Facebook Google+ Twitter

Angielski zawód i polskie oczekiwania

  • Źródło: Gość dnia
  • Data dodania: 2015-03-05 00:24

W tegorocznym finale Ligi Mistrzów widzę Bayern i któregoś z hiszpańskich potentatów. Raczej nie wyobrażam sobie, aby tym razem gigantów ubiegł ktoś z drugiego szeregu – uważa Grzegorz Lewandowski, uczestnik LM w barwach Legii Warszawa.

Które rozstrzygnięcia w pierwszych meczach 1/8 finału zaskoczyły pana najbardziej?
Moim zdaniem, Manchester City zdecydowanie za łatwo przegrał z Barceloną. Barca, owszem, wraca jakby na właściwy tor, ale przecież w przypadku „The Citizens” również mamy do czynienia z wielkimi pieniędzmi, w ślad za którymi idą duże ambicje. Nie spodziewałem się, że tak gładko mistrzowie Anglicy polegną w tym starciu. Liczyłem na ich jednobramkowe zwycięstwo, które i tak jeszcze niczego nie przesądzałoby przed rewanżem, a tymczasem skończyło się 1:2, co praktycznie zamyka im drogę do ćwierćfinału. Bo trudno sobie wyobrazić, aby Barca roztrwoniła na Camp Nou taką zaliczkę. Wiem, że dla niektórych zaskoczeniem był też wyjazdowy remis Bayernu z Szachtarem, ale Bawarczycy to taka drużyna, której czasem zdarza się słabszy mecz, po którym przychodzi jakieś spektakularne 5:0 czy 7:1. Dlatego o podopiecznych Pepa Guardioli jestem absolutnie spokojny w kontekście rewanżu u siebie i dalszych gier. Za niespodziankę z pewnością można także uznać porażkę Atletico z Bayerem Leverkusen. Ale prawda jest taka, że wszystkich srok za ogon nie da się trzymać przez bardzo długi czas. A Atletico nie ma jeszcze tak szerokiej kadry pełnej gwiazd, jak Real czy Barca, i te zadyszki mogą być coraz częstsze. Dlatego w przypadku tego zespołu trzeba się liczyć z takimi potknięciami.
Przewiduje pan jakieś niespodzianki w rewanżach?
Odpowiem w ten sposób: Legia w drugiej połowie w Amsterdamie wlała w nasze serca mnóstwo optymizmu przed rewanżem, a po tygodniu bez walki praktycznie przeszła obok meczu i wysoko przegrała. I tak samo może być w przypadku każdej z par 1/8 finału Ligi Mistrzów, gdzie ten drugi mecz może się całkowicie różnić przebiegiem od pierwszego. Na tym poziomie naprawdę ciężko już wskazywać pewniaków. Dla mnie na ten moment pewniakiem do gry w ćwierćfinale jest tylko Bayern, w przypadku pozostałych meczów żaden scenariusz już mnie zbytnio nie zdziwi.
Jak wynika z notowań firmy bukmacherskiej Fortuna, Real i Bayern – to główni faworyci tej edycji Ligi Mistrzów. Dla pana także?
Do wspomnianej dwójki dodałbym jeszcze Barcelonę. Uważam, że Barca zdominowała City w pierwszym meczu 1/8 finału, pomimo że mecz odbywał się w Manchesterze. Skończyło się wprawdzie tylko 2:1 dla hiszpańskiego zespołu, ale dominacja była wyraźna. A City to przecież zespół z górnej półki… To, co pokazała Barcelona, aspiruje do gry w wielkim finale. W trójce – Real, Bayern, Barca – upatruję zespołów, które zagrają w decydującym meczu 6 czerwca na Stadionie Olimpijskim w Berlinie.
A kto ewentualnie może być takim zaskoczeniem jak Atletico w poprzednim sezonie?
