Facebook Google+ Twitter

Pozycja materiału w rankingach:

9402 miejsce

Ania Wysocka – Jaworska: „Lubię mieć co robić!”

Aktorka, której pierwszą dużą rolą serialową jest postać Basi w serialu "Na sygnale". Młoda i zdolna. Mówi o sobie, że jest pedantem. Przyznaje również, że jest płochliwa i ma wiele wspólnego z medycyną.

W Pani portfolio Teatru Studyjnego w Łodzi widnieje taka odpowiedź: „Wszystko pozostawiam przypadkowi“. Czy to Pani aktualny pogląd? Można wywnioskować z tego, że lubi Pani niespodzianki i lubi być zaskakiwana?
Pani Ania Wysocka Jaworska/ zdjęcie sesyjne. / Fot. Fot. Zdjęcie nadesłane przez Anię Wysocką - Jaworską
-Owszem to mój aktualny pogląd. Swoją drogą zupełnie oderwany od mojego charakteru. Nie lubię niespodzianek, jestem koszmarnym pedantem, lubię mieć wszystko zaplanowane i poukładane. Denerwuję się kiedy coś nie idzie według mojego planu. Teraz pewnie powinno paść pytanie: skąd tak abstrakcyjny pogląd? Otóż aktorstwo jest właśnie tą abstrakcją. W zawodzie aktora bardzo mało rzeczy może być pewnych i zaplanowanych. Choćby praca, bywają miesiące kiedy nie ma czasu na sen i bywają takie kiedy o tę pracę błagam jak spragniony o wodę. Tu wiele zależy od przypadku i od tego czy ktoś akurat nas zauważy i pozwoli ze sobą pracować.

Czy kiedy decydowała się Pani na wybranie kierunku aktorskiego, Pani rodzina przeżyła zaskoczenie, czy liczyła się z tym?
Sesja / Fot. Fot. Zdjęcie nadesłane przez Anię Wysocką - Jaworską
-Pierwszy raz stanęłam na deskach teatru będąc w liceum – to był dla mamy szok. Myślała, że weekendami chodzę na „jakieś tam zajęcia teatralne” tymczasem zobaczyła swoją małą córeczkę w profesjonalnym spektaklu wystawionym w Teatrze Śląskim i paru innych teatrach w miastach ościennych. Mimo tego wybór studiów aktorskich chyba dla wielu rodziców bywa zaskoczeniem.

A, może jednak najbliżsi widzieli Panią w innym zawodzie? Jeśli tak, to w jakim?

-Nie pamiętam żebym kiedykolwiek mówiła „chcę być aktorką”, raczej kierowałam się w kierunku farmacji czy prawa. Po liceum zaczęłam studiować ekonomię, chciałam być „taka jak inni” mimo tego jaką frajdę sprawiało mi granie. Więc rodzina też naturalnie widziała mnie raczej w innym zawodzie :)

Gdyby jednak nie została Pani aktorką, to czym mogłaby się zająć? Myślała Pani nad tym?
Kolejna odsłona sesyjna aktorki. / Fot. Fot. Zdjęcie nadesłane przez Anię Wysocką - Jaworską
-Do dziś zastanawiam się co, jeśli nie aktorstwo. Myślę, że to bardzo pragmatyczne podejście do życia i co tu wiele mówić spójne z moim charakterem. Kariera aktorska bywa zdradliwa, dziś praca jest, jutro może jej nie być, życie toczy się dalej i trzeba mieć plan ratunkowy. Lubię mieć co robić, siedzenie w domu nie jest dla mnie!

Brawurowo weszła Pani w drugim sezonie serialu „Na sygnale“ w jego obsadę. Pierwsza scena z Pani udziałem polegała na uratowaniu życia Pani serialowego partnera, musiała Pani wbić igłę prosto w Jego serce. Czy była to trudna scena?

-Było to dla mnie wyjątkowo trudne. Dopiero zaczynałam, jest to moja pierwsza rola serialowa i pierwsza zaraz po studiach. Nowi ludzie, otoczenie to zawsze jest stresujące. Ten odcinek nagrywaliśmy dużo po północy, więc zmęczenie i silne emocje z jakimi musiałam wejść w rolę nie pomagały, ale ekipa jest wymarzona i bardzo mnie wspierała.

