Facebook Google+ Twitter

Pozycja materiału w rankingach:

17813 miejsce

Anna Jurksztowicz: „Gotowanie ma swoje zwrotki i refreny”

Pani Anna Jurksztowicz ze śmiechem przyznaje, że pasja do gotowania wzięła się u niej z głodu i apetytu, a dania i desery porównuje do zwrotek i refrenów. Potrafi długo i ciekawie rozmawiać o życiu.

Nie będę taka, jak wszyscy. Nie zacznę od muzyki, ale od…gotowania. Jestem pod wrażeniem bloga „Anna Jurksztowicz I'jem“ oraz strony „Kotlety, wino i śpiew“. Skąd wzięła się Pani pasja do gotowania?
Kocha muzykę, gotowanie i jogę... / Fot. Fot. Zdjęcie nadesłane
-Z głodu i z apetytu (śmiech). Gotowanie może być sztuką, a tym bardziej muzyką, przecież ma swoje zwrotki i refreny w postaci dań i deserów. Gotowanie wynika też z troski o zdrowie własne i swoich bliskich. Nie da się przecież uniknąć refluxu jedząc fast foody.

Kiedy pojawił się pomysł, aby Pani eksperymenty w gotowaniu „przekłuć“ w prowadzenie bloga?

-Ten pomysł kiełkował we mnie od dawna. Ale znajomi i moi fani zmusili mnie wręcz do prowadzenia kulinarnego bloga. Widocznie smakuje im to co gotuję i o gotowaniu wiem. Nie odnotowano też żadnego wypadku zatrucia po spożyciu przygotowanych przeze mnie potraw.
...Przyznaje, że do założenia kulinarnego bloga najgoręcej namawiali ją fani... / Fot. Fot. Zdjęcie nadesłane
Pani była pomysłodawczynią videoprzepisów? Kto Pani pomaga?

-Pomysłodawczynią przede wszystkim jestem ja. W gotowaniu pomaga mi Janusz Mizera, miłośnik gotowania taki jak ja, ale też restaurator, współwłaściciel Restauracji i Winiarni Superiore. Reżyserką videoprzepisów jest Edyta Hetmanowska, scenarzystą Andrzej Ballo. Mam też sponsora, ostatnie realizacje robiliśmy we współpracy z firmą Classen, która produkuje drzwi, podłogi, ale też bardzo dobre kuchenne meble.

Czy wie Pani, (według reakcji czytelników) który z przepisów spotkał się z największym zainteresowaniem?
...Anna Jurksztowicz dania i desery porównuje do zwrotek i refrenów oraz przyznaje, że...lubi śpiewać, gdy gotuje bigos :) / Fot. Fot. Zdjęcie nadesłane
-Największym zainteresowaniem cieszą się gołąbki z kapusty włoskiej. Może dlatego, że przygotowanie nie jest proste i ze względu na „gołębie” konotacje. Podobno ta potrawa jest afrodyzjakiem i łatwiej po jej spożyciu spotkać drugiego gołąbka i do niego gruchać.

Czy czasami dostaje Pani sugestie od blogerów, jaki przepis chcieliby znaleźć na Pani stronie?

-Tak, dość często dostaje sugestie dotyczące ewentualnych przepisów i dość często się tymi sugestiami kieruję. Przecież gotowanie ma być ku uciesze innych a nie ku ich udręce (śmiech).

Jakie jest na chwilę obecną Pani „danie popisowe“?

-Bigos z rybami. Nie to nie żart, ani pure-nonsensowne zestawienie. Moi znajomi są zachwyceni tą potrawą. Oczywiście nie jest to tradycyjny polski bigos. Ale sekretów nie zdradzę. Odsyłam do bloga.

Na jakie smaki postawi Pani tego lata?

-Jak będzie upalne, to na chłodne. Coś lekkiego, wilgotnego i świeżego, a w środku mięcho z grilla. Zamiast tortów i cukrów na tarasie – owoce, ale podane na 30 minut przed posiłkiem.

Właśnie. Lato, podróże, wakacje… Czy lubi Pani odkrywać nowe smaki?

-Nie tylko smaki,ale zapachy, dźwięki, widoki i powierzchnie. Lato to najlepszy czas dla zmysłów. Należy wykorzystać je i lato do cna.

Gotowanie i muzyka. Czy te dwie dziedziny idą w parze?

-Oczywiście. Tyle, ze z gotowania łatwiej wyżywić rodzinę (śmiech). Gotowanie łatwiej idzie w parze z muzyką niż z rzeźbiarstwem. Gotując bigos (i nie tylko) można przecież sobie śpiewać.

Czym jeszcze, oprócz tych dwu dziedzin pasjonuje się Pani?

-Pasjonuje mnie też joga, literatura, teatr, malarstwo, winiarstwo, hippika, wróżbiarstwo i wiele innych dziedzin. Jak znajduję na to czas? W międzyczasie (śmiech).

