Facebook Google+ Twitter

Ania Matysiak: „To ekipa tworzy plan“

Młoda aktorka, której jest dane grać w dwu najbardziej znanych serialach w Polsce – „NDiNZ“ i w „Klanie“. Opowiada o swoich postaciach, zamiłowaniu do tańca, ale zdradza również, dlaczego często mylona jest ze…swoją mamą.

Jest Pani nie tylko aktorką, ale także tancerką. Pomysł na realizację w której z tych dziedzin pojawił się u Pani jako pierwszy?

-Pierwszy pojawił się taniec. Przez 6 lat uczęszczałam do Ogólnokształcącej Szkoły Baletowej w Warszawie jednak kontuzja kolana uniemożliowiła mi jej ukończenie. Aktorstwo pojawiło się dopiero później, gdy zaczęłam pracować w teatrze w musicalach i odkryłam że wyrażanie się „słowem“ jest tak samo fajne jak wyrażanie się „ruchem“.
Młoda i uzdolniona aktroka, znana m.in jako Ramona z serialu "Klan", czy Roksi z "Na dobre i na złe". / Fot. Fot. Zdjęcie nadesłane
Wyobraża Pani sobie życie bez jednego, bądź drugiego?

-Nie wyobrażam sobie życia bez tańca i aktorstwa. Są to dla mnie dwie uzupełniające się pasje. W tym momencie kształcę się także w kierunku wokalnym. Uważam, że każdy aktor powinien posiadać te trzy umiejętności aby być wszechstronnym. Bierzmy przykład zza granicy – np. w Stanach Zjednoczonych większość aktorów jest również świetnymi tancerzami i wokalistami (Śmiech).

Gdyby miała Pani sięgnąć pamięcią do momentu pierwszego Pani poważnego spotkania z aktorstwe oraz pierwszego z tańcem, umiałaby Pani przytoczyć, kiedy to było?

-Taniec – mój pierwszy występ na scenie w Teatrze Wielkim w Warszawie w drugiej klasie szkoły baletowej. Miałam dwanaście lat i występowałam na małej scenie opery w spektaklu „Pan Marimba“ w którym udział brali uczniowie szkoły baletowej i chóru Alla Polacca.
Pierwsze poważne spotkanie z akorstwem to lekcje w szkole aktorskiej, przed szkołą brałam udział w musicalach, czy serialu „Tancerze“ ale dopiero pierwsze zajęcia w szkole były poważnym spotkaniem z aktorstwem.

Lubi Pani bardziej pracę na planie serialu, filmu, czy scenie teatralnej?

-Nie potrafię powiedzieć gdzie lubię pracować bardziej. Lubię pracować z fajnymi ludźmi, to ekipa tworzy plan i to często od niej zależy gdzie nam się dobrze pracuje. Ja mam szcześcię – wszystkie produkce w których pracowałam składały się z fantastycznych ludzi. Być może dlatego ciężko mi powiedzieć co lubię bardziej (Śmiech.)

Czym, w sferze pracy nad rolą różnią się według Pani te trzy formy?

-Inaczej wygląda przygotowanie do zdjęć w filmie, serialu czy do spektaklu.
Przy pracy nad spektaklem zawsze odbywają się intensywne, codzienne próby przez miesiąc lub dwa, jednak spektakl i rola często „dojrzewa“ jeszcze kilka miesięcy po premierze. Natomiast cały czas jest to praca na jednym danym materiale – tekście sztuki.
Przy pracy w filmie również odbywają się próby, jednak to co zostanie nakręcone jest efektem finalnym, więc nie ma czasu na dojrzewanie, rozgrywanie się tak jak przy spektaklu. Wchodząc na plan mamy tylko kilka dubli aby zrobić najlepszą wersję.
Przy serialu podobnie jak w filmie nie mamy wiele szans na zagranie tego samego ujęcia, ale za to postać bardzo często ewoluuje z serialem. Tak więc proces tworzenia roli jest cały czas otwarty, cały czas pracuje się na nowym materiale.

Jeśli chodzi o film – właśnie kończą się prace nad filmem „Listy do M 2“. Jakie towarzyszyły Pani emocje, kiedy wracała Pani po przerwie do ekipy?

-Bardzo miło wspominam pracę z moimi filmowymi rodzicami, cieszyłam się, że znowu będziemy pracować razem. Byłam także ciekawa losów Majki w drugiej części i nie mogłam się doczekać pierwszych prób czytanych z nowym reżyserem i jego pomysłów na nasz wątek.

