Facebook Google+ Twitter

Anna Ivanovic – anioł na korcie

6 listopada skończy dopiero 21 lat, a już teraz jest uważana za jedną z największych gwiazd światowego tenisa. W najnowszy rankingu WTA, Anna Ivanovic zajmuje drugie miejsce, ale wszyscy eksperci są zgodni, że to tylko kwestia czasu, kiedy urodziwa Serbka stanie się numerem jeden.

Ana przyszła na świat 6 listopada 1987 roku w Belgradzie i stała się oczkiem w głowie swoich rodziców, którzy na piąte urodziny podarowali jej tenisową rakietę. Kiedy Ivanovic zobaczyła w telewizji legendarną Monikę Seles, poprosiła mamę i tatę, aby zapisali ją do miejscowej szkoły tenisa, ponieważ już wtedy powtarzała wszystkim, że kocha ten sport, a całe dnie spędzała na odbijaniu od ściany niewielkich rozmiarów, seledynowej piłeczki. Na początku tenis był dla niej zabawą, ale wraz z pierwszymi sukcesami jej apetyt rósł… W wieku 14 lat wyjechała do Bazylei, gdzie znalazła sponsora oraz wspaniałe warunki do podnoszenia swoich umiejętności. Cały czas wspierali ją rodzice: tata - Miroslav (biznesmen) oraz mama - Dragana (z wykształcenia prawnik). Dzięki wsparciu finansowemu szwajcarskiego biznesmena, serbska tenisistka mogła rozpocząć swoje wojaże po kortach rozsianych na całym świecie. Swój debiut w tenisie zawodowym zaliczyła w wieku 16 lat, występując w zawodach organizowanych przez Międzynarodową Federację Tenisa oraz próbując swoich sił w eliminacjach do turnieju WTA w Luksemburgu, w którym odpadła w drugiej rundzie kwalifikacji, a jej pogromczynią okazała się Szwedka Sofia Arvidsson. W 2004 roku popularna „Anci” dokonała rzeczy niebywałej, wygrywając w ciągu 15 dni 16 spotkań, triumfując w dwóch turniejach rangi ITF, rozgrywanych w Japonii. Do obu musiała przebijać się z eliminacji! Prócz zawodów w Kraju Kwitnącej Wiśni wygrała również: turniej na Majorce, w Fano (Włochy) oraz Batumi (Gruzja). Jednak jej największym sukcesem był ćwierćfinał osiągnięty w turnieju WTA w Luksemburgu, gdzie przegrała dopiero z Hiszpanką Anabel Mediną Garrigues. Serbka zanotowała także rekordowy awans w rankingu WTA, bo aż o 608 pozycji!

Droga na szczyt


Oficjalne logo Women's Tennis Association. / Fot. www.sonyericssonwtatour.com/W styczniu 2005 roku, Ivanovic wygrała swój pierwszy turniej WTA - Richard Luton Properties International - rozgrywany w stolicy Australii, Canberrze. W finale rozprawiła się gładko z Węgierką Melindą Czink [7:5, 6:1], a od organizatorów odebrała czek na sumę 110 tysięcy dolarów. W swoim debiucie w Australian Open doszła do trzeciej rundy, pokonując po drodze takie zawodniczki, jak: Iveta Benesova i Maria Kirilenko, ulegając dopiero faworyzowanej Amelie Mauresmo. Urodziwa Serbka zaprezentowała się również polskim kibicom, biorąc udział w turnieju J&S Cup, odbywającym się na kortach Warszawianki. W Warszawie, Anna oczarowała wszystkich nie tylko swą niebywałą urodą, ale także bezkompromisową grą, która zaprowadziła ją aż do półfinału, gdzie musiała uznać wyższość późniejszej triumfatorki tych zawodów, Justine Henin-Hardenne. W Roland Garros 2005, w swoim drugim zawodowym starcie w imprezie wielkoszlemowej, osiągnęła ćwierćfinał. Po drodze ograła swoją pogromczynię z Sydney - Amelie Mauresmo oraz będącą w życiowej formie Włoszkę, Francescę Schiavone. Przez władze WTA została uhonorowana nagrodą dla zawodniczki, która w 2005 roku osiągnęła największe postępy.

W lipcu 2006 roku bałkańska tenisistka rozpoczęła współpracę z wybitnym trenerem od przygotowania fizycznego - Scottem Byrnesem - co zaowocowało już miesiąc później wygraną w prestiżowym turnieju Rogers Cup w Kanadzie (z pulą nagród 2,45 milionów dolarów). Natomiast największe dotychczasowe triumfy „Anci” święciła w 2007 roku, w którym wygrała kolejno turnieje: Qatar German Open (Berlin), East West Bank Classic (Los Angeles), FORTIS Championships (Luksemburg) oraz doszła do finału French Open, gdzie niestety nie znalazła sposobu na świetnie dysponowaną Henin-Hardenne, przygrywając gładko [1:6, 2:6]. Na paryskich kortach w pokonanym polu zostawiła między innymi: Swietłanę Kuzniecową i Marię Szarapową. Świetny sezon uwieńczyła awansem do Turnieju Mistrzyń, w którym zaprezentowała niezłą grę, ale na drodze do finału stanęła jej Henin-Hardenne.