Wiem też, że kocha Pani zwierzęta. Ile zwierzaków ma Pani w domu?

-Pies, trzy konie i ja (śmiech). Najtrudniej sobie radzę z tym ostatnim, ale najbardziej go kocham. Pozostałe nie mniej.

Czy myślała Pani o przygarnięciu Psa, bądź Kota ze schroniska? A może już kiedyś Pani przygarnęła?

-Na razie z powodu częstych wyjazdów nie mam możliwości przygarnięcia jakiegoś zwierzęcia. Kilka razy przygarnęłam kota i psa ze schroniska a nawet z ulicy. To przykre, że są wśród nas tacy, którzy traktują zwierzęta jak przedmioty i zabawki. Staram się wobec moich zwierząt być odpowiedzialna i stworzyć im takie warunki, żeby sobie radziły, nawet jak mnie nie ma w pobliżu.

Przechodząc jednak do muzyki – do jakich słuchaczy skierowana jest najnowsza płyta?

-Właściwie do wszystkich słuchaczy, bowiem każdy z nas potrzebuje refleksji, ukojenia, spokoju, relaksu i wytchnienia. Nie jest to natomiast muzyka na biesiady i wesela, co znacznie ogranicza jej recepcję.

Czy ma Pani ulubiony utwór na niej?

-Wszystkie są moimi ulubionymi. Utwory są jak dzieci, wszystkie kocha się jednakowo.

Która piosenka (według opinii) najbardziej podoba się słuchaczom?

-„Poza czasem”. Nie tylko chyba ze względu na tytuł. Ma dość czytelny przekaz i napawa nadzieją i optymizmem. To taka afirmacja, której śpiewanie lekarze powinni zalecać chorym. Z resztą ostatnio dowiedziałam się że moja płyta znowu trafiła do ośrodka terapeutycznego. Pomaga ludziom podnieść się po przykrych przeżyciach.

Ile ma Pani zaplanowanych koncertów na trwający sezon letni?

-Na razie kilkanaście, ale wciąż napływają do mnie nowe oferty i propozycje. Koncertuję w różnych muzycznych konfiguracjach, od akompaniamentu jednego muzyka do big bandu tudzież orkiestry symfonicznej.

Czy lubi Pani spotkania z publicznością?

-Oczywiście. Publiczność wyzwala we mnie najgłębsze pokłady i kolejne potencje. Zdecydowanie mobilizuje i współtworzy klimat koncertu. Niezmiernie też jest mi miło słyszeć, jak wielu słuchaczy zna teksty moich piosenek i śpiewa je razem ze mną.

Wyobraża Pani sobie siebie w innym zawodzie?

-Chyba mogłabym być wzorową rentierką (śmiech). Ale mimo wszystko kocham muzykę. Gratyfikacja finansowa nie jest moim priorytetem, choć bardzo lubię robić zakupy.

Słyszałam, że jednym z Pani sposobów na relaks jest joga. Czy to prawda?

-Tak. Jestem nawet nauczycielką jogi i często ją praktykuję. Mimo egzotycznych skojarzeń joga jest w zasadzie kosmopolityczna i uniwersalna. No i przede wszystkim skuteczna. Czego ja i moje zdjęcia są tego przykładem (śmiech)

Jak jeszcze lubi się Pani relaksować?

-Przyjaciele, dobre wino, kino, teatr. Albo wszystkie te rzeczy jednocześnie.

Jak wygląda Pani udany dzień?

-Zaczynam go zgodnie z radą filozofa Bocheńskiego powtarzaniem sobie dictum - świetnie jest. I tak zazwyczaj jest, skoro jestem zdrowa i na tyle przytomna na umyśle, aby udzielić tego wywiadu (śmiech).

Czy na chwilę obecną czuje się Pani szczęśliwa?
Kocha zwierzęta! Ma Psa oraz trzy Konie. / Fot. Fot. Zdjęcie nadesłane
-Chwile tak szybko mijają, że trudno złapać tę obecną. Jednakże jestem generalnie zadowolona z siebie i ze swoich bliskich. Reszta oddziałuje na mnie różnie. Ale staram się być szczęśliwa i za takową się czasami uważam. Przecież Seneka mawiał - szczęśliwy ten, który za szczęśliwego się uważa.

Pani motto życiowe to…

-"Za stary ja wróbel na te plewy” - to właściwie motto Gombrowicza. Jestem w takim momencie życia, że szkoda czasu na bzdury, półśrodki, fałsz i wrednych ludzi.

(Rozmawiała Mariola Morcinková)












Wybrane dla Ciebie:




Komentarze (0):

Jeśli chcesz dodawać komentarze, musisz się zalogować.

Najpopularniejsze

Copyright 2016 Wiadomosci24.pl

Korzystamy z cookies i local storage.

Bez zmiany ustawień pliki są zapisywane na urządzeniu. Więcej przeczytasz tutaj.