Facebook Google+ Twitter

Pozycja materiału w rankingach:

177235 miejsce

Ania Serafińska: Jestem w czepku urodzona

Z Anią Serafińską- zdobywczynią Głównej Nagrody i Nagrody Publiczności na Światowym Konkursie Wokalistów Jazzowych w Montreux rozmawia Ilona Adamska.

Jesteś laureatką licznych nagród, wyróżnień i stypendiów. Na swoim koncie masz współpracę z większością znakomitości polskiej sceny jazzowej. Czy rozpoczynając swoją karierę muzyczną wierzyłaś, że odniesiesz tak duży sukces?
– Początek mojej przygody z muzyką sięga początków mojej edukacji w ogóle. Nie myślałam wtedy o karierze muzycznej jako takiej, tylko bardziej o tym, jak uniknąć ćwiczenia na skrzypcach i zająć się czymś bardziej pożytecznym. To oczywiście żart. Tak naprawdę to nigdy, nawet dziś, nie funkcjonowała w moim życiu jakaś potrzeba robienia tzw. kariery, odnoszenia sukcesów za wszelką cenę. Traktuję swój zawód dość poważnie, w związku z tym, jak każdy człowiek, który ma jakąś profesję, staram się go wykonywać sumiennie, rzetelnie, wykorzystując wszelkie swoje możliwości. A że zawód jest dość niecodzienny i niesie za sobą pewnego rodzaju konsekwencje... Za swój sukces uważam to, że nie musiałam w życiu inaczej pracować na chleb, jak tylko muzyką, to bardzo ułatwia sprawy komuś, kto właściwie niczego innego się nie uczył i ma dość rogatą duszę. Moim największym marzeniem jest utrzymanie tego stanu aż do emerytury (która, jak się na tym znam, będzie zjawiskiem w moim życiu dość fikcyjnym). Wszystko to daje mi ogromnie wiele szczęścia i radości i uważam, że jestem w czepku urodzona.

W lipcu 2004 roku odniosłaś chyba swój życiowy sukces zdobywając Główną Nagrodę i Nagrodę Publiczności na Światowym Konkursie Wokalistów Jazzowych w Montreux. Czy te nagrody zmieniły coś w Twoim życiu zarówno prywatnym jak i zawodowym?

– Prywatnie: nie mam czasu na sen, sport, gotowanie, relaks, nudę, sprzątanie, remont, spotkania ze znajomymi, rodziną (jestem matką i żoną dość satelitarną), telefon to moja nowa, wygenerowana dzięki cywilizacji część ciała, przyrosłam do fotela wszelkich możliwych środków lokomocji i czasem nie pamiętam co to jest słońce i powietrze...
[Zawodowo: wciąż poznaję mnóstwo ciekawych ludzi, mam okazję spotykać fantastycznych muzyków, artystów wiele się od nich ucząc, zwiedzić kawałek świata, traktować pracę jak pasję i wielką przygodę, do tego pozwalają mi czasem pośpiewać publicznie no i szlifuję mój angielski!!
Półprywatnie, Półzawodowo: wyzbyłam się kompleksów pochodzenia „nie z pępka świata”, chłonę wszystko, co mnie otacza jak małe dziecko, przekonałam się, że jest wiele osób dla których muzyka ma specjalne miejsce w życiu, nie boję się eksperymentów i tego, że się zgubię na końcu świata

Na jednej ze stron internetowych znajdujemy krótką charakterystykę Twojej osoby: „młoda, utytułowana
dama polskiej wokalistyki jazzowej, artystka dysponująca intrygującym głosem i błyskotliwą techniką”.
Jak przyjmujesz krytykę ludzi? Lubisz być komplementowana?


– Brzmi trochę jakby na mojej piersi spoczywał order Virtuti Millitari. Krytyka jeśli jest jedynie złośliwa, nie poparta argumentami- boli, zwłaszcza, jeśli ktoś robi coś bez specjalnego zastanowienia, ot tak, żeby komuś dokopać. Jestem próżną kobietą, która, mimo że czasem może sprawiać wrażenie Stasi Bozowskiej, wyznaje raczej nurt reprezentowany przez Merilyn Monroe – „Diamonds are the girl's best friends” (można diamenty zamienić na komplementy). Bardzo lubię kiedy ktoś mnie chwali, docenia, tylko kompletnie nie wiem jak się mam wtedy zachować. Zazwyczaj plotę coś trzy po trzy.

