Facebook Google+ Twitter

Pozycja materiału w rankingach:

26706 miejsce

"Anioły i demony" Browna pełne błędów

  • Autor usunął profil

  • Data dodania: 2007-11-04 08:22

Wydana kilka lat temu, ciągle jeszcze stanowi sporą rozrywkę w wielu środowiskach literackich. Prezentacja hierarchii Kościoła, lekka literatura czy stek bzdur, których największym atutem jest przedstawiony realizm?

Okładka książki. / Fot. Sonia Draga, WydawnictwoKsiążka Dana Browna nie należy do zbioru banalnych powieści. Napisany w 2000 r. utwór (po polsku wydany w 2003 r.) łączy w sobie teorie spiskowe, intrygi i piętrzące się na każdej stronie zagadki. Główny bohater – Robert Langdon, historyk i badacz symboli wykładający na Harvardzie – zostaje pilnie wezwany do światowej sławy centrum badań jądrowych CERN. Jego zadaniem jest identyfikacja symbolu wypalonego na ciele zamordowanego naukowca. Okazuje się, że to ambigram nazwy legendarnego stowarzyszenia o nazwie Iluminati. Ponadto z CERN- u skradziono najnowszy wynalazek – antymaterię. Ćwierć grama tego najpotężniejszego ze znanych źródeł energii znajduje się obecnie w Watykanie…

Profesor Langdon wraz z córką zamordowanego naukowca, Vittoria Vetra, ma zaledwie dobę, aby znaleźć utajnioną od XVI wieku siedzibę Iluminatów, przywieźć antymaterię z powrotem do laboratorium i zapobiec niewyobrażalnej tragedii. Data zamachu mogłaby się wydać przypadkowa, gdyby nie fakt, że w Kaplicy Sykstyńskiej za chwile ma się rozpocząć konklawe… Ale od początku coś było nie w porządku; czterech najbardziej prawdopodobnych kandydatów na tron papieski zostało uprowadzonych. Wysłannik Oświeconych (Stowarzyszenia Illuminatów) zamierza co godzinę stracić jednego kardynała, naznaczając go piętnem Bractwa i zostawiając w jednym z rzymskich kościołów. Zagadka goni zagadkę, po trochu odkrywając tajemnice spisku. Ile osób jest w niego zamieszanych? Jaki okaże się finał nietuzinkowego pościgu z czasem? Powieść na długie godziny przytwierdzi do fotela amatora sensacji. Nie do wiary, że wydarzenia rozgrywają się w jedną noc...

Książka tylko na początku może wydać się lekką literaturą. W pewnym momencie stwierdzimy, że nie da się jej czytać w przerwie między telewizyjnymi serialami. Treść została bardzo dokładnie opracowana pod względem historii sztuki renesansowej i architektury sakralnej. Już samo przedstawienie pomieszczeń i urzędów Stolicy Apostolskiej może świadczyć o rzetelności Autora. Ale czy na pewno tak jest? W swojej powieści Brown nie ustrzegł się kilku błędów dotyczących sediswakancji (brak obsadzenia Stolicy Apostolskiej) i przebiegu konklawe, m. in.:
- kamerling od 1427 r. jest zawsze kardynałem i nie jest nim sekretarz papieża;
- okresie sediswakancji Kościołem zarządza kolegium kardynalskie, a zwykłymi sprawami zajmuje się kardynał kamerling wraz z trzema kardynałami, po jednym z każdego stopnia, nazywanych asystentami. Sam kamerling nie ma żadnej specjalnej władzy;
- nie istnieje urząd Wielkiego Elektora;
- konklawe nie obraduje bez przerwy do wyboru papieża, kardynałowie udają się na spoczynek do Domu św. Marty;
- Konstytucja Jana Pawła II (Konstytucja Apostolska „Universi Dominici Gregis” o wakacie Stolicy Apostolskiej i wyborze biskupa rzymskiego) znosi inne sposoby wyboru papieża niż głosowanie. Nie jest więc możliwe nieświadome wybranie dwóch papieży;
- nie istnieje instytucja preferiti;
- funkcja adwokata diabła istnieje jedynie w procesie kanonizacyjnym;
- paliusze nie są wręczane kardynałom lecz metropolitom.

Książka nie przedstawia Kościoła w niekorzystnym świetle, jak "Kod Leonarda da Vinci", toteż bojkotowano dopiero kolejną książkę Dana Browna. Jednakże czytelnik znający co nieco strukturę Watykanu nie doceni książki pod względem merytorycznym. Spędziłem przy tej książce dobę i z całym przekonaniem mogę ją polecić ze względu na wciągającą i dynamiczną akcję. Polecam przy tym uważniej przyjrzeć się opisanym obyczajom i sztuce oraz krytyczne spojrzenie na zasady panujące w Watykanie.

Wybrane dla Ciebie:




Komentarze (4):

Sortuj komentarze:

  • Autor usunął profil
  • 10.11.2007 22:56

Witam, ciesze sie, że rozpoczyna się dyskusja nad książką.
Zasite, to bardzo ciekawe, iż utwór posiadający sporo błędów, niecharakteryzujący suę wyższym stylem, mówiąc krótko, zgarnia kupę kasy. Dan Brown ma lekkie pióro, ale czy to wystarcza?
Maciek, czekam na Twoją opinię i wyjaśnienia... :)

Komentarz został ukrytyrozwiń

maciek, to czekam, ja też:)

Komentarz został ukrytyrozwiń

Chłop pisze słabo, ma średni styl, ciągle się myli, postacie są miałkie...
Ale pieniążki pączkuję
Kto mi wyjaśni ten paradoks?

Komentarz został ukrytyrozwiń

czytałam jakiś artykuł na temat błędów historycznych w książkach Dana Browna, jednak co do pisarza ma lekkie pióro i ksiązki czyta się szybko i z zaciekawieniem ,

Komentarz został ukrytyrozwiń

Jeśli chcesz dodawać komentarze, musisz się zalogować.

Najpopularniejsze

Copyright 2016 Wiadomosci24.pl

Korzystamy z cookies i local storage.

Bez zmiany ustawień pliki są zapisywane na urządzeniu. Więcej przeczytasz tutaj.