Zaloguj

Zarejestruj się

Zaloguj przez Facebook

Wiadomości24 > Wydarzenia > Polska > Anna Walentynowicz: "Ten film zniesławia mnie..."

Dział: Polska

Ocena: 0pkt

Oceń:

Anna Walentynowicz: "Ten film zniesławia mnie..."

  • Źródło: Dziennik Bałtycki
  • 2006-07-06 09:26
  • Odsłon: 1523
  • Komentarzy: 0

Życie legendarnej działaczki „Solidarności” zainspirowało niemieckiego reżysera Volkera Schlöndorffa do nakręcenia fabularnego filmu

Anna Walentynowicz, legendarna działaczka Wolnych Związków Zawodowych i pierwszej „Solidarności”, której życiorys zainspirował niemieckiego reżysera Volkera Schlöndorffa do nakręcenia fabularnego filmu „Strajk - bohaterka z Gdańska” była nieosiągalna. Nie było jej w domu. Jej przyjaciele nie wykluczali, że mogła celowo zniknąć na czas specjalnego, zamkniętego pokazu w kinie „Neptun”, by nie komentować filmu, przeciwko któremu protestowała i domagała się wstrzymania realizacji.
Fot. Dziennik Bałtycki
Anna Walentynowicz od początku twierdziła, że dzieło niemieckiego twórcy zniesławia jej dobre imię. – Ten film plugawi nie tylko mnie, lecz także cały ruch „Solidarności” oraz wszystkich Polaków – mówiła Anna Walentynowicz.
Tłumaczyła, że w scenariuszu filmu była m.in. scena, w której kobieta grająca Walentynowicz, w latach 60. w Stoczni Gdańskiej podaje wódkę robotnikom, a ci następnie wlewają ją do zupy.
Walentynowicz kilkakrotnie zgłaszała swoje pretensje do kształtu filmu jego reżyserowi i producentom, ale bezskutecznie.

– Nie można komentować filmu, który jeszcze nie powstał. Mogę zapewnić, że w dziele Schlöndorffa nie ma żadnej intencji obrażania Polski. To film o bohaterce stoczniowej o imieniu Agnieszka, która zupełnym przypadkiem zmienia bieg historii – odpowiadała Marianna Rowińska z polskiej firmy współprodukującej dzieło niemieckiego reżysera.
W końcu Walentynowicz ogłosiła, że będzie dochodzić swoich praw w sądzie. Ostatecznie jednak odstąpiła od procesu.
- Nie będę się już handryczyła z reżyserem. Już się nim nie przejmuję. Szkoda moich nerwów. Co mogłam to już zrobiłam: zaprotestowałam - mówiła Walentynowicz.
- W filmie zrobiono ze mnie pijaczkę i analfabetkę, a mojego syna ubrano w mundur zomowca.

Aktorka, która odgrywa moją postać, całuje Wałęsę w rękę i dziękuje mu za skok przez stoczniowy płot. To przecież ja cały czas mówię, że Wałęsa został przywieziony na strajk w sierpniu 1980 r. motorówką Marynarki Wojennej - mówiła Walentynowicz.
Marianna Rowińska z polskiej firmy Paisa Films podkreśliła, że dzieło należy oceniać dopiero po jego zakończeniu.
Walentynowicz wyjaśniła wówczas, że do wycofania się z procesu przeciwko twórcom filmu skłoniły ją także wyróżnienia, jakie ją ostatnio spotkały, w tym przyznany „Solidarności” Medal Wolności Trumana-Reagana. Zaznaczyła jednak, że nie wycofuje swoich zastrzeżeń wobec filmu. I jeszcze raz podkreśliła, że dzieło Schloendorffa zniesławia jej dobre imię.
Barbara Madajczyk-Krasowska - NaszeMiasto.pl

Zobacz także:


Komentarze: 0

odśwież

Maksymalnie 4000 znaków. (możesz jeszcze wpisać: 4000)

Reklama

Najpopularniejsze

Reklama
Copyright 2012 Wiadomosci24.pl
Realizacja serwisu: Gratka Technologie Sp. z o.o.