Zaloguj

Zarejestruj się

Zaloguj przez Facebook

Wiadomości24 > Cywilizacja > Internet > Anonymous - wszystko, co chcielibyście o nich wiedzieć, ale baliście się zapytać

Pozycja materiału w rankingach:

12725 miejsce

Dział: Internet

Ocena: 191pkt

Anonymous - wszystko, co chcielibyście o nich wiedzieć, ale baliście się zapytać

  • Źródło: Gość dnia
  • 2012-01-26 14:41
  • Odsłon: 22518
  • Komentarzy: 13

Grupa Anonymous nie ma przywódcy, jej członkowie nazywają siebie "zbiorowym mózgiem". Kontaktują się poprzez dobrze zabezpieczone kanały IRC, skupiają ludzi z całego świata, ale przy tym wszystkim nie ma nakazu jednomyślności. Co ich łączy?

Sonda

Popierasz działania Anonymous?

 / Fot. david_shankbone/CC BY 2.0Grupa Anonymous ma około 30 członków, z czego najważniejszych jest 10. To oni podejmują kluczowe decyzje - twierdził rok temu cytowany przez "Financial Times" Aaron Barr ze znanej w USA i Wielkiej Brytanii firmy HBGary, zajmującej się bezpieczeństwem w Internecie. Barr chwalił się, że udało mu się ustalić tożsamość i sposób działania członków grupy jako pierwszemu człowiekowi z zewnątrz dzięki analizie ich powiązań na serwisach społecznościowych. W ujawnionym przez brytyjski dziennik liście do kolegi z branży pisał: "Myślę, że zainteresuje to kilka instytucji rządowych".

Czytaj też: Anonymous znowu atakują? Ujawniono bazy danych i hasła m.in. Platformy i Gazety.pl


Jak pisze Quinn Norton w artykule o historii Anonymous, która ukazała się niedawno w specjalistycznym piśmie "Wired" (był to pierwszy tak wyczerpujący artykuł na ten temat), przechwałki Barra wzbudziły wręcz furię hakerów z całego świata skupionych w grupie Anonymous. Nie dlatego, że obawiali się aresztowania, zresztą w ciągu ostatnich lat, tylko kilkunastu z nich zostało aresztowanych w różnych krajach.

Według Anonimowych twierdzenia Barra to była absolutna "herezja". Sam Barr i HBGary stały się przedmiotem masowych ataków hakerskich. Doszło do sytuacji bezprecedensowej, że firma specjalizująca się bezpieczeństwie w sieci sama została "zhakowana", a jej dane wykradzione. Barr na kanałach Anonimowych musiał osobiście, pod nazwiskiem i w upokarzający sposób, negocjować z Anonimowymi warunki "rozejmu".

Grupa bowiem szczyci się tym, że nie jest organizacją, nie ma przywódcy, że jej członkowie nikogo się nie słuchają. Nazywają siebie "zbiorowym mózgiem". Kontaktują się poprzez dobrze zabezpieczone kanały IRC, skupiają ludzi z całego świata, tam omawiają wspólne akcje i koordynują działania, ale przy tym wszystkim nie ma nakazu jednomyślności. Norton twierdzi, że wśród Anonymousów są różne frakcje, różne stanowiska i nie wszystkie akcje są akceptowane przez wszystkich członków grupy. Co ich w takim razie łączy?

Niechęć czy wręcz nienawiść do tajności, skrajna nieufność wobec rządów i wielkich korporacji oraz dość naiwny idealizm wyrażający się w przekonaniu, że jawność to droga do wyzwolenia i prawdziwej władzy ludzi, a nie wąskich grup. "Najczęstsze podejście jest takie, że świat potrzebuje cyber-wojowników, by trzymać w szachu centra władzy starego typu, jak rządy i wielkie korporacje" - napisał Jaron Lanier w gazecie "The Atlantic", znany w świecie anglosaskim informatyk i pisarz. Artykuł Laniera jest krytyczny wobec Anonymous oraz WikiLeaks. Oba te zjawiska, zdaniem Laniera, są ze sobą powiązane i wyrosły z tego samego pnia - założonej w 1990 roku organizacji Electronic Frontier Foundation. Od początku stawia sobie za cel prawo do anonimowości, prywatności i wolności słowa. To założyciele EFF, John Gilmore, Mitch Kapor i John Perry Barlow. Najbardziej znany jest ten ostatni, niegdyś autor tekstów dla zespołu Grateful Dead. Jeśli chodzi o jego poglądy polityczne, to trudno go zaszufladkować. Tak jak cały ruch "wolności w sieci".

