Facebook Google+ Twitter

"Anioły jedzą trzy razy dziennie. 147 dni w psychiatryku"

Jak trafić z wojny na oddział psychiatrii? Czy anioły są chude? Psychiatryk widziany od środka męczy - nawet jeśli nie jesteś pacjentem, tylko czytelnikiem

 / Fot. znak.com.pl"Anioły jedzą trzy razy dziennie" wcale nie jest książką o szpitalu psychiatrycznym, a przynajmniej nie w większości. Jest to raczej opowieść o wojnie, o jej okrucieństwach, bólu jaki pozostawia i strachu jaki rodzi. Na oddziale, na którym toczy się opowieść nie znajdziemy bowiem samozwańczych Napoleonów czy innych urojonych bohaterów. Jest tylko Jezusek, którego ksywa wcale nie oznacza, że ma się za Zbawiciela. Zawdzięcza ją swojej uczynności.

Jest Karolinka, której wydaje się, że ma dwanaście lat, niezwykle zadowolona z życia Pani Stasia (która właściwie nie wie, po co tu jest), Julia która odcięła sobie ucho (niczym Van Gogh) i nasza narratorka. Reszta - całkiem spora - to żołnierze z syndromem stresu pourazowego. Weterani Afganistanu. Dla nich wojna wcale się nie skończyła - staczają ją codziennie - jest to walka ze wspomnieniami z misji i cywile są dla niej jedynie tłem.

Lwią część książki stanowią życiorysy wojskowych, będące częścią ich terapii. Epatują okrucieństwem, tragizmem i smutkiem. Opisują fakty i (co ważniejsze) emocje bohaterów. A tych jest w książce niemało. Komuś urwało nogi, innemu bomba rozsadziła wnętrzności, trzeci nosi z sobą but razem z odciętą stopą... ten ogrom można najkrócej określić słowem "masakra" lub "jatka". Weterani do dziś mają problem z ulokowaniem siebie w rzeczywistości. Nie wiedzą, czy gdzieś w oddali czai się snajper, czy to tylko złudzenie. Dla pewności lepiej schować się pod łóżko i dotrwać tam do rana, aż znajdzie ich pielęgniarka.

Jeśli nie odstrasza Was brutalność (także w języku), interesują tematy psychologiczno-wojskowe, możecie sięgać śmiało. Dla mnie jednak zbyt wiele było krwawych wizji, a za mało szaleństwa (nie licząc wyprawy do teatru - w niej widzimy dopiero jak ciężko chorym psychicznie wykonywać najprostsze zadania). Jest to jednak bardziej książka dla fanów zagadnień militarnych niż dla poszukujących prawdy, jak wygląda psychiatryk od wewnątrz.

Czyta się ciężko - tematyka też nie ułatwia sprawy. Pod koniec ma się wrażenie, że wcale się bohaterów nie poznało. Mignęli tylko na kilku(nasto)tygodniowej hospitalizacji. Mówili o tym, co ich boli, ale nie dali nam wejść do wnętrza siebie. Mimo zwierzeń stworzyli (a może raczej autorka) mur nie do przebicia. Solidny - jak na żołnierza przystało.

Wybrane dla Ciebie:




Komentarze (0):

Dziękujemy za Twoją aktywność w serwisie wiadomosci24. Do zobaczenia niebawem w innym miejscu.

Copyright 2017 Wiadomosci24.pl
#PRZEPROWADZKA: Dowiedz się więcej

Korzystamy z cookies i local storage.

Bez zmiany ustawień pliki są zapisywane na urządzeniu. Więcej przeczytasz tutaj.