Facebook Google+ Twitter

Anna Grodzka - zielony kandydat na prezydenta

W "Poranku Radia TOK FM" gościła posłanka Anna Grodzka. Prowadzący spotkanie Jacek Żakowski sondował rozmówcę na okoliczność jego szans w wyborach prezydenckich jako kandydata partii Zielonych.

Anna Grodzka, posłanka na Sejm RP i kandydatka partii Zielonych na prezydenta By. Anna_Grodzka.jpg: Radek Oliwa derivative work: Jarle Vines (Anna_Grodzka.jpg) [CC BY 2.0 (http://creativecommons.org/licenses/by/2.0)], via Wikimedia Commons / Fot. Radek Oliwa/Jarle VinesZapowiedź Anny Grodzkiej w kwestii jej uczestnictwa w wyborach prezydenckich, nie jest wcale tak niecodzienna jak mogłoby się wydawać. Osoba, która zaznaczyła obecność na parlamentarnej scenie w dość wyraźny sposób i wzbudza zainteresowanie swoim przekazem, zawsze może liczyć na stały procent jakiegoś uznania dla posiadanego politycznego kapitału. Przynajmniej do czasu, aż nie wyniknie większa wpadka jakiej zazwyczaj wszyscy oczekują od obserwowanych osobistości.

W "Poranku Radia TOK FM" można było usłyszeć kilka słów niejakiego uzasadnienia dla udziału w wyborczym wyścigu, wypowiadanych osobiście przez zainteresowaną: "Zostałam nominowana przez Zielonych, bo Zieloni mają taką inicjatywę: powołanie komitetu inicjatywnego dla urządzenia prawyborów. (...) To jest w tej chwili 10 organizacji, ale zapraszamy następne lewicowe organizacje do tego komitetu; partie polityczne, no pozaparlamentarne, bo te parlamentarne już swoją reprezentację, jak gdyby tą ujawniły, co między innymi nas zmotywowało, właśnie do tego, żeby jakąś alternatywę w tych wyborach prezydenckich stworzyć dla... dla... no my uważamy, prawdziwej, nowoczesnej lewicy, która kryje się we wszystkich tych wyborach, którzy są... do tej pory nie mają na kogo głosować, nie chodzą do wyborów, albo głosują na partie drugiego wyboru, oczekują na taką inicjatywę, mam nadzieję." Czyli obserwujemy opcję alternatywnego prezydenta, jak można mniemać. Oczywiście, nie wyklucza to kandydata jako takiego, z ubiegania się o fotel prezydenta bardziej tradycyjnego stanowienia.

Obecnie start Anny Grodzkiej zależy od plebiscytu internetowego jaki organizuje wspomniany Komitet Inicjatywy Prawyborów Społecznego Kandydata na Prezydenta RP. Uzyskany wynik będzie rozstrzygający co do pełnoprawnego uczestnictwa w wyborach. Na chwilę obecną Grodzka określa się jako "kandydat na kandydata." O swoich rywalach nie chce mówić: "Nie czuję się upoważniona o tych nazwiskach mówić, ponieważ one jeszcze nie udzieliły jednoznacznej odpowiedzi czy się zgadzają, więc nie mogę tych nazwisk ujawnić."

Zdradza, że kampania wyborcza nie będzie fajerwerkiem bazującym na swobodzie w dysponowaniu wielkimi funduszami i mocą środków. Takowych brak. Raczej zostanie ześrodkowana do użytecznego i dość uniwersalnego narzędzia jakim jest internet i będzie "kampanią, w której trzeba będzie się spotkać z ludźmi 'face-to-face'. No nie ma innego wyjścia. Tak jest skonstruowany system polityczny. Notabene, też właśnie po to powstajemy, żeby go troszeczkę zmienić." Anna Grodzka legitymuje się doświadczeniami wyniesionymi z pracy w otoczeniu ludzi takiego formatu jak Robert Biedroń czy Janusz Palikot, za czym można spodziewać się podobnie energetycznego startu.

