Facebook Google+ Twitter

Pozycja materiału w rankingach:

28869 miejsce

Anna Rozwadowska: Mam potrzebę pokazywania tego co widzę

Anna Rozwadowska jest drugą kobietą na świecie, która spędziła rok na Spitsbergenie. Teraz można będzie obejrzeć fotografie jej autorstwa, na których utrwaliła detale tamtej wyprawy.

Anna Rozwadowska / Fot. T.Petelski20 i 21 lutego Klub Atelier w Sopocie zaprasza na wystawę "Królestwo lodu i śniegu".Anna Rozwadowska pracuje w Instytucie Oceanografii PAN w Sopocie i zajmuje się optyką atmosfery. W 2006 roku przez rok prowadziła obserwacje meteorologiczne. W ekipie była jedyną kobietą (a w ogóle drugą kobietą, która spędziła rok w Hornsundzie). W Klubie Atelier, miejscu gdzie odbędzie się wystawa jej prac rozmawiałyśmy o jej dokonaniach.

Marta Derkiewicz: Skąd pomysł na Spitsbergen?
Anna Rozwadowska: Właściwie z dzieciństwa. Najpierw były książki o Indianach, potem relacje z wypraw polarnych. Zawsze była we mnie fascynacja pierwotnymi przeżyciami, życiem bardzo blisko natury. Interesował mnie kontakt z przyrodą, widoczny np. w życiu plemion indiańskich. Zawsze też podobał mi się lód, nawet pracę magisterską pisałam z lodu. Na Spitsbergenie byłam już wcześniej, ale dużo krócej.

Jak jest na Spitsbergenie? / Fot. Anna Rozwadowska
W Hornsundzie nie jest wcale aż tak zimno. Latem jest kilka stopni powyżej zera, pada mżawka. Zimą jest zazwyczaj od kilku do 20 stopni poniżej zera, czyli właściwie tyle co u nas w tym roku. Rekordowa temperaturą od 1978 roku było - 36 stopni Celsjusza. Zdarzają się też odwilże. Są za to bardzo silne wiatry.

Ale są niedźwiedzie polarne?
Są, chociaż podczas naszego zimowania było ich mało. Zima była stosunkowo ciepła i większość misiów poszła na północ, gdzie było więcej lodu morskiego i fok. Koło stacji było w miarę bezpiecznie. Poza tym misie najwyraźniej nie chciały nas zjeść. Kiedyś miś podszedł pod nasz barak w czasie obserwacji meteo. Nikt z nas go nie widział, tylko kolegę obudził jakiś hałas, a rano znaleźliśmy świeże ślady tuż koło budynku. Innym razem przypadkowo zrobiłam zdjęcie niedźwiedzicy z młodymi. Patrzące w naszą stronę niedźwiedzie zauważyłam dopiero na monitorze. Robiłam wtedy zbliżenia ptaków i nie zwróciłam uwagi na to, że misie złapały się w kadrze. Ale była też inna sytuacja. Jeden z niedźwiedzi usiłował dostać się do drewnianej chatki, w której spał kolega. Na szczęście ktoś na stacji zauważył misia i intruz został przepłoszony.

Wybrane dla Ciebie:




Komentarze (1):

Sortuj komentarze:

Oglądałem na Animal Planet film o niedźwiedziach polarnych,ze Spitsbergenu .

Komentarz został ukrytyrozwiń

Jeśli chcesz dodawać komentarze, musisz się zalogować.

Najpopularniejsze

Copyright 2017 Wiadomosci24.pl

Korzystamy z cookies i local storage.

Bez zmiany ustawień pliki są zapisywane na urządzeniu. Więcej przeczytasz tutaj.