Facebook Google+ Twitter

Pozycja materiału w rankingach:

2293 miejsce

Anna Guzik: Zawsze wierzyłam, że kiedyś nadejdzie mój czas

Spotkałem się przed warszawskim Teatrem Komedia z aktorką Anną Guzik. Rozmawialiśmy o aktorstwie, karierze, sporcie, planach zawodowych, a także o szczęściu i miłości.

Od gry w cieniu do aktorstwa przez duże "A"


 / Fot. mat. organizatoraAniu. W jakim stopniu wiedza zdobyta na uczelni i skończone studia w Państwowej Szkole Teatralnej we Wrocławiu pomagają Ci w pracy zawodowej? Czy uważasz, że dobry aktor powinien mieć talent, czy talent i dyplom ukończenia szkoły filmowej czy teatralnej?
- Dzięki szkole teatralnej dowiedziałam się wielu rzeczy o sobie, poznałam swoje mocne i słabe strony, ale przede wszystkim nauczyłam się jak używać talentu, który został mi ofiarowany. To była wspaniała szkoła życia oraz teatralnego rzemiosła. Myślę, że szkoła teatralna jest jak najbardziej pożądana w przypadku pracy w teatrze, który wymaga zarówno odpowiednich predyspozycji jak i przygotowania. Jeśli chodzi o pracę w filmie czy serialu to sprawa wygląda trochę inaczej - dobre przygotowanie zawsze jest jak najbardziej wskazane, ale nie nieodzowne.

Przyznajesz, że Twoje życie zawodowe nie zawsze było „usłane różami”. Masz za sobą lata pracy „w cieniu”. Czy zawsze wierzyłaś, że Twój czas nadejdzie?
- Może to dziwnie zabrzmi, ale tak. Zaraz po ukończeniu szkoły teatralnej zaczęłam pracę w teatrze, przez pięć lat pracowałam bardzo intensywnie, byłam oczywiście nieznaną nikomu aktorką, ale nie przeszkadzało mi to, bo spełniałam się w swojej pracy. A potem przyszedł czas, kiedy zapragnęłam czegoś więcej, więc poszukałam swego szczęścia w Warszawie. Powoli zaczęły się pojawiać propozycje serialowe i moje życie podzieliło się pomiędzy Bielsko-Białą a Warszawę. Łączyło się to z częstymi podróżami i szybkim tempem życia, ale nie żałuję żadnej decyzji, którą przyszło mi wtedy podjąć. Wysiłek się opłacił, bo dzisiaj jestem w miejscu, w którym zawsze chciałam być.

Kontynuując ten wątek; rolami w serialach „Na Wspólnej” i „Hela w opałach” odbiłaś się wysoko na trampolinie sławy. Wystąpiłaś potem w programie „Taniec z Gwiazdami”. Czy był to pomysł na odbicie się jeszcze wyżej? Jak zareagowałaś na propozycję udziału w tym show?
- Występ w tym programie był czymś, o czym marzyłam, ale sama bałam się do tego przyznać,
zgodziłam się wystąpić dopiero za drugim razem. To była piękna przygoda.

Jakie to uczucie w momencie, kiedy usłyszałaś, że w parze z Łukaszem Czarneckim wygraliście w VI edycji?
- To był szok, istne szaleństwo. Bywają takie momenty w życiu, o których marzymy jako dzieci. Fanfary, wystrzały, brawa, a ty w samym centrum. To był jeden z takich momentów.

Wybrane dla Ciebie:




Komentarze (1):

Sortuj komentarze:

Kolejny znakomity wywiad. Dobra robota Adamie.

Komentarz został ukrytyrozwiń

Jeśli chcesz dodawać komentarze, musisz się zalogować.

Najpopularniejsze

Copyright 2017 Wiadomosci24.pl

Korzystamy z cookies i local storage.

Bez zmiany ustawień pliki są zapisywane na urządzeniu. Więcej przeczytasz tutaj.