Facebook Google+ Twitter

Pozycja materiału w rankingach:

8205 miejsce

"Animus" - mrożący krew w żyłach musical w Szekspirowskim stylu

"Animus" to musical wystawiany w Londynie w teatrze Bridewell Theatre. Jest on opowieścią o kobiecie, która walczy z siostrami o swoje prawo do spadku. I musi posunąć się do najstraszniejszych czynów, by ocalić siebie i swoją godność.

Musical XVIII-wieczny Londyn, po śmierci ojca który przepisuje swój majątek najstarszej z trzech córek, nie pozostawiając nic dwóm młodszym. I tu się zaczyna problem. Zazdrosne siostry próbują wszystkich dostępnych sposobów by "zlikwidować" Charlotte i przejąć shedę. Pozorują jej śmierć w pożarze. Jednak najstarsza z cór nie poddaje się, i postanawia walczyć o sprawiedliwość i o swój honor. W mieście, gdzie zbrodnie są chlebem powszednim, trudno jest utrzymać niewinność, będąc przy tym samym sprawiedliwym. Charlotte musi sięgnąć do zbrodniczych forteli, by ocalić siebie i swoją godność. Wynajmuje współpracowników, by zemścić się na swoich nikczemnych siostrach. Jednak gdy oni wycofują się w pewnym momencie z udziału w vendetcie, kobieta decyduje sama dokończyć krwawego dzieła.

Sztuka ma w sobie wiele z Szekspirowskiego klimatu i Szekspirowskich dylematów na tematy egzystencjalne. Skupienie uwagi na jednej z córek zmarłego bogacza i naświetlenie jej drogi z niewinnej dziewczyny do strasznej morderczyni, sprawia, że widownia utożsamia się z ofiarą spisku i śledzi jej losy ze wstrzymanym oddechem, kibicując jej zwycięstwu.

"Animus" bardzo dokładnie, w pigułce, ukazuje XVIII-wieczny Londyn, pełen burdeli, prostytutek, złodziei i sprośności. Upadek obyczajów, żądza pieniądza i cielesnej uciechy. Klasowy podział społeczeństwa, w którym bogaci mają wszystko, a cała reszta umiera w nędzy. To też sztuka o przemianach zachodzących w społeczeństwie tamtych czasów, szczególnie jeśli chodzi o rolę kobiet w patriarchalnej dotąd rzeczywistości. Reżyser pokazał jak kobiety zaczynają przejmować inicjatywę, a co najmniej buntować się przeciwko tzw. "etykiecie", która kazała damom być posłusznymi swoim mężczyznom, nie unosić się i nie łamać zasad dobrego ułożenia. Jednak w omawianym spektaklu, to kobiety wiodą prym - ich podstępy są kołem zamachowym wydarzeń. Sama główna bohaterka, której wynajęty rabuś - mężczyzna - odmawia pomocy, postanawia wziąć sprawy w swoje ręce i zimnymi morderstwami brukuje szlak do sprawiedliwości. Symboliczną dominację kobiet w tamtych czasach można też zobaczyć tu w scenach z domu publicznego, gdzie mimo że to kobiety są wykorzystywane seksualnie, to paradoksalnie one rządzą słabościami facetów, którzy nie mają władzy nad swoim pożądaniem.

Dużo dzieje się na scenie, widzimy na niej dziewczyny z domów publicznych, mieszczków, policjanta, a nawet zakonnicę. Niesamowite stroje aktorów, ich makijaż, gra, taniec, sprawiają, że naprawdę ma się wrażenie jakbyśmy przenieśli się do Anglii trzy wieki wstecz. Co jednak mnie najbardziej urzekło w tym musicalu (bo tak można też nazwać "Animus") to muzyka właśnie. Piękne, zgrabne, chwytliwe, dworskie piosenki, którymi bohaterowie opowiadali swoje historie na scenie (z przerwami na wersje słowne). Co ciekawe, z tego co mi wiadomo, owe kompozycje nie są tradycyjnymi, prawdziwymi piosenkami z dawnych czasów, a zostały one stworzone specjalnie na potrzebę spektaklu przez kompozytorów Michaela Webborna i Daniela Finna.

"Animus" w teatrze Bridewell Theatre grany będzie do 10 września. Więcej na Stronie Animusa i na Twitterze Bridewell Theatre

Wybrane dla Ciebie:




Komentarze (0):

Jeśli chcesz dodawać komentarze, musisz się zalogować.

Najpopularniejsze

Copyright 2016 Wiadomosci24.pl

Korzystamy z cookies i local storage.

Bez zmiany ustawień pliki są zapisywane na urządzeniu. Więcej przeczytasz tutaj.