Facebook Google+ Twitter

Angielska kuchnia

Istnieje termin na określenie prawdziwych pasjonatów kina. Ten termin to kinofil. Bycie kinofilem oznacza między innymi bezkrytyczny stosunek do kina. Co jednak taki miłośnik kina ma zrobić, gdy trafi na naprawdę zły film?

Plakat do filmu "Angielska robota" / Fot. Materiały dystrybutoraZa klasyczny przykład kinofili można uznać twórców francuskiej ‘nowej fali’. Reżyserzy tego nurtu (będący równocześnie krytykami filmowymi) z nabożną czcią traktowali wszelkie ‘anomalie filmowe’ – horrory powstałe w latach 30. czy pozbawione logiki kryminały. Jednym słowem byli prawdziwymi fanami złego smaku.

Do podobnych ‘anomalii filmowych’ można zaliczyć najnowszy film Rogera Donaldsona („Góra Dantego”, „Rekrut”) „Angielska robota”.

Film opowiada historię owianego tajemnicą skoku na londyński bank, z którego to zniknęła zawartość ponad dwustu skrytek depozytowych. Film rozjaśnia kulisy rabunku, trzymanego przez rząd angielski w tajemnicy przez 30 lat. Pokazuje genezę napadu oraz motywacje przestępców. Warto również dodać, że mamy do czynienia z angielskimi lordami korzystającymi z usług ekskluzywnych prostytutek, aktywistami politycznymi handlującymi bronią, szpiegami oraz szantażem. W zasadzie w tym momencie można by zakończyć recenzję. Cała zabawa polega na tym, że prawdziwy kinofil (a za takiego się uważam) nie przepuści okazji by napisać o filmie wywołującym tak skrajne emocje. A biorąc pod uwagę jego złe strony jest o czym pisać.

Często opisując film używa się terminologii gastronomicznej: uczta (filmowa), sos (stylistyczny), wytrawny kucharz (to o reżyserze). Idąc tym tropem, film można porównać do trzech głównych posiłków. Lepiej będzie widać, co w tym filmie zostało przyrządzone nie tak, jak trzeba.

Zacznijmy od śniadania. Śniadanie to pierwszy i najważniejszy posiłek w ciągu dnia. Dzięki niemu człowiek nabiera sił. W recenzowanym filmie niech takim śniadaniem będzie tytuł, a konkretnie zwrot użyty w tytule „oparte na prawdziwej historii”. Brzmi apetycznie. Jednak, co przyznają sami twórcy filmu, prawdziwa historia nie jest tak naprawdę dokładnie znana. Złodziei nigdy nie złapano, co automatycznie wyklucza weryfikacje ‘źródła’ (scenarzyści część postaci musieli po prostu wymyślić).

Pozostaje więc czekać na obiad. Może trafi się coś smacznego, co zrekompensuje nam śniadaniowe niedostatki. Obiadem niech będzie fabuła. Jest ona jednak pełna dziur i niedomówień, co w filmie traktującym o napadzie jest niedopuszczalne. Najlepszym tego przykładem niech będzie wątek miłosny. Nigdy nie byłem zbytnim fanem szeroko rozumianej miłości w kinie. Jedynym filmem o napadzie, w jakim dopuszczam istnienie uczuć na ekranie to „Asfaltowa dżungla”, ale to już inna historia. W „Angielskiej robocie” nie dość, że ów wątek nie powinien był mieć miejsca to jeszcze przedstawiony jest bez jakichkolwiek umotywowań logicznych.

I w końcu kolacja. Niestety. Idę spać głodny. Dodam tylko, że ostatni posiłek składa się z lukrowanej sceny, która ma miejsce gdzieś na tropikalnej wyspie.

Używając porównania „Angielska robota” jest jak angielska kuchnia. Ładnie i apetycznie wyglądająca w menu czy na zdjęciach w książkach kucharskich. Jednak każdy, kto kiedykolwiek miał z nią styczność, wie, że jedyne, co powoduje, to niestrawność i brzydki zapach z ust. Tak też czułem się po obejrzeniu „Angielskiej roboty”.

P.S. „Krytyka jest rzeczą najbliższą autobiografii” pisał Oskar Wilde. W takim razie ta recenzja czyni ze mnie niezadowolonego z życia frustrata. No cóż. Lepsze dzięki frustratowi zaoszczędzone pieniądze i czas, niż dzięki szczęśliwym i spełnionym twórcom filmu, wciskającym chłam, pieniądze wydane.

Film „Angielska robota” polską premierę będzie miał 25 lipca. Dystrybutorem jest Monolith Films.
Trailer

Wybrane dla Ciebie:




Komentarze (4):

Sortuj komentarze:

pomysł na tekst fajny, ale nie do końca łapię te gastronomiczne porównania.

„oparte na prawdziwej historii” - gdzie to pisze? na plakacie nie widzę.

a tak w ogóle, to widziałem dzisiaj plakat tego filmu i się zastanawiałem, czy iść na niego czy nie. no już sam nie wiem :)

Komentarz został ukrytyrozwiń

(+) Obejrzałem film. Przyznam, że troszkę się rozminął z moimi oczekiwaniami:) Jeden, jedyny plus dla twórców filmu za próbę odtworzenia Anglii początku lat 70. Wszystkim zainteresowanym proponuje zaczekać na DVD.

Komentarz został ukrytyrozwiń

+ Dobrze, że to nie o kuchni, bo ta nie jest ... hm, hm

Komentarz został ukrytyrozwiń
  • Autor usunął profil
  • 14.07.2008 20:47

(+) Dobre...

Komentarz został ukrytyrozwiń

Jeśli chcesz dodawać komentarze, musisz się zalogować.

Najpopularniejsze

Copyright 2017 Wiadomosci24.pl

Korzystamy z cookies i local storage.

Bez zmiany ustawień pliki są zapisywane na urządzeniu. Więcej przeczytasz tutaj.