Mówiąc szczerze, nie widzę takiej drużyny. W ubiegłym roku Atletico idealnie wykorzystało słabość Barcelony i jeszcze kilku innych „żelaznych” faworytów. W tym roku taka sytuacja już się raczej nie powtórzy. Jak mówiłem, dla mnie takimi murowanymi kandydatami do gry w finale są Bayern i ktoś z dwójki Barcelona – Real.
Obecna formuła rozgrywek Ligi Mistrzów jest optymalna?
Sądzę, że tak. Wiem, że co jakiś czas pojawiają się głosy odnośnie dalszego jej rozszerzenia, ale proszę zobaczyć jak w tej chwili wygląda już życie piłkarzy z tych absolutnie najlepszych klubów. Oni nie mają nawet kiedy swoich partnerek wziąć spokojnie na wieczorną kolację, bo tylko przesiadają się z samolotu do samolotu i lecą na kolejne spotkanie. Kalendarz i tak jest już przeładowany i każda kolejna zmiana oznaczałaby, że tych meczów byłoby zwyczajnie za dużo. Wiele zespołów z różnych części Europy marzy o uczestnictwie w tych rozgrywkach, ale umówmy się – Liga Mistrzów nie jest dla średniaków. To rozgrywki dla najlepszych i najbogatszych, do których dostać się jest naprawdę ciężko. Gdyby stało się inaczej i Liga Mistrzów byłaby zbyt łatwo osiągalna, szybko straciłaby swój niepowtarzalny urok. Jestem za tym, aby wszystko zostało po staremu.
Z perspektywy już prawie 20 lat – jakie są pana pierwsze skojarzenia z Ligą Mistrzów?
Do dzisiaj czuję ten charakterystyczny dreszczyk, kiedy siadam przed telewizorem i słyszę hymn rozgrywek. Udział w Lidze Mistrzów wspominam jako piękną przygodę, do której lubię czasem wracać myślami. I tak się tylko zastanawiam czasami wśród znajomych, czy dożyję czasów, żeby jeszcze zobaczyć jakiś polski zespół w fazie grupowej. Fajnie byłoby nawet te sześć spotkań obejrzeć z zupełnie innych zaangażowaniem emocjonalnym niż wtedy, gdy z neutralnym nastawieniem oglądamy reprezentantów innych państw. Nie wiem, czy to już jakieś fatum… Ale skoro awansują drużyny bułgarskie, cypryjskie czy słowackie, to może w końcu jednak kiedyś awansuje i polska ekipa?
Legia?
Bez wątpienia warszawski klub ma największe możliwości i aspiracje spośród wszystkich w naszej lidze. Do tej pory ręce mi opadają, kiedy przypominam sobie to „kartkowe” zamieszanie wokół dwumeczu z Celtikiem. Legia ma najmocniejszy skład w Polsce i na krajowym podwórku na razie nie zanosi się, aby ktoś mógł jej dorównać. Z roku na rok zawodnicy i działacze nabierają coraz większego doświadczenia w europejskich pucharach i w końcu kiedyś powinno to wszystko przynieść upragniony skutek. Już teraz widzę w Legii duży potencjał, a gdyby jeszcze udało się latem wzmocnić zespół dwoma-trzema klasowymi graczami, to już w ogóle byłoby super. Trzon zespołu już jest, ale trener Henning Berg na pewno nie płakałby, gdyby doszło mu jeszcze po jednym zawodniku do każdej z formacji. Zwłaszcza w ofensywie – bo żeby awansować, trzeba wygrywać…
(Mat Pras)

Wybrane dla Ciebie:


Tagi: Lewandowski


Komentarze (0):

Dziękujemy za Twoją aktywność w serwisie wiadomosci24. Do zobaczenia niebawem w innym miejscu.

Copyright 2017 Wiadomosci24.pl
#PRZEPROWADZKA: Dowiedz się więcej

Korzystamy z cookies i local storage.

Bez zmiany ustawień pliki są zapisywane na urządzeniu. Więcej przeczytasz tutaj.