Facebook Google+ Twitter

Pozycja materiału w rankingach:

10066 miejsce

Anita Jancia: „Nie zmieniłabym decyzji o wyborze zawodu“

Aktorka pochodząca z Bielska. Największe jej pasje to aktorstwo, sport, córeczka Marysia. Jakiś czas temu, przy kawie w Cieszynie Anita Jancia opowiedziała więcej na swój temat...

Zaczynając od początku, proszę zdradzić, co najbardziej lubi Pani w zawodzie aktorki? Kiedy pierwszy raz uświadomiła sobie Pani, że chce zostać aktorką?
­
-Jeżeli chodzi o świadomość wybrania zawodu aktora, to nie miałam jasno określonych planów, bo nie wychowałam się w rodzinie aktorskiej, ani artystycznej, więc do końca nie wiedziałam, z czym wiąże się ten zawód, ale gdzieś ta chęć i potrzeba zmiany oraz szukania nowego kierunku była u mnie od zawsze. Myślę, że pomysł na to „urodził“ się w liceum, kiedy byłam w bielskim Teatrze „Heliotrop“, wtedy te marzenia zaczęły się urzeczywistniać. Do łódzkiej filmówki dostałam się za drugim razem. To, że dostałam się do szkoły, zaważyło o moim losie.
Anita Jancia jakiś czas temu spotkała się w Cieszynie z Mariolą Morcinkovą i odpowiedziała na kilka pytań. / Fot. Fot. Jeremiasz Prokopowicz
Czy miała Pani jakąś alternatywę, kim chciałaby zostać, gdyby nie zdecydowała się na aktorstwo?

­-Nie, nie miałam. (Śmiech.) Myślę, że alternatywę musiałabym znaleźć, gdybym nie dostała się do szkoły. Pewnie wybrałabym sport, ale na tę chwilę wiedziałam, że chcę uprawiać ten zawód i to w tamtym momencie życia było priorytetem.

Czy wśród ról przez Panią odgrywanych do tej pory ma Pani swoją ulubioną, szczególną?

-­Bardzo sobie cenię małe formy, gdzie gram w filmach fabularnych i filmach krótkometrażowych. Teraz miałam okazję robić bardzo interesującą 30tkę, „Stwór“ z cudownymi reżyserami, Irkiem Grzybem i Olą Gobin. To była bardzo inspirująca praca. Cenię sobie pracę z Marią Sadowską, z którą robiłam film „Non­stop kolor“ oraz „Dzień kobiet“, który miał premierę w marcu. Obecnie również wspólnie przygotowujemy się do kolejnego filmowego projektu.
Rozmowa toczyła się m.in na temat najnowszych projektów telewizyjnych z udziałem aktorki, ale mowa była również o planowanym powrocie na deski Teatru. / Fot. Fot. Zdjęcie nadesłane przez Anitę Jancia
Jeśli chodzi o wymarzoną rolę, ma Pani taką?

­-Myślę, że nie ma czegoś takiego jak wymarzona rola. Zmieniam się i w zależności od tego, w jakim jestem okresie swojego życia, inne role są dla mnie wyzwaniem.

Przechodząc do tematu Teatru, do 2004 roku występowała Pani m.in na deskach Powszechnego w Radomiu. Obecnie nie gra Pani w Teatrze. Nie brakuje Pani tego?

­-Bardzo mi tego brakuje. W 2005 roku urodziła się moja córeczka i jakby ona stała się moim Teatrem. To nie jest tak, że nie mam kontaktu ze sceną, bo teraz zaczynam warsztaty teatralne u Roberta Castelo, (wykładowca z NY), warsztaty są w języku angielskim, trwają cały dzień, robimy sceny, przygotowujemy się i bardzo mnie to rozwija. Brałam także udział w warsztatach Zdzisława Wardejna. Teraz też myślę mocno o Teatrze, Marysia jest na tyle duża, że mogę sobie pozwolić na powrót na intensywne próby. Jeżeli nie stanie się to w tym sezonie,to na pewno w następnym. Plany już są.

Czy kiedy jeszcze występowała Pani w Teatrze, lubiła spotkania z żywą publicznością? Czy opinia widza jest dla Pani ważna?

