej historia, zaczynająca się jak u Dickensa, a potem przywodząca na myśl "Przeminęło z wiatrem" i może "Wichrowe Wzgórza". Jakby tego było mało, Ozon również samym sposobem filmowania "patynuje" swój obraz na podobieństwo starych filmów - kiedy bohaterowie jadą samochodem, za oknami przesuwają się plansze, a kiedy bohaterka wybiera się w podróż poślubną, to kolejne odwiedzane kraje wyglądają jak zdjęcia ze starego atelier fotograficznego. Nie można też zapomnieć o muzyce - wręcz natrętnie ilustrującej wszystkie podniosłe chwile w filmie.

No właśnie - ale po co to wszystko? Reżyser "Basenu" pokazał, że można zrobić nowy-stary film, ale nic ponadto.
Początkowo pomysł Ozona wydaje sie niezły, ale z czasem coraz bardziej obojętne były mi losy Angel, zwłaszcza że grająca ją Romola Garai odtwarzała swą postać tyleż energicznie, co jednowymiarowo. Również malarz Esme (Michael Fassbender) wypada dość blado. Poniżej pewnego solidnego poziomu nie schodzą Sam Neill (wydawca), jak zwykle doskonale radzący sobie z rolą "sztywniaka o ciepłym spojrzeniu" i doskonała Charlotte Rampling (żona wydawcy). Z zainteresowaniem będę również obserwował dalszą karierę Lucy Russell, która w "Angel" zagrała sekretarkę i powiernicę głównej bohaterki.

Podsumowując – pod koniec seansu, na który się wybrałem, widzowie zaczęli coraz bardziej wiercić się na swych fotelach. Chyba więc nie tylko ja, nie do końca uwierzyłem w grę, jaką nam zaproponował François Ozon. To nie jest całkowicie nieudany film - ale spodziewałem się więcej.

Wybrane dla Ciebie:




Komentarze (3):

Sortuj komentarze:

cenię filmy Ozona, mają świetny klimat. O tym filmie nie rpzeczytałam ani jednej pochlebnej recenzji, więc coś w tym musi być:)

recenzja zaś napsiana sprawnie, dobrym językiem i rzetelnie, bez emfazy i nie nudno

+

Komentarz został ukrytyrozwiń
  • Autor usunął profil
  • 28.08.2007 11:21

(+) Ladny jezyk + ciekawy tekst = udany debiut...

Komentarz został ukrytyrozwiń

Dobrze napisana recenzja :) Teraz juź mogę podjąć decyzję, czy idę na film +

Komentarz został ukrytyrozwiń

Jeśli chcesz dodawać komentarze, musisz się zalogować.

Najpopularniejsze

Copyright 2017 Wiadomosci24.pl

Korzystamy z cookies i local storage.

Bez zmiany ustawień pliki są zapisywane na urządzeniu. Więcej przeczytasz tutaj.