Kiedy film pojawi się w kinach? Czy znana jest już data premiery?
Młoda i uzdolniona aktroka, znana m.in jako Ramona z serialu
-Data premiery jeszcze nie jest znana, ale jestem pewna że gdy tylko się pojawi, będą o tym wszyscy wiedzieć (Śmiech.)

Czy oprócz wspomnianej drugiej części „Listów do M“ pojawi się Pani w jakimś nowym filmie w najbliższym czasie?

-Na razie nie mogę nic powiedzieć, kto wie co przyniesie nam los? :-)

Jeśli jednak o serial chodzi, obecnie pojawia się Pani w dwu najbardziej znanych polskich produkcjach – w „Klanie“ (jako Ramona) oraz w „Na dobre i na złe“ (jako Roksi). Do której, z tych dwu postaci jest Pani bliżej pod względem cech charakteru?

-Chyba jestem jeszcze zupełnie innym typem charakteru. Jednak w obu postaciach mogę znaleźć cechy, które mam i w sobie. To chyba tak jest z postaciami w serialach, że każdy może w nich odnaleźć cząstkę siebie.

Jak odbiera Pani fakt, że obydwa seriale w których Pani gra, od samego początku swojego istnienia utrzymują się w czołówce najchętniej oglądanych seriali w Polsce?

-Bardzo się z tego cieszę i jest mi niezmiernie miło, że zostałam do nich zaproszona.

Czy teraz, (bądź wtedy, kiedy jeszcze nie grała Pani w tych serialach, śledziła Pani losy Lubiczów oraz lekarzy z Leśnej Góry?

-U siebie w domu nie mam telewizora, tak więc ostatni raz oglądałam oba seriale mieszkając jeszcze z rodzicami. Choć wtedy jako pilna uczennica wolałam spędzać czas z nosem w książkach, niż przed telewizorem. Teraz zdarza mi się obejrzeć odcinki w internecie.

Jeśli chodzi o Pani postać w serialu „Na dobre i na złe“, wciela się Pani w młodą miłośniczkę gry w szachy, pacjentkę doktor Krakowiak, Roksi. Na jak długo Roksi zagości w serialu? Jak potoczą się jej dalsze losy?

-Roksi w tym momencie jest w ośrodku rehabilitacyjnym, jakie są jej przyszłe losy, nie mogę zdradzić.

Gra Pani między innymi z Julką Kamińską, Kamilem Kulą i Emilią Komarnicką. Czy wzajemnie dajecie sobie wskazówki, doradzacie sobie?

-Pomagamy sobie, przede wszystkim jednak to reżyser daje ostateczne uwagi i decyduje o ostatecznym wyglądzie sceny.

Co ciekawe, Pani Mama założyła ostatnio wydawnictwo książek – „Convivo“. Czy samą Panią nie ciągnęło kiedyś do napisania swojej książki?

-Ja i mama nazywamy się tak samo, stąd często jesteśmy mylone. Wydawnictwo „Convivo“ to wydawnictwo mojej mamy. „Convivo“ właśnie wydało swoją pierwszą książkę, napisaną przez Magdalenę Szozdę „Wpływ jeziora błękitnego“. Bardzo kibcuję mojej mamie, ona sama do tej pory napisała wiele wierszy i zabiera się za pierwszą książkę. Kto wie może pójdę kiedyś w jej ślady. Zawsze lubiłam wymyślać historie, a może zamiast książki napisze sobie scenariusz... nigdy nic nie wiadomo.

Proszę na koniec powiedzieć jeszcze coś o sesji zdjęciowej Fashion Revolution Poland, w której wzięła Pani ostatnio udział.

-Staram się żyć ekologicznie i świadomie, dbam o to z jakich źródeł pochodzi jedzenie czy kosmetyki, których używam. Gdy usłyszałam o akcji Fashion Revolution Poland i ich tegorocznym haśle „who made your clothes“ uznałam, że to idealnie pasuje do mojego stylu życia i bardzo chętnie poparłam akcję.

(Rozmawiała Mariola Morcinková)





















Wybrane dla Ciebie:




Komentarze (0):

Jeśli chcesz dodawać komentarze, musisz się zalogować.

Najpopularniejsze

Copyright 2017 Wiadomosci24.pl

Korzystamy z cookies i local storage.

Bez zmiany ustawień pliki są zapisywane na urządzeniu. Więcej przeczytasz tutaj.