Jakkolwiek obciachowo by to nie zabrzmiało, wyznam, że od początku lubiłem słuchać Ani Dąbrowskiej. Podobała mi się barwa jej głosu, z charakterystycznym "groszkiem", a także image stylizowany na modę retro (szczególnie widoczny w klipie do piosenki "Nigdy więcej nie tańcz ze mną"). Podoba mi się także jej ostatnia płyta "Ania Movie".
Jak mówi sama Ania (to infantylne zdrobnienie to jedyne, co mnie denerwuje w przypadku tej ciekawej wokalistki, tak jakby mało było na polskiej estradzie Kaś i jakby nie można było normalnie: Anna), od dawna chciała ona nagrać płytę z coverami, których lubi słuchać. I okazało się, iż w większości są to przeboje znane z dużego ekranu. W ten sposób powstał krążek zatytułowany "Ania Movie", który trafił do sklepów muzycznych 2 kwietnia 2010 roku (pierwotnie miała się ona ukazać 10 dni wcześniej, ale wada techniczna spowodowała wycofanie nakładu).Zobacz także:
Artykuły
(394)
Galerie
(126)
Średnia ocen
(3.97)
Wiek: 51 | Miejscowość: Ostrowiec Świętokrzyski | Kraj: Polska
O mnie: Jestem, więc piszę. Piszę, więc jestem.
Ostatnie artykuły autora:
Sortuj komentarze:
Maria Selke 09.04.2010 11:48
Szukam czegoś do samochodu, a po tym artykule pewnie się skuszę na Anię.
Ewa Kuryło 08.04.2010 23:00
a ja jej nie lubię. ale bang bang to przerobiła na cud! super. jesli reszta też taka dobra, to moze sie skuszę....
Magdalena Gawryś 08.04.2010 18:14
Ten obciach może być naprawdę ciekawy ;)
Joanna Pachla 08.04.2010 18:00
To ja też się przyznam, może obciachowo, że sama bym płyty chętnie posłuchała. ;) /5*
Eurowizja 2012. Znamy całą finałową stawkę [YouTube]
(odsłon: +528)