Co było najtrudniejsze pierwszego dnia na planie?

-Pierwszy dzień na planie spędziłam dwa dni po śmierci mojego kolegi z roku. Nie było jeszcze trudniejszej chwili w moim życiu.

Czy w ramach przygotowania do roli Basi przeszła Pani jakiś kurs pierwszej pomocy, bądź szkolenie?

-Nie miałam okazji uczestniczyć w żadnym kursie pierwszej pomocy itp. Nie zdradzając jednak zbyt wiele z mojego życia prywatnego, mam pewne doświadczenie w obcowaniu z lekarzami w rodzinie :)

Co najbardziej lubi Pani w Jej postaci?

-Basia jest bardzo poukładaną osobą, rodzina i przyjaciele są dla niej bardzo ważni. Nie lubi konfliktów i chętnie służy pomocą. Znajduję w niej wiele cech, które sama w sobie odkrywam.
Ujęcie z planu serialu
A czy może jest coś takiego, co chciałaby Pani w Niej zmienić?

-Mam wrażenie, że brak jej pewności siebie i wiary we własne możliwości. Kto wie, może będzie jej dane przejść metamorfozę.

Przytrafiło się Pani coś takiego, że ktoś zawołał do Pani na ulicy „Basiu“?

-(Śmiech). Nie licząc znajomych, na szczęście nie zdarzyło mi się. Nie mam pojęcia jak bym zareagowała, jestem dość płochliwa i zwyczajnie przerażają mnie kontakty międzyludzkie – wiem, że to dość dziwne w zawodzie, który sama wybrałam ale tak to już jest, że składamy się ze sprzeczności :)

Jak reaguje Pani na prośby o autografy, zdjęcia? Czy wchodząc do serialu, liczyła Pani na taką popularność?

-Zaczynając pracę w serialu nie miałam pojęcia, że cieszy się on tak ogromną popularnością w związku z tym nie oczekiwałam rozpoznawalności, próśb o autografy itp. Szokiem był dla mnie pierwszy telefon i maile od widzów. Jest to bardzo miłe, jednak trzeba anielskich zdolności by nie pozwolić sobie wejść na głowę, ja wciąż się tego uczę. Każda nowa wiadomość od widzów spotyka się z gigantyczną euforią z mojej strony i niestety czasem brak mi asertywności.

Seriale medyczne są jednymi z najbardziej lubianych wśród widzów. Jak Pani myśli, dlaczego?

-Może dlatego, że często rzeczywistość serialowa jest dużo bardziej kolorowa niż codzienne życie, zwłaszcza w strefie służby zdrowotnej.

Myśli Pani, że tego typu produkcje, jak „NS“, można zaliczyć do tych, które uczą zachowania w kryzysowych sytuacjach?

-Myślę, że to właśnie ma na celu serial paradokumentalny jakim jest „Na sygnale”, pamiętajmy że w każdym serialu mamy do czynienia zwyczajnie z fikcją i dużym sukcesem jest kiedy możemy przekazać choć małą część wiedzy przydatnej na co dzień.

Serial zdobył w tym roku Telekamerę. W czym tkwi sukces Waszej produkcji?

-Może dlatego, że nie kolorujemy rzeczywistości jak inne seriale? Główni aktorzy nie są najbogatsi, nie ubierają się u Prady. Pokazujemy możliwie to z czym większość społeczeństwa boryka się w życiu codziennym. Chyba… tak myślę :)

Jakie ma Pani plany zawodowe na najbliższy czas?

Plany zawodowe? Wszystko pozostawiam przypadkowi!

I na koniec – dostaje Pani Złotą Rybkę – o co Pani prosi?
Ujęcie z planu serialu
O zdrowie! To w końcu jest najważniejsze.

(Rozmawiała Mariola Morcinková)















Wybrane dla Ciebie:




Komentarze (0):

Jeśli chcesz dodawać komentarze, musisz się zalogować.

Najpopularniejsze

Copyright 2017 Wiadomosci24.pl

Korzystamy z cookies i local storage.

Bez zmiany ustawień pliki są zapisywane na urządzeniu. Więcej przeczytasz tutaj.