Możliwości kandydatki ocenia prowadzący rozmowę Jacek Żakowski: "Szanse na to, że zostanie pani prezydentem, jeżeli zostanie pani kandydatem na prezydenta... raczej w roku 2015 nie ma." Grodzka bez słowa sprzeciwu: "Nie." Żakowski rzeczowo: "To po co kandydować?" Odpowiedź posłanki nabiera rozmachu: "No ta szansa może nie jest duża. Znaczy kandydat powinien powiedzieć: tak, nie, oczywiście mam szansę wejść, że wygramy i tak dalej (...) Aż tak szalona nie jestem. Natomiast, natomiast chcę powiedzieć, że przyzwoity wynik, jaki by się udało uzyskać przy dobrym kandydacie, a mam nadzieję (...), że to będzie kandydat jeszcze lepszy jak ja, choć ja też nie jestem złą kandydatką, to jest w stanie, przynajmniej kilka, może nawet kilkanaście procent elektoratu skłonić do głosowania na siebie. Ale po co?" - i wyjaśnia - "Po to żeby zmobilizować się. Po to żeby się razem zmobilizować do tego, żeby wreszcie pokazać, że nie tylko ten parlament, te partie polityczne, które siedzą w parlamencie od tylu lat i niewiele zrobiły, no powinny mieć w tym kraju coś do powiedzenia."

Troszeczkę przypomina to wszystko echa swobodnie pojmowanego sporu o uniwersalia wszelakie i brak jeszcze konkretów jakimi mogliby powodować się potencjalni wyborcy. Poza tym, nadal zauważalna pierwsza fala wyborczych przygotowań z lewej strony sceny politycznej. Sprzyja to postrzeganiu i utrwalaniu obrazu lewicy jako środowisk aktywnych, prężnych, wysuwających się na czoło stawki. Podobnie jak wystąpienia Magdaleny Ogórek, tak i tutaj padają stanowcze deklaracje zmian w prawach, jak też otrząśnięcia się z jakiegokolwiek marazmu w relacjach międzyludzkich i stagnacji gospodarczej.

źródło: TOK FM

Wybrane dla Ciebie:




Komentarze (4):

Sortuj komentarze:

Staram się być postępowy ale ten(przepraszam-już teraz ta )kandydatka na kandydatkę to już za dużo wrażeń.Jeszcze jeden z tego ugrupowania wyłazi z trumny i też chcę pilnować żyrandol.Tylko wszystko w rękach opatrzności aby te wybory nie zakończyły się cyrkiem (przepraszam cyrki )

Komentarz został ukrytyrozwiń

Ostatnie wybory na Ukrainie przedstawiły wdzięcznie model elekcji z jasno określoną rolą "kandydatów technicznych". Niby nic nowego, ale starano się skupić uwagę świata na tym pojęciu, gdyż uznaje się gdzieniegdzie, że jest w tym jakiś pierwiastek nieetycznego postępowania, taniego sprytu na miarę zawodów we wspinaniu się na słup jarmarczny.

Wszystkie za i przeciw, wynikają zazwyczaj z niezadowolenia, że wybierany prezydent nie jest kosmitą, ale wywodzi się z jakiejś partii politycznej, a nawet gdyby był jakimś uczestnikiem niezależnym, to na pierwszy plan wysuwa się kwestia stanu posiadania. W sumie chodzi o to, że ludziska nigdy nie przekonają się w pełni do demokratycznych wyborów, dopóki będą demokratyczne, czyli do czasu, aż nie zostanie wynalezione sito, które pozostawi na placu boju najlepszych. Oczywiście, takie oczekiwania zagrzebane głęboko w zdrowej tkance polskiego narodu, biorą się znowuż z pewnej inflacji wartości patriotycznych, które to zjawisko zaistniało zaraz po II wojnie światowej.

Komentarz został ukrytyrozwiń

A niech startuje, będzie jakieś tło...

Komentarz został ukrytyrozwiń

Były działacz PZPR kandydatem na prezydenta? To jakiś żart.

Komentarz został ukrytyrozwiń

Jeśli chcesz dodawać komentarze, musisz się zalogować.

Najpopularniejsze

Copyright 2017 Wiadomosci24.pl

Korzystamy z cookies i local storage.

Bez zmiany ustawień pliki są zapisywane na urządzeniu. Więcej przeczytasz tutaj.