Facebook Google+ Twitter

Pozycja materiału w rankingach:

9449 miejsce

Anna Gornostaj: „Lubię role, które sprawiają mi przyjemność“

Z dyrektor artystyczną Teatru Capitol, Panią Anną Gornostaj rozmawiałam przed spektaklem „Następnego dnia rano“ w Teatrze im. Adama Mickiewicza w Cieszynie.

W prasie można przeczytać, że kiedy otworzyła Pani Teatr Capitol, to spełniło się Pani marzenie. Czy sama tak to Pani odczuwa, czy media trochę jednak wyolbrzymiają sprawę?

-Nie wyolbrzymiają. To uczciwe postawienie sprawy. Marzyłam o tym, aby wraz z moim mężem stworzyć Teatr. Udało się.

Jest Pani dyrektorem artystycznym w Teatrze Capitol. Czy nie jest czasem trudno pogodzić obowiązki prowadzenia Teatru z występowaniem na jego deskach?

-Jest, ale nikomu nie dzieje się krzywda, Teatr Capitol jest moim dzieckiem, uwielbiam go. Jakoś się udaje. Faktem jest, że nie mam czasu na nic innego i występuję tylko w swoim Teatrze i „Barwach szczęściach“.
Na zdjęciu - Magdalena Schejbal, Przemysław Sadowski i Anna Gornostaj - spektakl
Który ze spektakli, w którym Pani gra, jest Pani ulubionym i dlaczego?

-Bardzo lubię spektakl „Następnego dnia rano“, z którym przyjechaliśmy do Cieszyna. To inteligentnie napisana farsa, a są one pisane zazwyczaj powierzchownie.

Lubi Pani bardziej role komediowe, czy dramatyczne?

-Po prawie 40-tu latach pracy w zawodzie, lubię role, które sprawiają mi przyjemność. To, czy jest komediowa, czy dramatyczna, nie ma znaczenia.

Które wymagają większego skupienia? Czy jest jakaś różnica?

-Jest ogromna różnica. Wbrew pozorom, komedia jest bardzo trudnym gatunkiem. Żeby w niej grać warto posiadać element, którego nie mają wszyscy aktorzy. Trzeba mieć duże poczucie humoru na własny temat, Ktoś, kto go nie ma, nie zagra komedii.

Dzisiaj występuje Pani w spektaklu „Następnego dna rano“. Tu pojawia się Pani jako teściowa. Jaka jest Pani postać?

-Moja postać nie jest klasyczną teściową. Nic nie dotyczy wyobrażeń, jaka powinna być teściowa, wszystko jest odwrotnie. Jest symbolem wolności i miłości do świata.

Zdążyła już ją Pani polubić?

-Bardzo.

Może jednak znajduje w niej Pani coś takiego, co troszkę Panią drażni?

-Aktor, kiedy gra postać, zawsze powinien jej bronić i ją polubić.

Teatr to okazja do spotkań z widzami. Lubi Pani te chwile?

-Bardzo. Wymiana energii między widzami a aktorami jest najważniejsza. Widz przychodzi do Teatru po to, by ją poczuć.

Jakie jest najczęstsze pytanie, które zadają Pani sympatycy?

-Ludzie chcą wiedzieć bardzo wiele, nawet to, co aktor je na obiad. (Śmiech.) Pytają o „Barwy“, ale lubią też zaglądać przez dziurkę od klucza, pytając o życie prywatne. Mylą życie prywatne z serialowym, często mówią do mnie Pani Różo.

Przechodząc jednak do telewizji, są „Barwy szczęścia“. W czym tkwi sukces tej produkcji, że jest tak lubiana przez widzów?

-Jest serialem dla średniej klasy, dla wszystkich nas. W tym serialu można zobaczyć siebie. Opowiada o historiach z życia. Kiedy starano się o „odmłodzenie“ serialu, tracono dużo fanów.

W czym, oprócz „Barw szczęścia“ będzie można oglądać Panią w najbliższym czasie?

-Pojawiają się fabuły, nowe próby, ale przede wszystkim w „Barwach Szczęścia“ i oczywiście w Teatrze Capitol.

(Rozmawiała Mariola Morcinková)





Wybrane dla Ciebie:




Komentarze (2):

Sortuj komentarze:

Tyle, że w artykule chodzi o Teatr Capitol i do tego ten z Warszawy :)

Komentarz został ukrytyrozwiń

W Cieszynie rzeczywiście jest ciekawy teatr

Komentarz został ukrytyrozwiń

Jeśli chcesz dodawać komentarze, musisz się zalogować.

Najpopularniejsze

Copyright 2016 Wiadomosci24.pl

Korzystamy z cookies i local storage.

Bez zmiany ustawień pliki są zapisywane na urządzeniu. Więcej przeczytasz tutaj.