Na swojej ostatniej płycie śpiewasz piosenki Agnieszki Osieckiej. Dlaczego akurat Twój wybór padł na p. Agnieszkę?
– Tak naprawdę to odnalazłyśmy się z Osiecką trochę przypadkiem (choć jak się głębiej nad tym zastanowić, przypadki to wielka rzadkość na tym świecie). Fundacja Okularnicy zaproponowała mi przygotowanie recitalu z piosenkami Agnieszki Osieckiej, na zakończenie konkursu „Pamiętajmy o Osieckiej”. Wahałam się, bo początkowo nie miałam pomysłu co zaśpiewać i jak to zrobić, żeby było to inne, żeby odcisnąć na tym jakoś swoje piętno. Wyznaczyłam sobie pulę utworów, spośród których chciałam wybrać ostatecznie repertuar. Im bardziej w to wszystko wchodziłam, tym bardziej te piosenki zaczynały mnie wciągać. Bo odkryłam dla siebie jako wykonawcy możliwość skanalizowania pewnych przemyśleń, emocji, obserwacji, jak również pole do popisu na stworzenie trochę nietypowych jak dla tego repertuaru opracowań muzycznych.

Czy potrafiłabyś zrezygnować z tego, co robisz, gdybyś musiała?
– Gdybym musiała, pewnie tak, bo nie miałabym innego wyjścia. Jednak nie wyobrażam sobie rangi działających argumentów, które by mnie do tego były w stanie przekonać. Pewnie tylko jakieś życiowo skrajne.

Czy możesz powiedzieć o sobie: „ każdego dnia wstaję i wiem, że nie będę się nudzić”? Jak wygląda twój dzień?
– Codziennie, od dawna już, rano wstając próbuję ogarnąć myślami ogrom spraw nie załatwionych, zaległości, zobowiązań. I w kolejności od najbardziej przedawnionych staram się wszystko „pozamiatać”. Nie jest łatwo ogarnąć takie życie jak moje. Przyzwyczaiłam się już do swoistej nadaktywności i nawet gdybym została sama bez dodatkowych akcesoriów, na pewno wymyśliłabym sobie jakąś grę słowną, pomysł na cokolwiek, takie nerwowe odruchy. Moja głowa nie zna zjawiska nudy w takim rozumieniu, że nie wiem co z sobą zrobić. Ale nic nie robić i lenić się uwielbiam, jak każdy człowiek.

Co myślisz dzisiaj, kiedy budzisz się i patrzysz w lustro?
– Że bardzo lubię swój wiek i wszystko co się z tym wiąże. Im człowiek starszy, tym więcej w nim humoru, dystansu i radości z prostych rzeczy a mniej napięcia i wszelkiego „ciśnienia”. W końcu cel osiągniemy wszyscy ten sam, prędzej czy później. Tylko od nas zależy czy z uśmiechem na twarzy, czy w umęczeniu i niespełnieniu.

Masz swoje sposoby, by dobrze wyglądać?
– Sen, kontakt z przyrodą, słońce, brak stresu, las, woda, joga. Jako zodiakalny skorpion przyznaję, że z tego wszystkiego najlepiej skorzystać po dobrym seksie (czytaj: z kimś, kto wie jak z tego dobrodziejstwa korzystać).

Jaka jesteś? Podaj definicję Anny Serafińskiej?
– Anna Serafińska – w skrócie SERAVKA – niepokorna, niepoprawna, prześmiewcza (w granicach powszechnie stosowanego dobrego smaku), zawsze w biegu, romantyczna, idealistka, wiecznie spóźniona, potrafi się rozryczeć na bajce dla dzieci, nie rozumie problemu biedy na świecie (koncepcja Robin Hooda załatwia sprawę), strasznie gadatliwa ze skłonnością do prawienia kazań (jak jej dobrze to nic nie mówi, wtedy odpoczywa), lubi smak, zapach, kolor i wiatr przygody we włosach, strasznie świntuszy.

Czego na koniec powinniśmy Ci życzyć?
– Żeby ktoś wynalazł nareszcie rozciągacz doby, najlepiej z możliwością dokupienia opcji na dwie i więcej, w jednej...























Wybrane dla Ciebie:




Komentarze (0):

Dziękujemy za Twoją aktywność w serwisie wiadomosci24. Do zobaczenia niebawem w innym miejscu.

Copyright 2017 Wiadomosci24.pl
#PRZEPROWADZKA: Dowiedz się więcej

Korzystamy z cookies i local storage.

Bez zmiany ustawień pliki są zapisywane na urządzeniu. Więcej przeczytasz tutaj.