Pozycja materiału w rankingach:
Liczba takich spraw rośnie powoli, ale systematycznie. Coraz więcej osób próbuje się bronić przed inwektywami publikowanymi w internecie.
Polska palestra nie ma jeszcze zbyt wielu doświadczeń w tego typu sprawach, ale przynajmniej stan prawny jest klarowny. Pomówienie w internecie jest traktowane tak samo surowo, jak pomówienie w środkach masowego przekazu – w myśl artykułu 212 Kodeksu karnego grozi za to nawet do dwóch lat więzienia. Internauci nie mogą się też powoływać na ustawę o ochronie danych osobowych, która gwarantowałaby im anonimowość, bo w maju 2004 roku ustawa ta została znowelizowana o zapis, że o takie dane może wystąpić nie tylko urząd, ale każda osoba prywatna, która dowiedzie, że ma w tym interes prawny.
Uważaj, co piszeszJeszcze nie wiedzą o tym nie tylko internauci, ale i politycy. Przykładem jest sprawa Józefa Karpego z Lublińca. Gdy grupa byłych żołnierzy AK złożyła wniosek o postawienie mu pomnika, na internetowym forum lublinieckiego magistratu pojawiło się kilka obelżywych komentarzy. Rodzina poczuła się urażona i poprosiła o pomoc prokuraturę, która ustaliła personalia internautów. Można to zrobić, ustalając numer IP komputera, z którego wysłano zniesławiający wpis. Te dane przekazała rodzinie, ale potem wycofała się ze śledztwa, bo pomówienie jest ścigane z oskarżenia prywatnego. Gdy rodzina Karpego skontaktowała się ze wskazanymi osobami (dwóch z czterech autorów wpisów podała w końcu do sądu), jedna z nich poszła na skargę do posła Samoobrony Andrzej Grzesika. Ten uznał, że prokuratura w Lublińcu naruszyła ustawę o ochronie danych osobowych i tajemnicę korespondencji, więc napisał skargę do Prokuratury Krajowej. Wszczęte na jego wniosek postępowanie wykazało jednak, że wszystko odbyło się zgodnie z prawem. Co więcej, okazało się, że były prokurator krajowy Karol Napierski wydał nawet specjalne wytyczne, jak pomóc osobom pomówionym w internecie.
Teraz w podobnej sytuacji znalazł się Stanisław Rewieński, animator kultury i radny Platformy Obywatelskiej. Gdy publicznie skrytykował działalność burmistrza Ozimka Jana Labusa, na forum internetowym jednej z opolskich gazet jakiś zwolennik burmistrza nazwał go pijakiem i zarzucił mu, że „chce nabijać sobie kabzę”.
– Ten wpis zamieścił ktoś, kto podpisał się jako „Kevin z Ozimka” – mówi Rewieński. – Te komentarze nie dotyczą mojej działalności publicznej i są w oczywisty sposób obelżywe. Zamierzam zidentyfikować pana Kevina i zażądać publicznych przeprosin.
Rewieński chce wystąpić do prokuratury o pomoc. Podstawą jest artykuł 488 Kodeksu postępowania karnego, który mówi, że na ustny lub pisemny wniosek pokrzywdzonego organy ścigania zabezpieczają dowody w sprawie zgłoszonego przestępstwa.
Procedura jest taka, że pomówiony w sieci obywatel powinien złożyć skargę do sądu, argumentując, że sam nie jest w stanie ustalić osoby, która go zniesławiła. Wtedy sąd występuje o to do prokuratury lub policji.
– To jasny przepis. Proszę sobie wyobrazić, że ktoś obcy podbiega do pana na ulicy i znieważa pana. Ma pan prawo poprosić policjanta, żeby wylegitymował tę osobę, umożliwiając panu wystąpienie przeciwko niej do sądu w trybie prywatnej skargi – tłumaczy nadkomisarz Jarosław Dryszcz z zespołu prasowego Komendy Wojewódzkiej Policji w Opolu.
Takich spraw na razie jest mało. W 2005 r. opolska policja tylko raz prowadziła takie postępowanie, w tym roku sprawa Rewieńskiego będzie pierwsza. Historia z Lublińca była szeroko komentowana w mediach zajmujących się tematyką informatyczną.
Zobacz także:
Łatwiej wyrzucać śmieci w krzaki i do lasu? [Zdjęcia]
(odsłon: +1022)