Facebook Google+ Twitter

Anna Bikont w poszukiwaniu prawdy. "My z Jedwabnego"

"Myślami jestem wciąż na rynku w Jedwabnem. Czy wiedzieli, że idą na śmierć? Czy łudzili się, że ocaleją, aż do chwili, gdy buchnęły płomienie?" Reportaż Anny Bikont "My z Jedwabnego" odkrywa czarne karty historii. Książka wstrząsająca i wymagająca absolutnego skupienia. Warta uwagi.

Okładka książki. / Fot. Wydawnictwo CzarneJedwabne dziś i Jedwabne z przeszłości - te dwa obrazy stanowią główne zderzenie w reportażu. Tysiące pytań i problem ze znalezieniem jednoznacznych odpowiedzi. Wśród nich to najważniejsze - kto stał za pogromem Żydów, który miał miejsce 10 lipca 1941 r. - Polacy czy Niemcy?

Masowe zabójstwo Żydów stało się znane w naszym kraju za sprawą książki Jana Grossa "Sąsiedzi". To wielki sukces Grossa, że sprowokował kilkunastu uczonych, by pochylili się nad materiałami, po które wcześniej nikt nie sięgał - pisze autorka. Nad sprawą mordu pochyliła się również ona - z wykształcenia psycholog, na co dzień reporterka, pisarka i dziennikarka. W formie pamiętnika przekazała czytelnikom fakty, których zebranie graniczyło z cudem. Tym bardziej, gdy mieszkańcy Jedwabnego i okolic zbudowali wysoki mur, przez który ciężko się było przebić, a dotarcie do dokumentów, które mogłyby pomóc w odtworzeniu wydarzeń, jest delikatnie mówiąc kłopotliwe.

Świetna praca dziennikarska, to nie tylko trud włożony w odnalezienie świadków zbrodni, ale także tysiące godzin rozmów, ślęczenia nad archiwami i dociekania prawdy. Niczym po nitce do kłębka Anna Bikont zbiera skrawki relacji, zapamiętanych przez kolejne pokolenia opowieści, by złożyć to w jedną, spójną całość. Po drodze napotyka na wiele trudności. Już kolejny raz spotyka mnie ta sama przykrość. Dziwi mnie, chyba raczej powinnam powiedzieć: boli, że różni moi przyjaciele i znajomi dają mi do zrozumienia albo mówią wprost, że jestem z racji mojego pochodzenia "nieobiektywna". Mam poczucie, że jestem cały czas "na cenzurowanym" (powtarzam tym samym doświadczenie całych pokoleń asymilujących się Żydów, choć przez ten proces przeszli już moi przodkowie).

Mimo tego typu przeciwności, pracy nad książką autorka nie przerywa. Na szczęście pojawiają się takie postaci, jak Stanisław Ramotowski z żoną Mariolą, Leszek Dziedzic, Krzysztof Godlewski, Radosław Ignatiew dla których istotne jest rozliczenie się z kartami przeszłości. Narażeni na ostracyzm społeczności odpowiadają na kolejne pytania reporterki. Czy burza wywołana przez książkę Grossa i później przez media (po ponownym wszczęciu śledztwa przez IPN w sprawie mordu Żydów) zmieniła mentalność antysemickich mieszkańców Jedwabnego? Z początku myślałam o Jedwabnem jak o biednym, zapyziałym miasteczku, któremu przypadł w udziale ciężki los dźwigania niewygodnej prawdy. Dla większości mieszkańców ciężar niezasłużony – ani w tym nie uczestniczyli, ani nawet stąd nie pochodzą. Z czasem przyzwyczaiłam się myśleć o nim jako o krainie zła niczym Tolkienowski Mordor.

Drugie wydanie "My z Jedwabnego" zostało uzupełnione o nowe treści. Bikont skupiła się przede wszystkim na odtworzeniu mapy Jedwabnego z 1939 r., na której próbuje umieścić wszystkie domy żydowskie. Prace nad książką rozpoczęła w 2002 r., dziś większość z tych, którzy jej opowiadali o tym co się działo w Jedwabnem i Radziłowie w lipcu 1941 r. już nie żyje. Pozostał po nich jednak ślad. To dzięki nim o wydarzeniach sprzed ponad siedemdziesięciu lat wiemy znacznie więcej. Być może gdyby nie działania reporterki, czasy te odeszłyby w niepamięć. Autorka sprawnie podaje fakty, przytacza rozmowy, dodaje wtrącenia. Nie ogranicza się do "suchych treści" i nie komentuje przy tym zbytnio zebranych informacji, pozwalając czytelnikowi spokojnie myśleć. Jej opowieść można odtworzyć w swojej głowie niczym film. A to świadczyć tylko może o niebywałym kunszcie pisarskim.

"My z Jedwabnego"
Anna Bikont
Wydawnictwo Czarne
Wołowiec 2012


Znajdź nas na Google+

Wybrane dla Ciebie:




Komentarze (0):

Jeśli chcesz dodawać komentarze, musisz się zalogować.

Najpopularniejsze

Copyright 2016 Wiadomosci24.pl

Korzystamy z cookies i local storage.

Bez zmiany ustawień pliki są zapisywane na urządzeniu. Więcej przeczytasz tutaj.