Na początku 2008 roku, punkty zdobyte za dotarcie do ćwierćfinału Medibank International pozwoliły jej na awans na trzecie miejsce w rankingu WTA. W Australian Open, w 1/4 finału pokonała po raz pierwszy w karierze rozstawioną Venus Williams [7:6, 6:4], a w półfinale fenomenalną Danielę Hantuchovą [0:6, 6:3, 6:4], w której wielu ekspertów upatrywało „czarnego konia” tego turnieju. W finale przegrała z rozstawioną z nr 5 Marią Szarapową [5:7, 3:6]. Punkty zdobyte w Sydney dały jej awans na drugie miejsce w klasyfikacji WTA. Tegoroczny Qatar Total Open okazał się dla Serbki pechowy. Ivanovic w spotkaniu drugiej rundy pokonała co prawda Olgę Goworcową [6:3, 6:1], ale w samej końcówce drugiej partii nabawiła się kontuzji kostki, która wyeliminowała ją z dalszych gier. Pod koniec marca po urazie kostki nie było już śladu, a „Anci” w pięknym stylu wygrała Pacific Life Open, rozgrywany na kortach Indian Wells. W finale tych prestiżowych zawodów (z pulą nagród 3,58 milionów dolarów) okazała się lepsza od Kuzniecowej, zwyciężając 6:4, 6:3.

W blasku fleszy


Oficjalna strona tenisistki. / Fot. ScreenIvanovic należy do wąskiego grona tenisistek, które w czasie zawodów nie stronią od kamer i blasku fleszy. Anna nie przez przypadek została dwukrotnie wybrana najseksowniejszą tenisistką świata, a jej oficjalną stronę internetową (http://www.anaivanovic.com/) odwiedza co dziennie kilkadziesiąt tysięcy osób. Niektórzy dziennikarze zaczęli nawet spekulować, że piękna Serbka może podzielić los Anny Kurnikowej, która tenisowe korty zamieniła na wybiegi mody! Jednak „Anci” twardo stąpa po ziemi i dalej z rozbrajającym uśmiechem na twarzy powtarza w licznych prasowych wywiadach zdanie, które pierwszy raz wypowiedziała mając 5 lat: „Tenis to sport, który kocham”.

Prywatnie


Poza kortem Ana jest zwykłą 20-letnią dziewczyną, studentką finansów biegle władającą dwoma językami (serbskim oraz angielskim), uwielbiającą spędzać czas z rodziną. W wolnych chwilach relaksuje się oglądając filmy (w szczególności thrillery), czytając książki lub słuchając muzyki. Przed meczami dla odprężenia rozwiązuje Sudoku lub gra w Tryktraka. Jej tenisowym idolem jest Roger Federer, którego jeżeli tylko ma okazję, stara się podglądać na korcie. W jednym z prasowych wywiadów przyznała się, że jest śpiochem i czasami uwielbia poleżeć sobie nieco dłużej w łóżku. Pomimo tego, że od dobrych kilku lat mieszka na stałe w Szwajcarii, ciągle uważa się za kibica Partizana Belgrad. Prócz tenisa grywa czasami w koszykówkę ze swoim bratem lub siatkówkę z rodzicami. Krajem, który chciałaby odwiedzić są Chiny i pewnie wkrótce spełni się jej marzenie, ponieważ serbska sportsmenka ma duże szanse na występ w Igrzyskach Olimpijskich.

Wybrane dla Ciebie:




Komentarze (6):

Sortuj komentarze:

Anna po polsku, a Ana po serbsku. Specjalnie pisałem raz Anna, a raz Ana, aby całości nadać nieco kolorytu.

Komentarz został ukrytyrozwiń

Ana czy Anna? Bo raz piszesz tak, a raz tak.

Tak po za tym, to moja ulubienica w cyklu WTA. Kiedyś dopingowałem Martine Hingis.

Komentarz został ukrytyrozwiń

Henin to też człowiek, więc od czasu do czasu musi przegrać

Komentarz został ukrytyrozwiń

Wolę diablicę w torcie.

Komentarz został ukrytyrozwiń

Teraz tylko należy zadać sobie pytanie: Kiedy w końcu wygra z Henin? Ivanovic lepiej radzi sobie na kortach twardych, więc na French Open (nawierzchnia ziemna) może być jej trudno pokonać Belgijkę, ale na pewno nie jest to niemożliwe.

Komentarz został ukrytyrozwiń

Ach i och!!!!!!!!!!!!!!!!!!!!
Na pewno już teraz więcej osiągnęła od Kurnikowej, zatem nie ma co gdybać. No. 1 i już!

Komentarz został ukrytyrozwiń

Jeśli chcesz dodawać komentarze, musisz się zalogować.

Najpopularniejsze

Copyright 2016 Wiadomosci24.pl

Korzystamy z cookies i local storage.

Bez zmiany ustawień pliki są zapisywane na urządzeniu. Więcej przeczytasz tutaj.