-Oczywiście, kontakt z publicznością jest bardzo ważny dla aktora, dla mnie również. To on nadaje sens naszej pracy. Grałam teraz spektakl w Teatrze Konsekwentnym, gdzie zrobiłam zastępstwo, więc w dalszym ciągu mam kontakt z publicznością i bardzo to sobie cenię.
Aktorka przyznała, że najbardziej z wszystkich form pracy aktorskiej ceni sobie Teatr oraz role w małych formach, krótkometrażowych. / Fot. Fot. Zdjęcie nadesłane przez Anitę Jancia
Jeśli chodzi o seriale, przez bardzo długi czas wcielała się Pani w rolę Jolki w serialu „M jak Miłość“. W czym według Pani uznania tkwił sukces tej postaci? Odnoszę wrażenie, że była bardzo lubiana...

-­Nie wiem. Na pewno „M jak miłość“ jest fenomenem wśród seriali, bo cały czas ma wysoką oglondalność i stałych widzów. Losy mojej bohaterki tzn. Jolki były bliskie publiczności i to przyniosło sympatie widzów. Cenię sobie pracę w tym serialu, spotkałam wspaniałych kolegów aktorów, to była bardzo ciekawa praca.

Właśnie, jeżeli chodzi o „Barwy...“ wciela się Pani w postać Beaty. Na początku była krnąbrna, a teraz się zmieniła...A jak Pani czuje się w tej roli? Czy jest coś, co sprawia Pani trudność w jej odegraniu?

-­Bardzo lubię jeździć na plan „Barw Szczęścia“, bo mam świetny składa ktorski. Gram z Przemkiem Stippą, z którym grałam razem w spektaklu „Psychotest" w Teatrze StaraProchownia. Przemek jest znakomitym aktorem i świetnym kolegą, dlatego praca z nim jest taką przyjemnością. Jeżeli chodzi o postać, którą gram, to myślę, że zaskoczy widza i to niestety nie pozytywnie. Więcej nie powiem.

Jakie losy czekają Beatę oraz jej współpracowników, /Waldek i Zbyszko/ w najbliższych odcinkach?

-­Nie mogę zbyt wiele zdradzić, ale na pewno będzie się działo i będzie ciekawie...

Zdążyła Pani polubić już ekipę „Barw...“?

­-Tak. Pracuję tam od roku i czuję się z nimi bardzo bezpiecznie.

Na jak długo postać Beaty jest brana pod uwagę przez scenarzystów?

-­Nie wiem, nie mam pojęcia. Nie zastanawiałam się nad tym, ale doskonale wiem, że kiedyś ten wątek się wyczerpie.

Proszę powiedzieć, nad czym obecnie Pani pracuje i w jakich produkcjach pojawi się w czasie najbliższym?

-Brałam udział w bardzo ciekawym projekcie, który toczy się w Bieszczadach. Więcej nie mogę powiedzieć, była to ciekawa praca ze wspaniałymi aktorami, świetnymi reżyserami. Pracowałam m.in z Kasią Adamik, Leszkiem Lichotą, Magdą Popławską, Bartkiem Topą i tyle na ten temat :­)

Proszę na koniec powiedzieć, czy w zawodzie aktorki czuje się Pani szczęśliwa i spełniona?

­-Tak, jak najbardziej. Oczywiście nie jest to „lekki kawałek chleba“, mówię tu o ciągłym czekaniu, o niepewności, która cały czas nam towarzyszy. Są chwile lepsze i gorsze, chwile zwątpienia, rozczarowania, jednak gdybym miała możliwość cofnąć czas, nie zmieniłabym decyzji o wyborze zawodu.

(Rozmawiała Mariola Morcinková)







Wybrane dla Ciebie:




Komentarze (1):

Sortuj komentarze:

Co by nie mówić, zawód bardzo trudny, ale coraz częściej pożądany przez młode dziewczyny.

Komentarz został ukrytyrozwiń

Jeśli chcesz dodawać komentarze, musisz się zalogować.

Najpopularniejsze

Copyright 2016 Wiadomosci24.pl

Korzystamy z cookies i local storage.

Bez zmiany ustawień pliki są zapisywane na urządzeniu. Więcej przeczytasz tutaj.