Poznań, czekając na kolejny koncert z cyklu "W górach jest wszystko, co kocham", wykazał się nie lada cierpliwością. Najpierw termin zmieniano kilkakrotnie (tradycja wskazywała przecież, że odbędzie się w grudniu), później zmianie uległo miejsce koncertu. Poznańskiej publiczności żadne trudy niestraszne. Aula AWF 17 kwietnia wypełniła się po brzegi ludźmi, którzy w górach szukają czegoś więcej niż wysiłku fizycznego, skroplonych potem skroni i pięknych widoków. Ludźmi, którzy mają swoja własną – zawsze inną – definicję miłości do gór.
Podczas tegorocznego spotkania wysłuchaliśmy trzech zespołów: YesKiezSirumem, Dom o Zielonych Progach, Cisza jak ta. I znów nad publicznością fruwały anioły, słońce siłowało się z wiatrami, pachniały trawy na połoninach. Bieszczadzki Chrystus patrzył frasobliwie, a Szemkel wypatrywał grzesznych, ale jakże szczęśliwych miłości. Flet i gitara próbowały uśpić zawsze czujną publiczność kołysankami, przy których żal jest zasnąć.
Czytaj też:
Anioły są wśród nas... Przylatują na "Impresje"Koncert W górach jest wszystko co kocham zawsze pozwalał przetrwać szaromiejską zimę, budził w sercach – choćby na chwilę – uśpioną wiosnę. Gdy koncert zabrzmiał wiosną, emocje były ciut inne. Słabsze? Ależ skąd.
Więcej na: wgórach.art.pl