Barlow bowiem deklaruje się jako libertarianin. Przez lata popierał libertariańskich polityków w Partii Republikańskiej. Ale gdy do władzy doszedł G.W. Bush, uznał go za zdrajcę republikańskich ideałów wolnościowych. Gdy na dodatek został krótko później aresztowany za posiadanie marihuany, wstąpił do Partii Demokratycznej w proteście przeciwko władzy i prawom w kraju rządzonym przez Busha. Nawet jednak będąc w tej partii, deklarował się raz jako prawdziwy republikanin, a parę razy jako anarchista.

Lanier dobrze znał Gilmore’a, Barlowa i spółkę i nie ukrywa, że ich nie lubi. Twierdzi, że za ich manifestami i działalnością nie kryje się nic poza podglądactem, brakiem odpowiedzialności i pychą. To oni mieli wychować rzeszę ideowych uczniów, wśród których najsłynniejszy jest twórca Wikileaks Jullian Assange i właśnie Anonymous.

Twierdzi, że widział u ludzi EFF z bliska niezdrową fascynację możliwościami technologicznymi, dzięki którym hakerzy "mogą teoretycznie stać się tak potężni jak rządy" i zmienią bieg historii. "Ale z historii płynie jednak lekcja, sama walka o władzę nie zmienia świata. Razem ze zmianą świata musisz zmieniać siebie" - przekonuje Lanier.

Jeśli przyjrzymy się bliżej nazwie dzieła Assange'a - WikiLeaks - to w nim właśnie możemy odnaleźć ślady czegoś w rodzaju ideologii, którą się kieruje. Jest to oczywiste nawiązanie do Wikipedii, której twórca Jimmy Wales tłumaczy, iż jest to miejsce, w którym łączy się wiedza wielkich rzesz ludzi. W ten sposób lepiej niż jakikolwiek ośrodek naukowy dotrze się do całej prawdy o rzeczywistości, najprawdziwszej prawdy. Dotyczy to zarówno twórców Wikipedii, którzy dokładają swoje "moduły" do tej konstrukcji wiedzy, jak i użytkowników, którzy mają łatwy dostęp do zbiorowej mądrości.

Wiki-przecieki to ma być zaś według Assange’a sposób na dotarcie do prawdy o rzeczywistości skrywanej przez rządy i współpracujących z nim wielkich rynkowych graczy. To ma wywołać rewolucję świadomościową, a z czasem i polityczną. Tyle, że problem w tym, że dokumenty ujawniane przez Wikileaks to broń obosieczna. Można się z nich dowiedzieć wartościowych informacji, demaskujących zakłamanie polityków - na przykład Polacy mogli dowiedzieć się, że rząd PO-PSL mimo oficjalnych deklaracji obiecał amerykańskim dyplomatom ustami Waldemara Pawlaka, że będzie zabiegał o wprowadzenie zgody na uprawę genetycznie modyfikowanej żywności w Polsce. To dzięki Assange'owi w końcu wiemy od 2008 roku o istnieniu projektu ACTA. Ale też Wikileaks ujawniło dokumenty amerykańskiej armii w Afganistanie, w tym dane osobowe ludzi, które ze względów bezpieczeństwa były ukrywane (np. współpracowników wywiadu USA). Nie sposób już dojść, ile osób z tego powodu straciło życie.

(Adam Enden)

Komentarze: 13

Sortuj komentarze:

ktoś

ktoś 26.01.2012 16:50

Ocena: Ocena pozytywna 8 Ocena negatywna 0

ja nie będzie jakieś Rewolucji to będzie dobrze. Ludzie już chyba długo nie wytrzymają, w tej nędzy i korupstwie przez wyższe władze.

Komentarz został ukrytyrozwiń
Ziomek Kalisz

Ziomek Kalisz 26.01.2012 16:41

Ocena: Ocena pozytywna 2 Ocena negatywna 6

Dokładnie ziom. Niech zniszczą rząd i ich zasraną pracę. Tusk to śmieć, Komorowski też. Nie rozumiem jak można być takim debilem. A policja Polska też powinna iść do piachu. Każdy pies po kulce w łeb.

Komentarz został ukrytyrozwiń
srutu tutu

srutu tutu 26.01.2012 16:25

Ocena: Ocena pozytywna 9 Ocena negatywna 0

Niech diałaja obalają zondy robia rewolucje na max w tym skorumpowanym i popranym swiecie, mordy tłustych knórów zra kiełbasy i sraja pod siebie gdy cała reszta bieduje za marne grosze wkońcu to sie skończy a wszystkim świniom poderznie gardła rozwscieczona gawiedz.

Komentarz został ukrytyrozwiń

odśwież

Maksymalnie 4000 znaków. (możesz jeszcze wpisać: 4000)

Reklama

Najpopularniejsze

Reklama
Copyright 2012 Wiadomosci24.pl
Realizacja serwisu: Gratka Technologie Sp. z o.o.