Facebook Google+ Twitter

Pozycja materiału w rankingach:

12268 miejsce

Anna Popek: Podstawa to zaufanie do samej siebie!

O zawodzie dziennikarza oraz udziale w programie "Gwiazdy tańczą na lodzie" opowiada znana i ceniona prezenterka TVP 2 Anna Popek.

Jest Pani absolwentką filologii polskiej Uniwersytetu Śląskiego w Katowicach. Czyżby marzyła Pani o zawodzie nauczyciela języka polskiego?
- Tak naprawdę od początku myślałam tylko o dziennikarstwie. W liceum uczęszczałam na zajęcia dziennikarskie do katowickiego Pałacu Młodzieży. Mama usłyszała ogłoszenie o rozpoczęciu kursu dziennikarskiego i nakłoniła do spróbowania swoich sił w tym zawodzie. Zresztą później to także ona namówiła mnie do wzięcia udziału w konkursie na prezentera w telewizyjnym ośrodku w Katowicach. Za jej namową poszłam na casting i zostałam przyjęta. Tak zaczęła się moja praca w telewizji. W trakcie pracy ukończyłam podyplomowe Studium Dziennikarstwa na Uniwersytecie Warszawskim. Przeszłam kurs BBC przygotowujący do kompleksowej realizacji programów telewizyjnych. Teraz im dłużej pracuję, tym bardziej cieszę się z tego, że uprawiam swój zawód.
Anna Popek z partnerem z programu Gwiazdy tańczą na lodzie- Filipem Bernadowskim / Fot. fot. Glinka Agency
Pracę rozpoczynała Pani jako prezenterka TVP w Katowicach. Później przyszedł czas na TVP Wrocław, TVP2. Następnie program „Kawa czy herbata” i „Pytanie na śniadanie”. To wtedy chyba nastąpił przełom w dziennikarskiej karierze - stała się Pani znana i rozpoznawalna?
- Jeżeli można mówić o jakimkolwiek przełomie, to tak naprawdę nastąpił on podczas programu „Gwiazdy tańczą na lodzie”. Wtedy paradoksalnie - bo przecież mój występ nie miał nic wspólnego z dziennikarstwem - zaczęłam być rozpoznawana jako dziennikarka. Po prostu przez jakiś czas zajmowałam się intensywnie jednym tematem i to przyniosło efekt.

O pracy w telewizji publicznej krążą mity. Jak jest naprawdę?
- Naprawdę? Jest tak, jak wszędzie. Natomiast rzeczywiście jest to miejsce gdzie pracuje się w zespołach powoływanych do określonych zadań. Wykonujemy zadanie i kończymy pracę. Rzadko umawiamy się po pracy na jakieś spotkania, bo każdy jest zajęty. Troszkę mi tego brakuje, bo zaprzyjaźniam się z ludźmi, z którymi pracuję. Zwłaszcza w takim gronie, które jest jak drugi dom np. ekipa „Pytania na śniadanie”. Od kilku już lat pracujemy w tym samym składzie. Bardzo cenię sobie pracę w tym zespole, a mój partner „śniadaniowy” Michał Olszański to prawdziwy przyjaciel.

Być dobrym dziennikarzem. Co to znaczy?
- Najkrócej: być naprawdę zainteresowanym drugim człowiekiem, swoim rozmówcą. Nie tylko w sensie treści, jakie ma on powiedzieć, ale też emocji, jakie odczuwa, czasem spraw pozazawodowych. Skupić swoją uwagę na drugiej osobie to uczynić z niej bohatera. Wtedy zazwyczaj rozmowa wychodzi i nie tylko widzowie coś z niej wynoszą, ale i my, dziennikarze stajemy się bogatsi. Dziennikarzem jest się 24 godziny na dobę. Bardziej nawet poza biurkiem, niż przy nim. Dziennikarz nigdy nie wychodzi z pracy, bo praca jest wszędzie. Całe nasze życie to newsy. Trzeba się więc nauczyć dostrzegać tematy, bo tematy leżą na ulicy. Maciej Warsiński, dziennikarz TVN24 powiedział kiedyś, że nie ma prostej recepty na sukces i pracę w telewizji. O życiu dziennikarza decyduje kilka czynników - „samozaparcie, odporność na stres, umiejętność pracy w zespole, niezwykle cenna zdolność nawiązywania kontaktów i ich podtrzymywania, pracowitość i wiedza o wszystkim, co dzieje się na świecie A jeśli do tego dochodzi niezły głos, dobry wygląd i mnóstwo szczęścia - wszystko może się udać”. Myślę, że świetnie to ujął.

Była Pani doradcą ministra finansów Grzegorza Kołodki. Nadal interesuje się Pani polityką?
- W podstawowym stopniu, w jakim ma ona wpływ na nasze życie - tak. Bardzo interesuje mnie kwestia tworzenia i przekazywania informacji, tego jak ona powstaje, jak odbierają ją widzowie i czytelnicy i co z tego wynika. W tym sensie praca dla ministra Kołodki była skarbcem i źródłem cennych wskazówek i informacji.

We wrześniu 2007 brała pani udział w pierwszej edycji programu „Gwiazdy tańczą na lodzie”. Partnerował Pani wtedy Filip Bernadowski. Jak wspomina Pani udział w wielkim tanecznym show TVP?
- Wspaniale! To cudowne stać się artystą. Mówię to oczywiście troszkę żartem, ale rzeczywiście w życiu zwykle to ja stawiałam pytania i jakoś organizowałam rozmowę. Tutaj po raz pierwszy poddałam się partnerowi - Filip to zresztą bardzo porządny chłopak, świetny łyżwiarz, kumpel, z dobrej rodziny. Jego matka jest znakomitą trenerką łyżwiarstwa figurowego i bardzo się polubiłyśmy, podobnie jak z ciotką Filipa. Obie przyjeżdżały co tydzień z Łodzi na nasz program.

