Facebook Google+ Twitter

Ania Teliczan debiutuje. Recenzja płyty

Debiutancka płyta artystki od miesiąca jest już dostępna w sprzedaży. Ania Teliczan tak jak zapowiadała, uderza w słuchacza lubującego się w piosence estradowej i muzyce z lat 60. Czy młodej Polce udaje się sprostać wyzwaniu?

 / Fot. Okładka płyty ''Ania Teliczan''Ania Teliczan jest kolejną polską debiutantką, której kariera musiała zacząć się od bycia czyimś zagranicznym odpowiednikiem. Niestety, porównywanie finalistki programu "Mam Talent" do nieżyjącej już Amy Winehouse, jedynie szkodzi tej 20-letniej wokalistce. Trzeba jednak przyznać, że piosenkarka już na starcie ma nieco wspólnego z legendarną już Brytyjką. Współpraca z Troyem Millerem należy do jednej z nich. To jego zdolna ręka czuwała nad brzmieniem debiutanckiej płyty Polki. Choć jest to moim zdaniem rzecz zbyt namiętnie promowana w mediach i należy do niej podchodzić z rezerwą, fakt kolaboracji z tym zdolnym perkusistą zachęca do przesłuchania kawałków.

Ale już od pierwszej zaśpiewanej frazy wyczuwamy coś niedobrego w głosie piosenkarki. Muzyka zdaje się przyćmiewać osobę Ani, która znana ze swojego mocnego wokalu wypada na krążku dość słabo. Na "Ani Teliczan" nie uraczymy zbyt wielu akrobacji wokalnych, ale nie w tym tkwi problem wokalistki. Infantylny sposób śpiewania Ani kompletnie nie współgra z bujającymi rytmami, a przecież wiemy jak pani Teliczan wspaniale potrafi zaczarować swoim głosem. Słuchacz ma wrażenie, że od początku coś jest nie tak, ale nie bardzo wie co.

Nie czuć na krążku tej miłości do muzyki z lat. 60 i swingu, jaką chwaliła się artystka, od kiedy tylko stała się szerzej znana dzięki programowi TVN. Nie śmiem wątpić, że Ania lubuje się w tego rodzaju muzyce i chwała jej za to. Brakuje w jej głosie jednak swobody i błogiego rozmarzenia, które towarzyszyło słuchaczowi już od pierwszej minuty jej coverów Amy Winehouse. Ale jak już mówiłam, wszelkie porównywania nie mają sensu, bo są nie tylko krzywdzące dla młodszej artystki, ale przede wszystkim mało sprawiedliwe.
Wyjątkowo dobrze Ania prezentuje się w anglojęzycznych piosenkach. Szczególnie szybko wpadającym w ucho utworem jest „One True Lover’’, którego melodyjny refren ma szanse zostać docenionym przez niejednego słuchacza.

Wybrane dla Ciebie:




Komentarze (3):

Sortuj komentarze:

Whitney
  • Whitney
  • 18.02.2012 18:38

Jest błąd, ale jest po polsku. Ciekawe, że ludzie nie znający polskiego nagle szukają błędów w cudzych tekstach...

Komentarz został ukrytyrozwiń
rockgirl
  • rockgirl
  • 18.02.2012 17:42

"Ania Teliczan tak jak zapowidała, uderza w słuchacza lubującego się w piosence estradowej i muzyki z lat 60." - czy to zdanie jest napisane po polsku?

Komentarz został ukrytyrozwiń

Trzeba być po prostu sobą a nie czyimś odpowiednikiem.

Komentarz został ukrytyrozwiń

Jeśli chcesz dodawać komentarze, musisz się zalogować.

Najpopularniejsze

Copyright 2016 Wiadomosci24.pl

Korzystamy z cookies i local storage.

Bez zmiany ustawień pliki są zapisywane na urządzeniu. Więcej przeczytasz tutaj.