Nie bała się Pani konkurencji, porównywania i oceniania?
- Podczas miesiąca przygotowawczego - owszem, każdy porównywał się z innymi. Kiedy po raz pierwszy odbyło się show liczyły się już dla mnie tylko umiejętności. To, żeby jak najlepiej przygotować się, pojechać, zdobyć sympatię telewidzów. A co do ocen. Myślałam, że będzie gorzej.

Łyżwy to nie jedyna dyscyplina, którą Pani uprawia. Odkąd urodziła Pani drugą córkę zaczęła Pani biegać. Lekcje jogi, tai chi, basen, rower...
- Szukam sobie różnych zajęć, lubię sprawdzać różne dyscypliny. Z każdej coś wynoszę - joga to rozciąganie i koncentracja, tai chi - łagodne i spokojne ruchy, jogging - kondycja, łyżwy - postawa i gracja.

Na stronie internetowej pisze Pani o tzw. idealnej diecie. Jakieś szczegóły?
- Udzielam wywiadu będąc w Gołubiu w Kaszubskim Centrum Promocji Zdrowia „Wald Tour” , gdzie stosowana jest dieta opracowana przez doktor Ewę Dąbrowską. Proszę nie myśleć, że cały czas się odchudzam albo pilnuje wagi. W życiu musi być miejsce na wszystko i na tłustą karkówkę i na post. Ale raz w roku ładuje tutaj akumulatory - post warzywny, ograniczenie kawy |(całkiem to nigdy nie udało mi się jej uniknąć), wysiłek fizyczny, marsze, poranna gimnastyka, jezioro. Odpoczywam tu znacznie lepiej niż gdziekolwiek indziej i mając do wyboru wczasy w Egipcie i Kaszuby - bez zastanowienia wybieram to drugie.

Jak spędza Pani wolny czas?
- Wręcz banalnie. Coś gotuję, idę na spacer, czytam wspomnienia artystów - ostatnio książkę „Dożylnie o Dudku”, czyli wspomnienia o Edwardzie Dziewońskim. Oj jest się na kim wzorować! Ponadto swoim dzieciom czytam kryminały Chmielewskiej, oglądam telewizję, chodzę do teatru.

Pojawiały się w prasie doniesienia o rozwodzie z mężem. Jak jest naprawdę?
- Smutny to kraj w którym zdrada i rozwód trafiają na pierwsze strony gazet a normalna praca, jakieś osiągnięcia, wychowywanie dzieci, pomoc innym to nic ciekawego. Nie, nie rozwodzę się z mężem. Małżeństwo to oprócz uczuć także jakaś odpowiedzialność. Każdy ma jej tyle ile ma, ale należy się starać.

Czyta Pani komentarze na swój temat? Jak radzi sobie Pani z krytyką?
- Czytam, bo zawsze jest to jakaś wskazówka. Nie można brać każdej opinii do serca, trzeba mieć trochę zaufania do samej siebie. Jeżeli coś robię, to dlatego, że powzięłam taką decyzję, coś chciałam przekazać, a nie dlatego, że chciałam się komuś przypodobać. I tego samego życzę Państwu.

Wybrane dla Ciebie:




Komentarze (9):

Sortuj komentarze:

 andrzej zatylny
  • andrzej zatylny
  • 02.05.2011 13:02

ale bym cie ruchał w cipke twoja

Komentarz został ukrytyrozwiń

O tego to nie słyszałem
Powiadasz Klaro - gruba?! :-P ha ha ha
(+)

Komentarz został ukrytyrozwiń

Anna Popek to taka pani dziennikarka, która zasłynęła z tego, że nosząc rozmiar 38, czyli ważąc ok 60 kg przy wzroscie 170 stwierdziła publicznie, że jest ...uwaga: GRUBA.
z tego ją znam jakby.

Komentarz został ukrytyrozwiń

Nie znam Anny Popek, ale właśnie przedstawiła mi ją Ilona w bardzo zgrabnym wywiadzie.

Komentarz został ukrytyrozwiń

Plus za dobre pytania!!!

Komentarz został ukrytyrozwiń

Na pewno p. Anna jest piękną kobietą. Co do jej zawodu? Znam lepszych dziennikarzy od niej. Ona to głównie jest prezenterką tv, a nie prawdziwą, newsową dziennikarką.
Za wywiad podobnie jak Zbyszek83
+

Komentarz został ukrytyrozwiń
  • Autor usunął profil
  • 07.07.2008 17:46

+

Komentarz został ukrytyrozwiń
  • Autor usunął profil
  • 07.07.2008 17:46

dla mnie pani Anna P. jest jakaś taka ... bez wyrazu, ale za wywiad ...

Komentarz został ukrytyrozwiń

Witam...
Dzisiaj stawiam jedynie + bez komentarzy, żeby nie być znowu posądzonym o stronniczość, znajomości, itp.
Pozdrawiam
Zwłaszcza p. Klarę i p.Annę M.

Komentarz został ukrytyrozwiń

Jeśli chcesz dodawać komentarze, musisz się zalogować.

Najpopularniejsze

Copyright 2017 Wiadomosci24.pl

Korzystamy z cookies i local storage.

Bez zmiany ustawień pliki są zapisywane na urządzeniu. Więcej przeczytasz tutaj.